Zakaz ruchu na deptaku
Już wiele lat temu położoną w centrum Bielska-Białej ulicę 11 Listopada oraz prostopadłą do niej ulicę Cechową zamieniono w deptak. Ruch samochodowy na tych popularnych wśród pieszych promenadach został ograniczony do minimum. Sytuacja ta ciągle rodzi konflikty. Poruszać się po tych ulicach mogą jedynie pojazdy dostawcze, lecz wyłącznie pomiędzy osiemnastą a dziesiątą rano dnia następnego. Oraz te, które posiadają zezwolenia. Zezwolenia wydawane są jednak przez bielski ratusz bardzo niechętnie i w wyjątkowych sytuacjach.
Taka organizacja ruchu budziła od początku wielki sprzeciw, zarówno wśród mieszkańców tych ulic, jak i u osób prowadzących przy nich biznesy. A że jest to centrum miasta, ulokowało się tam wiele sklepów i restauracji. Dojazd do nich, chociażby z zaopatrzeniem, jest bardzo utrudniony. Co jakiś czas można więc zaobserwować eskalację tego konfliktu między gminą oraz tymi, którzy posiadają lokale przy zamkniętych dla ruchu ulicach. Tak jest ostatnio.
Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro straż miejska z wielkim zaangażowaniem pilnuje, aby zakaz ruchu na wyznaczonych ulicach w centrum miasta był przestrzegany i bezlitośnie karze mandatami tych, którzy nie podporządkowują się tym ograniczeniom. Ci z kolei uważają, że są przez władze miasta szykanowani, czego wyraz dał między innymi w liście do „Kroniki” jeden z właścicieli lokalu użytkowego przy ulicy Cechowej, który chciał pozostać anonimowy z uwagi na to, iż - jak to określił - obawia się „specjalnego nadzoru” strażników miejskich nad jego samochodem.
- Miasto zamiast pomagać drobnej przedsiębiorczości robi wszystko, aby utrudniać nam pracę. W jaki sposób dostawcy mają dostarczać do sklepów paczki, skoro po godzinie 10.00 straż miejska „atakuje” wszystkich dostawców mandatami, a Urząd Miejski nie wydaje obecnie żadnych zezwoleń na wjazd na ulicę Cechową po godzinie 10.00 - pisze przedsiębiorca sugerując, że władze miasta najprawdopodobniej w ten sposób chcą podreperować swój budżet. Aby prowadzić działalność gospodarczą, niezbędna jest możliwość dowiezienia towarów do sklepu czy restauracji. Stąd „dostawczaki” nagminnie zmuszone są łamać zakaz, a mandaty sypią się w wielkiej obfitości.
Zasadne wydaje się pytanie, czy nie da się wszystkiego, co potrzebne przywieźć w godzinach, gdy ulice są dla dostawców otwarte? Okazuje się, że nie jest to proste. Po pierwsze, lwia część sklepów - nie mówiąc już o restauracjach, barach i pubach - działających przy ulicy Cechowej czy 11 Listopada - otwiera swe podwoje o 10.00 lub 11.00. A to oznacza, że aby odebrać towar przed dziesiątą, pracownicy musieliby przychodzić do pracy znacznie wcześniej niż do tej pory. To z kolei powodowałoby, że pracodawcy mieliby komplikacje z organizacją dnia roboczego swoich pracowników.
Po drugie - twierdzą zainteresowani - nawet przy najlepszych chęciach z ich strony i tak nie uda się uniknąć sytuacji, że któryś z dostawców, zwłaszcza z firm kurierskich, przywożących towary nawet z drugiego końca kraju, nie zdąży dotrzeć na ulicę Cechową przed 10.00. Dlatego też przedsiębiorcy postulowali, aby zakaz obowiązywał przynajmniej od 11.00. Jednak ratusz - jak wyjaśnił autor listu - na tę propozycję nie zareagował. Co na to urzędnicy?
Marek Stańco, szef wydziału komunikacji bielskiego Urzędu Miejskiego przyznaje, że polityka władz miasta w stosunku do ulic Cechowej, 11 Listopada oraz kilku innych na starówce jest taka, by były to wyłącznie deptaki przeznaczone dla pieszych. Stąd rygorystyczne egzekwowanie przez straż miejską ustawionych tam zakazów ruchu, które dotyczą wszystkich, nawet osób niepełnosprawnych (mogą one co prawda na ulicę Cechową mimo zakazu wjechać, lecz nie mogą się tam zatrzymywać dłużej niż pół godziny).
