Oszustwo na szkodę gminy Bielsko-Biała, dotyczące majątku wartego ponad 4 mln zł oraz wprowadzenie w błąd sądu przez przedłożenie podrobionego testamentu zarzuca Józefowi W. Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ. Rzecz - o czym już pisaliśmy - dotyczy atrakcyjnej kamienicy w centrum Bielska-Białej, którą Józef W., zdaniem organów ścigania, przejął w nieuczciwy sposób. Choć zarzuty są bardzo poważne, osoby, której one dotyczą nie będzie łatwo postawić przed obliczem Temidy. Bo Józef W. to mieszkaniec dalekiej Australii!
 
Przypomnijmy. Chodzi o kamienicę przy ulicy Cechowej 11, która przed II wojną światową należała do żydowskiej rodziny Weinreichów. Choć Holocaust przeżyła tylko garstka bielsko-bialskich Żydów, była wśród nich właścicielka tej kamienicy, Betti Weinreich. Wraz z dwiema córkami wróciła po wojnie do Bielska.
 
Dla dziewcząt skutki pobytu w hitlerowskim obozie koncentracyjnym okazały się jednak tragiczne - wkrótce zmarły. Zaś Betti Weinreich wyjechała do Izraela, zostawiając nad Białą pełnomocnika, który w jej imieniu zarządzał kamienicą przy ulicy Cechowej. Pełnomocnik ten był aktywny jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku, by w tejże dekadzie przestać się zajmować powierzoną mu nieruchomością. A Betti Weinreich zmarła w izraelskim mieście Hajfa w 1971 roku. Tym samym kamienica przy ulicy Cechowej pozostała bez właściciela.
 
W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia bezpańską nieruchomością zainteresował się urząd skarbowy, który złożył w sądzie wniosek o przejęcie jej na rzecz Skarbu Państwa. W lutym 1988 roku bielski sąd orzekł, iż od 1967 roku właścicielem kamienicy przy Cechowej jest Skarb Państwa. Z czasem budynek ten został skomunalizowany na rzecz gminy Bielsko-Biała, a ratusz w latach 2003-2005 gruntownie go wyremontował.
 
Ale gdy tylko remont kamienicy dobiegł końca, do bielskiego sądu trafił wniosek posiadającego polskie obywatelstwo mieszkańca Australii Józefa W. zaskarżający decyzję o upaństwowieniu budynku. Australijczyk, w imieniu którego działał jego pełnomocnik, twierdził, że jest bratankiem męża Betti Weinreich i dowodził, że na mocy jej testamentu został spadkobiercą bielskiej Żydówki.
 
Testament - rzecz kluczowa
 
Testament, to w tej historii rzecz kluczowa. Według Józefa W., został on napisany w Hajfie w 1971 roku, kilka miesięcy przed śmiercią Betti Weinreich. Dokument nie został sporządzony ręką byłej mieszkanki Bielska, ale miał stanowić jej oświadczenie woli złożone w obecności trzech świadków, z których jeden testament napisał. I Temida najpierw unieważniła decyzję z 1988 roku o upaństwowieniu kamienicy przy ulicy Cechowej orzekając, że osoby mające do niej prawo były podczas procesu pozbawione należytej reprezentacji.
 
Potem, w wyniku kolejnego postępowania sądowego, Józef W. na mocy wspomnianego testamentu został właścicielem budynku przy Cechowej 11. Zaś wniosek bielskiego ratusza o przyznanie miastu tej nieruchomości na podstawie prawa zasiedzenia (mówiącego, że jeśli ktoś odpowiednio długo włada nieruchomością, to ma do niej prawo) został odrzucony z uwagi na fakt, że do zasiedzenia kamienicy zabrakło samorządowi kilku tygodni.
 
