Wystawieni na sprzedaż
Za pośrednictwem agencji nieruchomości można kupić sędziwy budynek w Bielsku-Białej. W ogłoszeniu znajdującym się na stronie internetowej agencji podano cenę, powierzchnię domu oraz liczbę mieszkań, które się w nim znajdują, ale nie wspomniano o jednym - że w budynku mieszka kilkanaście rodzin! Rodziny te, czemu trudno się dziwić, ze strachem patrzą w przyszłość. Bo kto chciałby mieszkać w domu wystawionym na sprzedaż razem z lokatorami?
Korzenie tej historii sięgają kilku lat wstecz, kiedy to duże kontrowersje wzbudził plan prywatyzacji bielskiej spółki Breco. Nie chodziło o sprzedaż samej spółki, lecz o mieszkania zakładowe należące do spółki Beldom, której właścicielem było Breco. Mieszkania te znajdowały się w kilku budynkach przy ulicy Bystrzańskiej, niedaleko Drugiego Urzędu Skarbowego i parkhotelu Vienna. Lokatorami tych mieszkań byli przede wszystkim dawni pracownicy bielskiego przemysłu włókienniczego.
Pojawiła się uzasadniona obawa, że jeśli Breco trafi w prywatne ręce, to wraz z tą spółką nowy właściciel kupi też Beldom i jego budynki. Innymi słowy prywatyzacja spółki Breco dla lokatorów około setki zakładowych mieszkań mogła oznaczać groźbę trafienia w prywatne ręce. A życie nieraz pokazało, że nowy, prywatny właściciel potrafi nie przebierając w środkach dążyć do wyrzucenia lokatorów z zajmowanych mieszkań, aby potem sprzedać je z zyskiem. Więc lokatorzy bloków stojących przy ulicy Bystrzańskiej zabiegali o to, aby mogli kupić mieszkania po preferencyjnych cenach przed prywatyzacją Breco, zgodnie z przepisami prawa dotyczącymi wykupu mieszkań zakładowych. Czyli mniej więcej za pięć procent ich wartości. Lokatorów w ich staraniach wspierał bielski poseł Stanisław Szwed.
Historia walki o możliwość wykupienia przez byłych włókienników mieszkań była długa i pełna zwrotów, ale koniec końców skończyła się sukcesem. Osoby, które chciały kupić na własność zajmowane mieszkania i miały uprawnienia do kupienia ich na preferencyjnych warunkach, mogły z tej możliwości skorzystać. I wiele osób tak postąpiło. Ale był też wyjątek od reguły. Ten wyjątek to należący do spółki Breco i znajdujący się w sąsiedztwie bloków należących do spółki Beldom, sędziwy - bo pamiętający drugą połowę dziewiętnastego wieku - budynek zwany potocznie „Zipserówką”, przy ulicy Bystrzańskiej 27.
Zbudowano go w czasach, gdy właścicielem pobliskiego zakładu włókienniczego była fabrykancka rodzina Zipserów. Po wojnie zakład upaństwowiono, nazwano Bewelaną, a w skład jego majątku weszła też „Zipserówka”. Gdy po potędze bielskiego włókiennictwa zostały tylko wspomnienia, wzniesiony w 1870 roku budynek z dwunastoma mieszkaniami trafił w ręce spółki Breco. Wśród rodzin zamieszkujących ten dom były też takie, które chciały swoje mieszkania wykupić na preferencyjnych warunkach, podobnie jak działo się to z mieszkaniami w sąsiednich, dużo nowszych budynkach spółki Beldom. Ale - jak mówią mieszkańcy „Zipserówki” - za każdym razem ich wnioski w tej sprawie spotykały się z odmową władz spółki Breco, które twierdziły, że spółka nie zamierza sprzedawać tych mieszkań.
We wrześniu ubiegłego roku prywatyzacja spółki Breco dobiegła końca. Skarb Państwa za 1 173 000 złotych sprzedał ją spółce Concordia 1833 z siedzibą w Leśnej. Dla mieszkańców budynku z 1870 roku nowy właściciel oznaczał siedemdziesięcioprocentową podwyżkę czynszów, która wejdzie w życie od maja. Ale nie tylko. Niedawno na stronie internetowej agencji nieruchomości, która swój oddział ma także w Bielsku-Białej pojawiło się ogłoszenie z ofertą sprzedaży „Zipserówki”! Piętrowa kamienica położona w Bielsku-Białej w dzielnicy Mikuszowice Śląskie. Parter: cztery lokale mieszkalne. Piętro: cztery lokale mieszkalne. Poddasze: dwa lokale mieszkalne. Przybudówka: dwa lokale z osobnym bezpośrednim wejściem. Lokale mają powierzchnię od 34,20 m2 do 125 m2 - czytamy w ofercie znajdującej się na stronie internetowej agencji. Cena „Zipserówki” to 1,8 miliona złotych. O tym, że mieszkania w wystawionej na sprzedaż kamienicy mają lokatorów, w ogłoszeniu nie wspomniano.
