Twórcy ,,Nowego Wyzwolenia” po raz kolejny zrealizowali projekt w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. W minioną sobotę odbyła się premiera „Zbrodni” w reżyserii Eweliny Marciniak. Jest to ciekawe przedsięwzięcie artystyczne, które warto polecić widzom lubiącym awangardę w teatrze oraz posiadającym niebanalne poczucie humoru.
 
Sztuka jest kryminałem opartym na motywach opowiadania Witolda Gombrowicza pt. „Zbrodnia z premedytacją” z 1928 roku, opublikowanego po raz pierwszy w 1933 r. w zbiorze Pamiętnik z okresu dojrzewania. Opowiadanie Gombrowicza jest przez krytyków literackich nazywane parodią kryminału. Ukazuje jego fascynację literaturą popularną oraz niezwykłą zdolność operowania ironią.
 
Słowa i emocje
 
W przedmowie do Pamiętnika z okresu dojrzewania autor tak pisał o swoim opowiadaniu: - Syn wcale nie zamordował ojca. Ojca w ogóle nikt nie zamordował. Sędzia zgrywa się przez cały czas, a rodzina także częściowo się zgrywa. Nie trzeba przerażać się nadto demonizmem sędziego i syna, gdyż nowela ma raczej charakter intelektualny. Szło o pokazanie dwuznaczności uczucia i tego, jak sztuczna i fałszywa sytuacja dobywa z ludzi rzeczy okropne, o których im się nie śniło.
 
Fabuła wydaje się być podobna do klasycznego kryminału. W domu pewnej rodziny pojawia się detektyw, który próbuje rozwikłać historię oszustw finansowych ojca rodziny. Niestety, okazuje się, że podejrzany nie może zeznawać, bo nie żyje, co sprawia, że detektyw zaczyna prowadzić śledztwo w sprawie o morderstwo.
 
Tekst Gombrowicza jest dla twórców spektaklu w Teatrze Polskim jedynie pretekstem, inspiracją do stworzenia własnej opowieści: - Symbole, które w poprzednich wiekach powiązane były z motywem śmierci przeszły do kultury popularnej, przez co spowszedniały i już tak nie przerażają - tłumaczy autor dramatu, Michał Buszewicz. - „Zbrodnia” opowiada o trudnych relacjach w rodzinie, skomplikowanych emocjach, które bohaterowie stopniowo odsłaniają przed detektywem. Chcemy także podkreślić, jak ważna jest w naszym życiu siła słowa.
 
Seksualne aluzje
 
Autorzy spektaklu za pomocą odpowiedniej dramaturgii i konwencji teatralnej skonstruowali skomplikowaną opowieść o relacjach międzyludzkich. Konfrontacja logiki śledztwa detektywa i emocjonalnych argumentów członków rodziny ma doprowadzić do wytworzenia wspólnego języka bohaterów. Pozostaje jednak wiele niewyjaśnionych kwestii, m.in. czy detektyw jest w stanie zrozumieć sekretny rodzinny kod? Albo czy rodzina pogrążona w żałobie potrafi udzielić choć jednej przydatnej informacji?
 
Na scenie nic nie jest takie, jak być powinno. Bohaterowie rozmawiają z widownią, wtapiając te dialogi w tekst sztuki, scenografia zmienia się w nieoczekiwany sposób, a członkowie rodziny noszą dziwaczne lateksowe kostiumy, peruki i pokutne worki. Normą jest rzucanie złotymi czaszkami, pisanie po ścianach i seksualne aluzje. Wszystko to ma jednak uzasadnioną symbolikę. „Zbrodnia” została zrealizowana w konwencji groteski, czyli połączeniu strachu i komizmu.
 
Uniwersalna symbolika
 
Każdy z bohaterów zdaje się mieć cechy charakterystyczne, za pomocą których próbuje przyciągnąć uwagę widza i…detektywa (w tej roli znakomity Tomasz Drabek). Żona denata (udana rola Marty Gzowskiej-Sawickiej) z jednej strony stara się zachować pozory: czci pamięć męża, przygotowuje rodzinne posiłki, a z drugiej kusi swoją kobiecością i despotyzmem. Nastoletnia córka denata, Cecylia (gościnnie zagrana przez Jaśminę Polak, która jest zdecydowanie najlepszą aktorką w tym przedstawieniu) zdaje się mieć olbrzymi temperament, ale jednocześnie jest wybitnie inteligentna i próbuje wyzwolić się spod wpływu despotycznej matki. Upośledzony syn, Antoni (Rafał Sawicki) twierdzi, że żyje w czarnej dziurze, do której wstęp mają tylko umarli, a siostra denata (Jadwiga Grygierczyk) niczym zły duch w kiczowatych kostiumach, pojawia się w najmniej spodziewanych momentach i zmienia bieg akcji.
 
Ważnym elementem w tym spektaklu jest ruch sceniczny. Bohaterowie nieraz poruszają się jak marionetki sterowane przez innych albo wyrażają swoje emocje w konwulsyjnym tańcu.
                                               
Spektakl dla wymagających
 
Mocną stroną przedstawienia są ironiczne dialogi, w których często pojawiają się gry słowne w rodzaju „Zszedł wczoraj, ale nie na dół”. Doskonałym tłem dla tej dramaturgii jest pomysłowa scenografia Marty Stoces, która w wielu momentach zaskakuje widza (np. ściana z tym samym motywem, co bluza Cecylii czy podłoga zmieniająca się w trumnę). Odpowiednią atmosferę grozy nadaje także muzyka, częściowo wykonywana na żywo przez Marcina Nenko. Całość dopełnia umiejętna reżyseria Eweliny Marciniak, która poprzez awangardowe rozwiązania stara się przekazać uniwersalną prawdę o ludzkiej egzystencji.
 
„Zbrodnię” można powiązać ze sztukami Mrożka czy Ionesco. Opowiada o skomplikowanych relacjach w rodzinie, ale także o ciemnej naturze człowieka, która może prowadzić do zbrodni. Twórcy spektaklu prowadzą nieustanną grę z widzem. Nawet zakończenie pozostaje tak naprawdę otwarte, gdyż w programie można wybrać kilka jego wersji.
 
Agnieszka Pollak-Olszowska