Bonifikaty dla spółdzielni mieszkaniowych- ta sprawa wzbudziła podczas sesji rady miejskiej w Bielsku-Białej wielkie emocje. Radni sami zgotowali sobie uchwałę przypominającą bombę z opóźnionym zapłonem. Jeszcze w ubiegłym roku ustalili, że spółdzielnie będą mogły przejąć na własność grunty, które teraz użytkują w ramach wieczystego użytkowania z 95 procentową bonifikatą, ale nie określili dokładnie o jakie grunty chodzi. Dlatego część spółdzielni wystąpiła jedynie o grunty w obrysie budynków, inne o całość zasobów spółdzielczych. Powstała sytuacja patowa, żeby z niej wyjść powołano specjalny zespół, który miał wypracować ostateczne stanowisko w tej sprawie. Zespół orzekł, że 95 procentowy upust powinien dotyczyć tylko gruntów w obrysie budynków. Ten pomysł w imieniu bielskich spółdzielni skrytykował prezes Beskidzkiej Spódziełni Mieszkaniowej Henryk Nalepa. Wiceprezydent Bielska-Białej Waldemar Jędrusiński, który przewodniczył specjalnemu zespołowi d/s bonifikat, bronił stanowiska, że upust powinien dotyczyć tylko obrysów budynków. Radni postanowili, że spółdzielnie będą mogły przejąć na własność za 5 procent wartości jedynie tereny w obrysie budynków.