Podbeskidzie spłaca długi
W minioną sobotę upłynął termin spłaty zobowiązań wynikających z tytułu kontraktów wobec piłkarzy TS Podbeskidzie. Rok ubiegły klub zamknął stratą finansową w wysokości 1,6 mln zł. Działacze szukają lekarstwa na uzdrowienie sytuacji w klubowej kasie. Jak dotąd, skupili się na taktyce cięcia kosztów. To powszechna metoda walki z kryzysem w różnych instytucjach publicznych.
Marek Glogaza jest od trzech lat związany ze środowiskiem piłkarskim. W 2009 roku został członkiem zarządu stowarzyszenia, które prowadziło drużynę piłki nożnej. Był także szefem rady patronackiej. Po powołaniu spółki akcyjnej, latem ub.r. stanął na czele rady nadzorczej TS Podbeskidzie S.A. Na przełomie sierpnia i września z funkcji prezesa ustąpił Janusz Okrzesik, a na czele klubu stanął tymczasowo Jerzy Wolas. W styczniu br. prezesem Podbeskidzia został Glogaza.
Kto zostawił długi?
O Podbeskidziu zawsze mówiło się, że jest finansowym kopciuszkiem rozgrywek. Nie obiecują bajońskich sum, ale należność wypłacają na czas. Sytuacja diametralnie zmieniła się w ostatnich miesiącach. - Na sto procent wszystkie zaległości wynikające z tytułu kontraktów zostaną uregulowane w stosunku do zawodników do dnia 26 maja - zapewniał Glogaza dwa tygodnie temu podczas konferencji podsumowujacej pierwszy sezon w ekstraklasie.
Zapytany o słabą kondycję finansową klubu odpowiadał: - Gdy obejmowałem stanowisko prezesa zarządu, trwał audyt finansowy wykonywany przez biegłego rewidenta. Po audycie, zakończonym w marcu, okazało się, że strata za rok 2011 wynosi 1,6 mln zł. Audyt został przeprowadzony na polecenie rady nadzorczej, której był przewodniczącym. Gdy zapytaliśmy, jak formalnie mogło dojść do tego, że w dokumentacji spółki na koniec roku 2011 zabrakło dość wysokiej kwoty, odpowiedzi nie uzyskaliśmy.
Podczas konferencji usłyszeliśmy jeszcze jedno bardzo ważne sformułowanie. Opóźnienia w wypłacie zobowiązań wynikały z faktu, iż kiedy nowy prezes obejmował stanowisko w klubie, zostały mu przedstawione błędne informacje o stanie finansów zespołu. Marek Glogaza przejmował stanowisko prezesa spółki akcyjnej po Jerzym Wolasie. Nie trzeba jednak dużej przenikliwości, aby zrozumieć, że był to zarzut pod adresem Janusza Okrzesika, który przestał być prezesem latem ub.r. - Nie mam żadnych informacji na temat stanu finansów klubu i nie chcę zabierać głosu w tej sprawie. Uważam za niepotrzebne wchodzenie w publiczną polemikę z panem Markiem Glogazą - powiedział Okrzesik poproszony przez nas o komentarz w tej sprawie.
Klub, to nie fabryka
Ubiegłoroczny budżet zespołu grającego w ekstraklasie piłkarskiej wyniósł 12 mln zł. Aby jednak klub sportowy mógł się rozwijać pod względem sportowym, niezbędny jest wzrost dochodów. Ale jak tego dokonać, gdy z Podbeskidzia odchodzą kolejni sponsorzy? Po wycofaniu sie Grupy Żywiec, podobną taktykę obrał bielski Prefabet. Fiaskiem zakończyły się rozmowy z zakładami bukmacherskimi Fortuna. W tej sytuacji zarząd klubu zamierza ciąć koszty. Metoda bywa skuteczna, ale raczej nie w przypadku klubu sportowego. W fabryce czy gminie można przykręcać kurek z kasą, aby przetrwać najgorsze chwile. W drużynie piłkarskiej takie działania zakończyć się mogą katastrofą, czyli spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej.
W środowisku słychać, że coraz silniejszą pozycję w kierowaniu klubem zdobywa miasto. Zarząd Podbeskidzia - zamiast układać plany marketingowe czy pozyskiwać nowych sponsorów - zamierza ograniczyć wydatki, aby domknąć budżet na kolejny rok. Wkrótce może się okazać, że nikt nie będzie chciał inwestować w klub, w którym dominujący głos ma jeden z akcjonariuszy. W warunkach obecnego kryzysu finansowego przedsiębiorstwa przede wszystkim ograniczają wydatki na promocję i reklamę. Dlatego krąg ewentualnych sponsorów jest na lokalnym rynku bardzo ograniczony.