Dla lokatorów tego budynku fakt, iż zajmowany przez nich budynek nowy właściciel chce sprzedać drożej niż kupił całą spółkę Breco jest bardzo wymowny. Ponieważ poważnie boją się o swój dalszy los, ratunku chcą szukać w Biurze Kontroli Ministerstwa Skarbu Państwa. (...) zwracamy się o wnikliwą i kompleksową kontrolę procesu przekształceń własnościowych i prywatyzacji spółki Breco z siedzibą w Bielsku-Białej, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji prawnej budynku przy ulicy Bystrzańskiej 27 w Bielsku-Białej oraz jego mieszkańców. Czujemy się oszukani przez organ państwowy, który całkowicie zignorował nasze prawa, nie szukając rozwiązań mających na celu dobro obywatela - czytamy w piśmie, jakie dwóch mieszkańców „Zipserówki” wysłało do Biura Kontroli Ministerstwa Skarbu Państwa.
O pomoc w tej sprawie i interwencję w Ministerstwie Skarbu chcą oni prosić bielskich posłów. Ratunku zamierzają także szukać w ratuszu. Mają nadzieję, że bielski samorząd kupi dom, w którym mieszkają. Ten pomysł nie ma jednak szans na realizację. - Z uwagi na dobro lokatorów miasto może przejąć od państwowego podmiotu zakładowe mieszkania, ale wykupienie budynku od prywatnego właściciela nie wchodzi w grę - mówi Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.
Tekst i foto: Sławomir Horowski (Kronika Beskidzka)
Artykuł wyświetlono 3839 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
ZNÓW PRYWATYZACJA!
Chcą sprywatyzować dwie potężne kopalnie zatrudniające 5 tyś osó âUwaga prywatyzacja ! UWAGA !!! Chcą sprywatyzować dwie potężne kopalnie zatrudniające 5 tyś osób ( KWB ADAMÓW , KWB KLECZEW ) które przynoszą olbrzymie zyski skarbowi państwa. Najpierw chcą je złączyć z PAK SERWISEM a później sprzedać Vattenfalowi za śmieszne pieniądze, oczywiście już podzielone pod stołem. Po prywatyzacji ogłosili 50% redukcje zatrudnienia czyli ok 2,5 tyś ludzi na bruk z okolic Konina i Turka ! Pomóżcie bo nawet regionalna prasa milczy bo jest opłacana przez te spółki ! Po tej sprzedaży 2 największa energetyczna spółka państwowa przejdzie w ręce obcego kraju ! Przyklejajcie to proszę na różne fora, nagłaśniajcie , może GP się zajmie tematem, bo my nie rozumiemy dlaczego sprzedawać firmy dające całym rodzinom pracę ale i potężne zyski skarbowi państwa ( roczny przychód obu kopalni 700 milionów złotych ! ) prof. dr Kula Lis 30.03.2012 11:51:07
Gosia
@Bbi - "konkrętnie" nie piszę, co najwyżej "konkretnie". Piszę tak, jak uważam, każdy ma prawo do własnego punktu widzenia, nie wiem co tu z farmazonów. Mam prawo odnieść się do przeszłości, jeżeli ma ona wpływ na teraźniejszość. Jeżeli sam(a) nie masz nic do powiedzenia, to nie zwracaj uwagi innym.
Bbi
Gosia / piszesz co było dawniej , jakieś punkty widzenia , za każdym razem farmazony piszesz, zamiast jedno zdanie a konkrętne.
Gosia
Niestety, w Polsce rzadko kiedy bierze się pod uwagę rozwiązania mające na celu dobro obywatela. Każdy patrzy jak by tu zarobić, właściciel ma prawo podnieść czynsz, jeżeli najemca się nie zgadza, może się wyprowadzić, w końcu nikt go siłą nie trzyma - takie praktyki często prowadzą do zadłużania się lokatorów i eksmisji komorniczych, zatem szkoda tych ludzi. Oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, trudno się dziwić prywatnemu inwestorowi, że skoro zapłacił za nieruchomość, to teraz chce zarobić na jej sprzedaży. Że lokatorzy są to każdy wie i pisać tego w ogłoszeniu nie trzeba. Jednakże pamiętać należy, że kiedyś dla tych lokatorów wyglądało to wszystko bardziej "różowo" niż dla młodych teraz. Dawniej zakłady budowały mieszkania i "dawały" je pracownikom, którzy w wielu przypadkach później mogli wykupić takie mieszkania za bezcen, dzięki czemu obejmowali własność danej nieruchomości i mogli ją później sprzedać za wiele więcej (tak, jak inwestor), lub przekazywać spadkobiercom. Obecnie jak młode małżeństwo chce kupić mieszkanie (w wielu wypadkach od takich właśnie osób), musi całe życie "siedzieć" na kredycie hipotecznym, a w przypadku zmiany warunków bytowych, może stracić wszystko na rzecz banku. I nikt się nie pyta, czy taki stan rzeczy jest w interesie społecznym, a wysokie ceny są utrzymywane pomimo rzekomej zapaści na rynku nieruchomości, nikt nie chce odpuścić, także mali prywaciarze. Niestety, takie są smutne realia w naszym polskim "dobrobycie".
gooral
budynek nazywał się 'Majsterhaus' i był zamieszkiwany przez rodziny majstrów (w tym mojego dziadka), od czasu kiedy E.Ziepser wybudował willę i się do niej przeprowadził po swoim ślubie.Pamiętam czasy kiedy był cały ogrodzony, a przy moście była brama zamykana na noc.Tryb jest prosty, teren jest atrakcyjny dla deweloperów i dlatego właściciel wyodrębnił go z całości, szkoda ludzi, bo deweloperzy są bezwzględni, oszukują i wykorzystują układziki, współczuję obecnym mieszkańcom.

Klauzula informacyjna ›