Mieszkańcy Starego Bielska zareagowali niemal natychmiast. Na wieść o planach budowy drogi, która miałaby połączyć Sarni Stok z dwupasmówką, zebrali podpisy pod protestem do Prezydenta Miasta. Obawiają się, że nowa inwestycja zniszczy ostatnią enklawę zieleni na północy Bielska-Białej, a cały urok Trzech Lipek pryśnie jak bańka mydlana.
 
Sprawa wypłynęła pod koniec stycznia tego roku. Jeden z mieszkańców dzielnicy przypadkowo dowiedział się, że są plany nowej inwestycji w Starym Bielsku. Na reakcję ludzi nie trzeba było długo czekać. Zdobyli mapki i dowiedzieli się, że chodzi o super nowoczesną drogę, która miałaby przeciąć Stare Bielsko i w ten sposób połączyć Sarni Stok z dwupasmówką. Problem polega na tym, że według planów, przebiegłaby po terenie, na którym prywatne osoby rozpoczęły już budowę domów.
 
Jak przekonuje inicjator przedsięwzięcia, czyli Biuro Rozwoju Miasta, chodzi wyłącznie o to, aby uczynić życie mieszkańców dzielnicy jeszcze lepszym, z dogodniejszymi warunkami dojazdu do ich domów. Tymczasem ludzie nie chcą, żeby na siłę im dogadzać.
 
 Prezydent obiecywał
 
- Pan prezydent był obecny niegdyś na kilku spotkaniach z mieszkańcami i obiecywał wtedy, że żadna nowa droga tutaj nie powstanie. Dlatego tym bardziej jesteśmy zaskoczeni - denerwuje się Krystyna Rzeszutko, mieszkanka ulicy Zuchów, która podobnie jak sąsiedzi z Twardej, Portowej i Pirackiej złożyła podpis pod protestem. - Jaki jest sens jej powstania? Przecież nie ma potrzeby. Już jest jedna taka ulica - Nad Potokiem. Po co budować kolejną drogę? - zastanawia się pani Krystyna.
 
Mieszkańców boli jeszcze jedno. Jeżeli powstanie droga, która przetnie dzielnicę, istnieje realne ryzyko odłączenia jedynej zielonej enklawy na północy Bielska-Białej. - Przyjeżdżają do nas ludzie z całego miasta. Chodzą na spacery, odpoczywają. Trzy Lipki, to także aspekt duchowy. Tutaj odbywają się spotkania religijne. Nie ulega wątpliwości, że budowa nowej drogi zniszczy wszystkie walory tego miejsca - podkreśla nasza rozmówczyni.
 
W sprawie nowej drogi odbyło się już pierwsze spotkanie przedstawiciela Biura Rozwoju Miasta z mieszkańcami, którzy jasno wyrazili swój sprzeciw. Poparła ich Rada Osiedla Stare Bielsko, a także, jak się okazuje, Henryk Juszczyk, pełnomocnik Prezydenta Miasta, który choć w zebraniu nie uczestniczył, to obiecał zrobić wszystko, aby nie dopuścić do tej inwestycji.
 
Państwo w państwie?
 
 - To jest jakiś absurd - denerwuje się Juszczyk, kiedy dowiaduje się od nas o zamiarach Biura Rozwoju Miasta. - Nie ma potrzeby, aby ta droga powstała. Owszem, kilka lat temu w Urzędzie Miejskim dyskutowaliśmy o podobnym rozwiązaniu, ale na tym się skończyło. Przecież zgoda na budowę wywoła lawinę roszczeń. Miasta na to nie stać. Ktoś wymyśla dodatkowe historie w czasach, gdy mamy tak duże potrzeby drogowe. Bulwersujące jest to, jak działa Biuro Rozwoju Miasta. To jest państwo w państwie. Sądzę nawet, że prezydent o niczym nie wie. Sam do niego napiszę w tej sprawie. Zrobię wszystko, aby tej inwestycji nie było. W pełni popieram mieszkańców w ich protestach.
 
Mieszkańcy już 14 lutego przekazali kilka protestacyjnych pism na ręce Jacka Krywulta. Czekają na odpowiedź i mają nadzieję, że cała sprawa jest tylko pomyłką. Tymczasem Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej o sprawie jeszcze nie słyszał. - To kwestia Biura Rozwoju Miasta, które zajmuje się wieloma projektami. Jest to niezależna jednostka, pośrednio nam podległa. Proszę tam zapytać, jak to wygląda - doradził nam rzecznik.
 
Zapytaliśmy. Dyrektor BRM, Grzegorz Gleindek: - Otrzymaliśmy uwagi od mieszkańców, które są analizowane. Tryb postępowania w tej sprawie będzie zrealizowany zgodnie z procedurami o planowaniu przestrzennym. W przyszłym tygodniu mieszkańcy powinni poznać odpowiedź na protesty.
 
Katarzyna Górna-Oremus