W minioną sobotę upłynął termin uregulowania zaległości wynikających z tytułu kontraktów w stosunku do piłkarzy zespołu. Z naszych informacji wynika, iż zarząd Podbeskidzia wywiązał się ze wspomnianej na wstępie obietnicy. Do spłaty pozostają wciąż premie meczowe za spotkania wygrane bądź zremisowane w ekstraklasie. Na te pieniądze wciąż czekają bielscy piłkarze.
Bartłomiej Kawalec
PS. Do tematu sytuacji finansowej w bielskim klubie wrócimy.
Artykuł wyświetlono 5173 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 44
znaWca
BKS w II lidze po jednym sezonie i wycieczkach po całym kraju bedzie bankrutem ...
dorian
BKS bedzie mial niebawem sponsora wiec zapowiadaja ostra walke o 2 lige
juzek
jak już budować piłkę w BB to wzorem Barcy trzeba ją oprzeć o "miejscowych" piłkarzy. Brzmi to być może śmiesznie w dzisiejszym świecie, ale trzeba zacząć od podstaw. Dzisiaj żaden klub, czy Podbeskidzie (z marketingowgo puntu widzenia nazwa jest idiotyczna bo niewymawialna dla cudzoziemców) czy BKS nie będzie miał kasy bo jej nie ma. Proste jak drut. Niestety ale niczego się nie zrobi na skróty. Mnie jest prawdę powiedziawszy żal tych piłkarzy wędrowników.
tyr
kLUB TO JEST FABRYKA!!!!!!!!!!! i to gigantyczna. Moze produkowac nowych pilkarzy, gadzety, oferowac uslugi, jezdzic na platne spotkania, ale zeby to wszystko bylo trzeba grac grac i grac i wygrywac. Miec pozytywny PR i kilka nazwisk ktore to wszystko moga wypromowac. A nie DZIALACZY. albo wladze miejskie
Gizmo
Kamil człowieku łyknij trochę historii,stadion wybudowali mieszkańcy w czynie społecznym.Gdyby tego nie zrobili ten cały BKS grał by na pastwisku.Z czasem utarło się powiedzenie,że stadion jest BKS-u.Pomyśl trochę nie mają kasy na piłkarzy w 3 lidze a przez te wszystkie lata utrzymali by stadion.
100% BB
Myślę, że sytuacja finansowa nie do końca oddaje miejsce w tabeli. Tutaj przyklad Cracovi czy Lechi Gdansk jest wystarczajacy. Problem może być wtedy kiedy zobowiązania się namnożą, wtedy bedzie problem z morale zawodników i licencją. Natomiast pierwsze próby wyjścia z kryzysu są przecietnie zaplanowane, co prawda rezygnuje sie z piłkarzy, którzy są najsłabsi i mają wysokie kontrakty, ale z drugiej strony likwiduje sie jedną z drużyn na seniorskim poziomie, co utrudni pracę trenerowi Kasperczykowi. Wiadomo przecież że ME, ma ograniczenia co do występów w niej piłkarzy grajacych na zawodowym poziomie. Tak wiec sporo piłkarzy z ławki rezerwowych wypadnie z rytmu meczowego i tutaj może być kiedyś problem!
Witkowski
Dajcie sobie spokój... BKS ma tradycję piłkarską, przecież to jest oczywiste. Najlepsze czasy ma już dawno za sobą, ale nie można im odbierać tego, że to oni przez 7 sezonów reprezentowali – jako pierwsi – Bielsko-Białą i całą naszą ziemię. Ale umówmy się – BKS nie jest w Polsce piłkarskiej za bardzo znany, bo i dlaczego miałby być?
DamianBB
@Kamil - BKS nie posiada żadnych tradycji zaledwie kilka lat ocierał się o 2 ligę a o stadionie nie wspominaj , bo gdyby nie TSP to na jego miejscu stałaby pewnie kolejna galeria handlowa.
Kamil
@sarcia- dlaczego uważasz, że drużyna piłkarska BKSu nie powinna istnieć? Dlatego, że posiada tradycje i historię której brak Podbeskidziu? A może dlatego, że BKS wybudował stadion, obecnie nazywany "miejskim"?
hehehe
a futsalowcy Rekordu BB mają się bardzo dobrze i zajeli 3 miejsce w Ekstraklasie :)
sarcia
szkoda najpierw dzieki piłkarzom wielka feta a teraz jak to zwykle w naszym kraju bywa podcinają skrzydła tym którzy promują to nasze miasto-Bks jako druzyna futbolowa nie powinna istnieć no może gdzies na peryferiach miasta nasz reprezentant to TSP i siatkarki Bks ,,tam powinno sie inwestować ,,,,okazuje sie ze jak zwykle to jest Polska właśnie...

Klauzula informacyjna ›