- Konsultowaliśmy to ze środowiskiem niepełnosprawnych kierowców i rozwiązanie to zostało przez nich zaakceptowane - tłumaczy Marek Stańco. I potwierdza, że zezwolenia na wjazd na te zamknięte dla ruchu ulice poza wyznaczonymi godzinami nie są wydawane. Mogą na nie ewentualnie liczyć mieszkańcy i właściciele położonych przy nich lokali, lecz tylko wtedy, gdy posiadają podwórko, na którym mogą zostawić auto. Osób takich jest jednak niewiele.
Zezwolenia na wjazd wydawane są też okazjonalnie na przykład na okoliczność przeprowadzki czy dowozu węgla do budynku. Marek Stańco uważa, że nie ma co demonizować problemu: - Do prawie każdego z budynków położonych przy zamkniętych dla ruchu ulicach w centrum miasta jest nie dalej niż 50 metrów z miejsca, do którego można legalnie dojechać w każdej chwili samochodem.
Trudno nie zgodzić się z argumentacją ratusza, który usiłuje utrzymać promenadowy charakter ulic 11 Listopada czy Cechowej. Połączenie ruchu pieszego z samochodowym byłoby bardzo ryzykownym i niebezpiecznym zabiegiem. Widać to nawet teraz przed 10.00, kiedy na tych ulicach pełno jest już pieszych i nie mniej samochodów. Część kierowców bynajmniej nie uważa wtedy, że są jedynie gośćmi na chodniku przeznaczonym dla pieszych, lecz traktuje go jak normalną drogę, która tylko do nich należy.
Może jednak warto byłoby przedłużyć o godzinę możliwość wjazdu samochodów dostawczych na zamknięte ulice, skoro zdaniem autora listu rozwiązałoby to problem? Marek Stańco przyznaje, że warto rozważyć wszystkie za i przeciw, lecz na razie... nikt oficjalnie z taką propozycją do ratusza się nie zwrócił!
Tekst i foto: Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)
.jpg)
Artykuł wyświetlono 5682 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 18
full
Kry.......lt wyp......aj !!!!!!!!! Taki napis widziałem na murze oporowym na Andersa (gość z jakiejś firmy to zamalowywał a Straszaki Miejskie miały ubaw) coś w tym musi być jak gość ma takie poparcie.
Darek
Mnie zastanawia dlaczego straż miejska egzekwuje tylko te zakazy które chce. UL. BOBOLI obok szpitala wojewódzkiego... codziennie strażaki zakłądają blokady... codziennie... oprócz NIEDZIELI... dlaczego?? skoro traktujemy wszystkich jednakowo to dlaczego pacjenci ze szpitala dostają mandaty a parafianie w niedzielę NIE?? gdzie sprawiedliwość w egzekwowaniu przepisów?? Drugie takie ciekawe miejsce to ul. pokoju gdzie auta stoją prawie na skrzyżowaniu... tam jakoś NIGDY straż miejska nie założyła blokady mimo że auta stoją już od 2 metrów od SKRZYŻOWANIA i stwarzają ZAGROŻENIE. Może w Szerwalu pracuje jakiś kolega strażników?? nie wiem... jedno jest pewne... przepisu straż miejska egzekwuje tam gdzie sama uważa a nie tam gdzie są łamane.
Pieszy
@ata - według mnie taka perspektywa jest nie do zrealizowania w Polsce. Nie dla polskich kierowców, za bardzo nerwowych. Już widzę te słowa oburzenia ze strony zmotoryzowanych gdy udostępnimy Rynek i wszystkie uliczki dla ruchu kołowego. Po paru miesiącach pojawią się postulaty zakazu ruchu pieszych "bo pchają się barany pod koła jak ja jadę!", paru latach na ulicy Wzgórze pojawią się Tiry robiące sobie skróty i pierwsze plany "wyburzenia tych zbędnych kamieniczek co to tę drogę robią taką ciasnawą" a potem stwozenia ośmiopasmowej autostrady po wyburzeniu "tego czegoś co nazywaliśmy zamkiem (po co komu dziś zamki??". Brzmi fantastycznie, ale dam sobie rękę uciąć że tak właśnie to by się skończyło. Kierowcy mają w nosie interes innych uczestników ruchu, najważniejsi są oni i tylko oni. A ruch miejski rządzi się swoimi prawami i niestety Polski kierowca nie rozumie że skoro ma drogę to nie oznacza że może się na niej zachowywać jak na autostradzie.
thc
@Kaz - miejsca są, ale chcą 3 zł i nie interesuje ich, że przyjechałeś na 5 min wyładować towar.
