Motocyklistki, lotniczki i pornografki
Dzisiejsze bielszczanki mają więcej praw niż ich rówieśniczki w poprzednich epokach, ale aby było to możliwe, nasze babcie musiały walczyć o swoje miejsce w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Przy okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, w międzywojennej i powojennej prasie szukaliśmy śladów po emancypantkach z Podbeskidzia, które na zawsze zmieniły historię tego regionu.
W „Dzienniku Cieszyńskim” z 1911 roku odnotowano dziwne zjawisko niebieskie. Miało ono zapowiadać niepokojące wydarzenie: w okolicach środkowej Galicji widziano "promieniejący, ogromny krzyż na niebie”. Niedługo potem opinią publiczną wstrząsnął skandal związany z aktorką Teatru Miejskiego w Bielsku, panią Resiotti. Otóż owa dama, wzorując się na modzie wiedeńskiej, przechadzała się ulicą Franciszka Józefa w damskich spodniach (dziś powiedzielibyśmy raczej spódnico-spodniach). Było to na tyle sensacyjne, że wokół kobiety natychmiast zgromadził się tłum gapiów.
Spodnie sparaliżowały miasto
- Nadobna wielbicielka spodni musiała schronić się w kawiarni, poczem udała się do hotelu de l’Europe, ale tłum się nie rozchodził - relacjonowali ówcześni dziennikarze. - Dopiero policja musiała go rozproszyć, gdy ruch na ulicy został zatamowany, bo zbierał się na nowo, gdy artystka wsiadła do zamówionego powozu, jadąc do swego domu. Jak widać, drobna awangarda w modzie kobiecej potrafiła sto lat temu zmienić ruch uliczny w centrum Bielska. Na pewno pani Resiotti ucieszyłaby się widząc, jak wiele współczesnych nam kobiet nosi spodnie.
Jedną z najbardziej znanych Polek, które walczyły o prawa dla płci pięknej była Maria Wardasówna. Ta niezwykła niewiasta została nie tylko pierwszą polską motocyklistką, ale także jedną z pierwszych polskich pilotek. Urodziła się w 1907 r. w Roztropicach w okolicach Skoczowa. Ukończyła szkołę wydziałową w Skoczowie. Od 1928 r. pracowała jako stenotypistka w Wojewódzkim Urzędzie Budownictwa. Jednocześnie kończyła kurs pilotażu samolotowego w Aeroklubie Śląskim w Katowicach.
Swój pierwszy samodzielny lot wykonała w 1931 r. w Aeroklubie Śląskim. Już w październiku tego samego roku wzięła udział w Rajdzie Lotniczek dookoła Polski. Zdobyła pierwszą nagrodę i dzięki temu zainteresowała się nią kolorowa prasa. Od 1932 r. mieszkała w Warszawie, gdzie pracowała m.in. w Instytucie Oświaty i Kultury im. S. Staszica. Była także miłośniczką wspinaczki górskiej i narciarstwa.
Dama przestworzy
Ale lista jej talentów była dłuższa. Po opublikowaniu w prasie napisanego przez Wardasównę krótkiego pamiętnika i wspomnień z rajdu, dziennikarze zachwycili się jej talentem literackim. W 1937 r. ukazała się pierwsza parabiograficzna książka Wardas, opisująca region Podbeskidzia pt. "Maryśka ze Śląska". Do wybuchu II wojny światowej latała na szybowcach i samolotach, m.in. w Goleszowie i Sokolej Górze. Była czynną sufrażystką. W warszawskim ,,Kurierze Codziennym” z 1935 roku opublikowano artykuł pt. „Lotniczki polskie domagają się swych praw”, w którym Wardasówna uzasadniała społeczne zapotrzebowanie na kobiety w lotnictwie.
W czasie II wojny światowej działała w podziemnej organizacji wojskowej Wilki, za co ścigało ją gestapo. Kiedy nie udało im się pojmać lotniczki, skonfiskowali książki jej autorstwa i ogłosili, że są antyniemieckie. Po wojnie została komendantem portu lotniczego w Łodzi, a potem pracowała w Warszawie. Opublikowała liczne powieści dla dorosłych (m.in. Próba skrzydeł) i dzieci (Janek lotnik), ale największą sławę przyniosła jej wielotomowa saga o dziejach rodziny ze Śląska Cieszyńskiego pt. „Wyłom”. Przyjaźniła się z takimi pisarkami, jak Zofia Kossak-Szczucka czy Zofia Nałkowska. Ostatnie lata życia spędziła w Skoczowie. Zmarła 17 kwietnia 1986 roku w Warszawie.
Pornograficzna pisarka
Międzywojenna prasa rozpisywała się o skandalach związanych z postacią znanej bielskiej celebrytki Kazimiery Alberti, która była żoną Stanisława Alberti - polityka, naukowca, tłumacza literatury słowiańskiej. Mąż był od niej kilka lat starszy i niezbyt urodziwy. Połączyła ich miłość do literatury i Tatr. Kazimiera w swojej twórczości sprzyjała ruchom feministycznym i sprzeciwiała się narodowcom. W 1931 jej mąż został starostą powiatowym w Białej. Zamieszkali w budynku starostwa, który znajdował się przy współczesnym placu Wojska Polskiego (obecnie mieści się w nim przychodnia lekarska).
W swoim domu prowadzili salonik literacki, w którym bywali m.in. Witkacy, członkowie rodziny Kasprowiczów i Nałkowskich. W 1931 roku Kazimiera wydała powieść pt. „Ghetto potępione”, w której opisała życie biednych rodzin ortodoksyjnych Żydów z Białej. W książce odnaleźć można opartą na faktach historię śpiewaczki operowej, popularnej w całej Europie Selmy Kurz. Przyjaźń Kazimiery z Witkacym rozwijała się mimo kilometrów dzielących Białą od Zakopanego. Plotka głosi, że gdy spotykali się we dwoje, potrafili znikać na całe noce. Mąż Kazimiery najprawdopodobniej nie ingerował w jej życie towarzyskie. Do dziś nie wiadomo, czy z Witkacym łączył pisarkę romans. Pewne jest natomiast, że w 1933 roku zaprosiła go do Bielska, gdzie Witkacego operował znany laryngolog.
Największe oburzenie moralne w ówczesnym środowisku inteligenckim wywołała jednak powieść mieszczańska Kazimiery wydana w 1934 roku - „Ci, którzy przyjdą”. Książka ze względu na liczne wątki romansowe, a przede wszystkim historię miłości (bynajmniej nie platonicznej) między nauczycielką i uczniem wywołała skandal i została uznana za pornograficzną. Jej nakład skonfiskowano. Prasa międzywojenna rozpisywała się o skandalu związanym z nową powieścią ówczesnej celebrytki. Alberti sympatyzowała z sufrażystkami. Dlatego nie przejęła się świętym oburzeniem wywołanym jej utworami.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: J.Kachel, J.Proszyk, "Bielsko-Biała i okolice na dawnej pocztówce", http://herstoria.blox.pl/2011/12/Maria-Wardasowna-lotniczka.html
Artykuł wyświetlono 3050 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
ktoś
lubie kiedy portal bielski pokazuje historię naszego miasta i życia naszych "pradziadów" :)

Klauzula informacyjna ›