"Osoba, która wskaże miejsce gdzie znajdują się bramki, w nagrodę wyjedzie na Litwę"- takie ogłoszenie usłyszeli parafianie w kościele w Hałcnowie w Bielsku-Białej. Bramki zniknęły z boiska z ogrodu parafialnego w ubiegłym tygodniu. Służyły dzieciom i młodzieży z Parafialno-Szkolnego Klubu Sportowego "Beskidy". To grubo ponad 200 osób. Pograć w piłkę przychodzili na boisko także inni, nawet dorośli. Pomysł, by wyznaczyć nagrodę dla kogoś, kto pomoże w odnalezieniu skradzionych bramek miał prezes klubu Stefan Zuber. Sam objechał kilka pobliskich punktów skupu złomu, w poszukiwaniu bramek. Proboszcz parafii w Hałcnowie zgodził się ogłosić informację z ambony. Ksiądz Stanisław Morawa przyznaje, że zwykle takich rzeczy nie robi. "Ambona nie jest od tego, ale to wyjątkowa sprawa. Chodzi o dzieci i młodzież, która chce w taki sposób spędzać swój wolny czas"- mówi proboszcz Morawa.  "Ta kradzież to głupota"- mówi Małgorzata Wójcik, dyrektor gimnazjum nr 6 w Hałcnowie. To m.in. jej uczniowie grają w klubie "Beskidy". Młodzież też nie potrafi zrozumieć, kto mógł coś takiego zrobić. Ludzie boją się, że bramki trafią albo na złom albo zostaną sprzedane innemu klubowi sportowemu.