ata
Jeszcze trochę i 11 Listopada będzie wyglądać tak jak 3 Maja puste i zaniedbane sklepy a kiedyś ta ulica tętniła życiem wystarczy popatrzeć na tą ulicę od Komorowickiej w kierunku Białej wieczorem ciemno i ponuro walące się kamienice i prawie same szmateksy a to ponoć główny "deptak" B-B i jeszcze trzeba uważać na meneli bo ich się straż miejska boi lub też nie chcą sobie robić kłopotu jednym słowem żenada a była to kiedyś fajna ulica tak jak Rynek który też umarł a szkoda bo nie tylko życie toczy się w galeriach i tam przepłacać za towary. Proponuję popatrzeć na Wiedeń gdzie w centrum jeżdżą samochody dorożki i chodzą ludzie i jakoś wszystko tętni życiem bo się nie przeszkadza.
obserwator bydła
Czasami zastanawiam się czy służby publiczne są, żeby służyć i pomagać ludziom czy ich gnębić? Tu chodzi tylko o ludzkie podejście czy to urzędników, czy Straży Miejskiej, czy Policji itd...Niestety czasami występują oni z pozycji tzw. ,,silniejszego" i łup, łup obywatela. W większości urzędnicy i służby to normalni ludzie, ale czasami (rzadko ale niestety jednak się zdarza) wystarczy dać nieodpowiedniej osobie trochę władzy to zacznie ją wykorzystywać, choćby z czystej złośliwości dowali zwykłemu obywatelowi. Paradoks polega na tym, że Ci ludzie prowadząc biznesy właśnie w Bielsku opłacają ze swoich podatków takie służby jak choćby Straż Miejska, która łupnie czasami takiego mandatem :-). Oj taki paradoks. A wystarczyłoby trochę zrozumienia ze strony strażników wszak oni doskonale znają wszystkich prowadzących sklepiki na 11 Listopada i Cechowej, ba znają nawet auta którymi właściciele dowożą towary do sklepów, ale czasami nie rozumiem tego, czy muszą przysłowiowe pokazać, że to oni tu żądzą? Jednak wszyscy na tzw. garnuszku miasta powinni wiedzieć, że istnieją między innymi dzięki tym przedsiębiorcom z centrum miasta i powinni czasami na nich popatrzeć przez palce i niejako potraktować ich jako swojego pracodawcę.
miś
a komu to przeszkadza ze ktos zaparkuje i to ma byc wolny kraj? no no bez jaj tu chodzi zeby nas wyzyskiwac !!!po nic wiecej a druga strona medalu jest taka ze w bielsku jak i w Polsce rządzą europejskie bałwany!!!
Kaz
Niech sklep zatrudni niepełnosprawnego do dowożenia towaru i "problem" z głowy. A tak na poważnie to faktycznie miejsca parkingowe są i to dość blisko Cechowej. Ciężkie? Zakupić wózek do wożenia. Biznes to nie ochronka.
maciej
to znaczy że miasto jest nie przyjazne!!!! kiedy ci nasi socjaliści pójdą po rozum do głowy?
Miron
Miasto pobiera podatek od nieruchomości od lokali handlowych i to jedynie je obchodzi. Warunki w jakich pracować przyszło prowadzącym te placówki osobom już miasta zupełnie nie interesują. A przecież można przy znaku zakazu dać tabliczkę robiącą wyjątek dla zaopatrzenia na czas wyładunku towaru. To takie trudne? Ale po co - trzeba posłać strażników wiejskich i przywalić mandacik!
thc
zaopatrzenia nie da się realizować w określonych godzinach - np towar do apteki dowożony jest co najmniej 2 razy dziennie - rano i popołudniu (właśnie 14-15)
O_01
Ależ ten Krzysiek bzdety wypisuje! Wymienione ulice MUSZĄ być dla pieszych, a nie dla aut! Niech zaopatrzenie realizują w dostępnych godzinach - tak jak w cywilizowanym świecie, a nie jak we wskazanym przez Krzyśka państwie...
thc
milicja podjeżdża pod pko bp przy klimczoku w godzinach szczytu po to żeby skorzystać z bankomatu - są równi i równiejsi.zgadzam się na zakaz ruchu, ale po godzinie 10 parking przy klimczoku powinien być darmowy dla kurierów/zaopatrzenia - jest zarządzany przez miasto, ale żądają opłaty.
Nitka
Trudno nie zauważyć że miasto wspiera CH a wykańcza drobną działalność.
Krzysiek
To nie jakieś "miasto" wymyśliło te idiotyzmy. To jest osobiste "halo" panującego w B-B Geniusza Beskidów, najukochańszego przywódcy, złotoustego Ojca Narodu, wielkiego Kim Ir Wulta !!! tylko dla realizacji tego celu funkcjonuje 100 osobowa Gwardia Prezydencka, a kosztuje to 5 000 000 złotych rocznie. Bielsko-Biała niby daleko od Białorusi ale tak podobne !!!

Klauzula informacyjna ›