Bielszczanie wymyślają coraz to nowe historie na temat jej przyszłości. Słychać o kasynie, muzeum, galerii sztuki i kilka innych równie prawdopodobnych wersji. Tymczasem właściciel willi Zipsera jeszcze nie podjął w tej sprawie decyzji i o ile remont elewacji ma się ku końcowi, to prace wewnątrz potrwają jeszcze długie miesiące. Obiekt jest bardzo zaniedbany.
 
Jednego bielszczanie mogą być pewni - zabytkowej willi mieszczącej się obok hotelu Vienna na pewno nie grozi los willi Hauptiga. Obiekt nie zostanie zburzony, wręcz przeciwnie - zyska drugie życie. Obecnie do podziwiania nie ma zbyt wiele, gdyż wokół budynku stoją rusztowania. - Pałac odsłonimy do końca listopada - zapewnia jego właściciel, Piotr Wawrzaszek. - Wszystkie prace są wykonywane pod okiem wojewódzkiego konserwatora zabytków. Musimy pilnować zaplanowanego harmonogramu.
 
Drzewa mają kilkaset lat
 
W tej chwili remontowane jest także ogrodzenie potężnej działki, na której stoi willa. Przy ulicach Bystrzańskiej i Startowej stanęły już potężne bramy. W dalszej kolejności inwestor zajmie się ogrodem. W tym miejscu będzie mógł oddać się fantazji, gdyż nie musi ok. 3-hektarowej działce przywracać wyglądu sprzed stu lat. Prace w ogrodzie ruszą najprawdopodobniej w przyszłym roku. Drzewa na posesji mają podobno nawet kilkaset lat. Dopiero na samym końcu budowlańcy zajmą się wnętrzem zabytkowego obiektu.
 
 - Na remont pałacowych pomieszczeń mamy cztery lata - mówi Piotr Wawrzaszek. - Obiekt jest bardzo zaniedbany, przez wiele lat nie był ogrzewany, jest tam więc bardzo dużo do zrobienia. Dlatego jeszcze nie potrafię powiedzieć, jaką będzie pełnił funkcję po renowacji. Jest kilka koncepcji, ale na razie skupiamy się na dotrzymaniu wyznaczonych terminów. Gdy pytamy o przyszłe muzeum lub galerię, nie zaprzecza ani nie potwierdza. Niewykluczone, że z obiektu w jakimś stopniu będzie mogła korzystać społeczność bielska.
 
W ratuszu także nie wiedzą, jakie będzie przeznaczenie wyremontowanej willi, gdyż inwestor nie musi o tym informować miasta. W umowie kupna znalazły się zapisy m.in. o możliwości zaadaptowania obiektu na mieszkania czy pod działalność usługową. - Willa została sprzedana już w 2010 roku, a teren oddaliśmy w wieczyste użytkowanie. W ten sposób chcieliśmy się zabezpieczyć na wypadek, gdyby inwestor nie dotrzymywał zawartej umowy i terminów prac remontowych - wyjaśnia Tomasz Ficoń, rzecznik prezydenta Bielska-Białej. Przyznaje, że o muzeum w umowie nie było mowy.
 
Duchy nie przeszkadzają robotnikom
 
Obiekt wyceniono na 5,5 mln zł. Jeszcze dwa lata temu cena mogła wydawać się wygórowana, gdyż willa wyglądała bardzo źle. Przeciekał dach, który niemal w całości został już wyremontowany. Do 2004 roku miał w niej siedzibę ośrodek szkolno-wychowawczy, jeszcze wcześniej szkoła podstawowa. Lokatorzy wymusili zmianę oryginalnego wyglądu wnętrza budynku. Np. salę balową podzielono na kilka mniejszych pomieszczeń. Obecnie widać, że nowy właściciel zainwestował w obiekt duże pieniądze, a czeka go jeszcze więcej wydatków i pracy, żeby w całości przywrócić „Zipserówce” charakter sprzed ponad stu lat.
 
Willę postawiono w latach 1890-1902 według projektu znanego nad Białą architekta Emanuela Rosta. Ten reprezentacyjny, neorenesansowy pałac położony w rozległym parku przy ulicy Bystrzańskiej był siedzibą rodziny Zipserów. Edward Zipser założył w 1826 r. w Mikuszowicach swoją fabrykę - manufakturę włókienniczą. 
 
Majątek został przywłaszczony przez państwo w 1945 r., lecz nikt z rodziny Zipserów nie ubiegał się o niego. Na szczęście, robotnikom nie przeszkadzają... duchy. Wśród mieszkańców Cygańskiego Lasu i Olszówki krążą bowiem plotki, że w willi straszy.
 
Marta Polak