Biegły bada tusz
 
Tyle że sprawą przejęcia przez prywatną osobę kamienicy w centrum Bielska-Białej zainteresowały się organa ścigania, które postanowiły dokładnie sprawdzić kluczowy dowód w tej sprawie, czyli testament mający być oświadczeniem woli Betti Weinreich. Mieszkający w stanie Michigan w USA biegły zajmujący się sprawdzaniem wieku tuszu oraz dokumentów orzekł, że ów testament nie powstał w 1971 roku, lecz został sporządzony niedawno! Opinia amerykańskiego biegłego stała się dla prowadzącej tę sprawę Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ koronnym argumentem przemawiającym za tym, że w przypadku przejęcia kamienicy przy ulicy Cechowej doszło do przestępstwa.
 
Ale choć organa ścigania mają w ręku bardzo poważny argument, droga do postawienia przed sądem i ewentualnego skazania człowieka podejrzanego o popełnienie tego przestępstwa jest bardzo długa. Bo Józef W. jak już wspomniano, mieszka w dalekiej Australii. Ale że ma on także polskie obywatelstwo, prokuratura (zgodnie z procedurą zrobiła to Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej) postanowiła skorzystać z międzynarodowej pomocy prawnej i poprosiła polski konsulat w Sydney o przedstawienie Józefowi W. zarzutów oraz przesłuchanie go w charakterze podejrzanego.

Główne zarzuty pod adresem Józefa W. to - jak informuje Joanna Niewiara, szefowa Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ - oszustwo na szkodę gminy Bielsko-Biała dotyczące majątku wartego 4,3 miliona złotych (na tyle biegli wycenili kamienicę przy Cechowej 11) oraz wprowadzenie w błąd bielskiego sądu przez przedłożenie podrobionego testamentu Betti Weinreich.
 
Ale polskiemu konsulatowi w Sydney sztuka przedstawienia zarzutów i przesłuchania Józefa W. się nie udała. Bo Australijczyk z polskim obywatelstwem nie tylko nie przestąpił progu polskiego konsulatu, ale w dodatku kontaktował się z polskimi służbami dyplomatycznymi jedynie za pośrednictwem swego pełnomocnika, czyli australijskiego prawnika. Pod koniec lutego do Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej dotarło pismo z polskiego konsulatu w Sydney, z którego wynika, że Józef W. przez swojego pełnomocnika dał wyraźnie do zrozumienia, że nie stawi się w konsulacie i nie podda żadnej czynności prawnej. Tym samym możliwość skorzystania z pomocy polskich służb dyplomatycznych w Australii się wyczerpała.
 
List gończy?
 
Mimo to organy ścigania nie zamierzają składać broni. Jak informuje prokurator Joanna Niewiara, rozważane jest wszczęcie procedury, która doprowadzi do poszukiwania Józefa W. na mocy listu gończego. Jeśli do tego dojdzie, Australijczyk z polskim obywatelstwem po ewentualnym przybyciu do Polski będzie się musiał liczyć z zatrzymaniem przez policję. Do zatrzymania będzie mogło również dojść wówczas, gdy Józef W. pojawi się w Europie. A po wydaniu listu gończego możliwe będzie także podjęcie procedury zmierzającej do jego ekstradycji z Australii do Polski.
 
Ale postępowanie karne w tej sprawie, zmierzające do postawienia Józefa W. przed wymiarem sprawiedliwości, to jedno. Kwestia druga, to zabiegi o unieważnienie sądowego wyroku orzekającego nabycie przez Australijczyka spadku w postaci bielskiej kamienicy z uwagi na fakt, że według opinii biegłego testament, na mocy którego do tego doszło, został sfałszowany. W tej sprawie toczy się proces, w którym zabiegi bielskiego samorządu o odzyskanie kamienicy przy Cechowej 11 wspiera prokuratura. A pełnomocnik Józefa W. walczy w tym procesie o utrzymanie obecnego stanu prawnego, czyli pozostanie przez Australijczyka właścicielem kamienicy.
 
Ważne jest to, że do czasu zakończenia postępowania sądowego obecny właściciel kamienicy przy Cechowej 11 nie może jej sprzedać, a tym samym nie ma obawy, że ktoś kupi tę nieruchomość od Józefa W. w dobrej wierze, w efekcie czego po ewentualnym korzystnym dla miasta werdykcie sądu, jej zwrot samorządowi byłby niemożliwy.
 
Sławomir Horowski (Kronika Beskidzka)