W dniach 27 lutego - 11 marca przeprowadzona zostanie w Bielsku-Białej rekrutacja do publicznych przedszkoli oraz oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych. W oparciu o gruntowny research artykułów prasowych o naborze zeszłorocznym oraz własne doświadczenia sporządziliśmy praktyczny poradnik dla rodziców, którzy obawiają się, że pobłądzą w elektronicznym systemie naboru.

Rekrutacji do przedszkoli publicznych poświęcona jest specjalna zakładka umieszczona na stronie internetowej Miejskiego Zarządu Oświaty w Bielsku-Białej. Urzędnicy przekonują, że elektroniczny system naboru pomoże rodzicom w całym procesie rekrutacji - od wyboru placówki poprzez wypełnienie wniosku aż do uzyskania końcowych wyników rekrutacji.

W celu zapisu dziecka do przedszkola, należy wypełnić elektroniczną kartę zgłoszenia, którą znaleźć można pod adresem: https://bielsko-biala.nabory.pl.

Drobne błędy techniczne

Już na pierwszy rzut oka uderza kiepska jakość techniczna strony, na której wypełniamy elektroniczną kartę zapisu dziecka. Dział „pytań i odpowiedzi” jest bardzo ubogi (dwie pozycje), w dodatku roi się od literówek. No chyba, że uznamy słowa „popoełniłem" i „zmoodyfikowanie” za specyficzny rodzaj naturalizmu w oficjalnym dokumencie przygotowanym przez urzędników miejskich. Strona nie informuje, że składając kartę w przedszkolu, trzeba posiadać dowód osobisty (sprawa niby oczywista, a jednak zdarzały się „podwójne kursy” rodziców do placówki). W zeszłym roku karta zawierała także błąd dotyczący płci rodziców.

Kontrowersyjny punkt w regulaminie zapisów

Kolejnym problemem jest kontrowersyjny zapis w regulaminie rekrutacji do przedszkoli. Czynnik ekonomiczny skutecznie wypiera w nim wartości pedagogiczne, które podobno są najważniejsze. I choć wszystkim chodzi o rozwój dziecka, a miasto chlubi się wspieraniem edukacji, to jednak brak
„gwarancji kontynuacji pobytu dziecka w przedszkolu, do którego uczęszczało w roku poprzednim” trudno uznać za korzystny dla najmłodszych. Przecież w niektórych przypadkach aklimatyzacja maluchów trwa nawet kilka miesięcy.

Walka o miejsca

W ub.r. bielskie fora internetowe rozpisywały się na temat braku miejsc w przedszkolach.
„Mamamarta”: - My się o dziwo dostaliśmy. Punkty tylko z tego tytułu, że oboje pracujemy. Ale mnóstwo dzieci znajomych z rocznika 2008 nie dostało się nigdzie, do żadnego z trzech wytypowanych przedszkoli. Paranoja jakaś.

Wtóruje jej „Ebogna”: - Mój też się nie dostał do żadnego z trzech wybranych przeze mnie przedszkoli. Myślicie, że jest jakaś szansa w II turze? Mam kilku znajomych z maluchami z rocznika 2008 i zdecydowana większość jest w takiej sytuacji, jak ja :-( Będę próbowała dzisiaj podzwonić po prywatnych przedszkolach, ale szczerze powiedziawszy nie bardzo mnie stać ...

Według Miejskiego Zarządu Oświaty, 31 marca 2011 było jeszcze 25 wolnych miejsc (pierwsza tura naboru odbyła się 1-17 kwietnia). Przeważnie były to pojedyncze miejsca, w tym w placówkach w centrum miasta, m.in. przy ul. Chopina (Przedszkole nr 7) czy Piłsudskiego (nr 15). Najwięcej dzieci przyjmowano w przedszkolach przy ul. Żywieckiej (nr 33) i Spółdzielców (nr 35).

„Specyficzne przypadki”

W Bielsku-Białej istnieją „specyficzne przypadki”, o których warto pamiętać podczas wyboru placówki dla swojej pociechy. Najbardziej znanym z nich jest przedszkole w Starym Bielsku przyjmujące dzieci z alergią pokarmową. W 2011 roku dysponowało ono 67 miejscami. Zgłoszeń, które napłynęły do tej placówki było aż 116, w tym 50 dotyczyło dzieci z alergią pokarmową.

Co zrobić, gdy dziecko nie zostanie przyjęte?

Jeśli nasza pociecha faktycznie nie dostanie się do przedszkola w żadnej z tur naboru, pozostaje nam czekać do września. Według informacji MZO, 1 września 2011 roku było wolnych 26 miejsc, w tym po pięć w placówkach przy ul. Jutrzenki, Piłsudskiego i Radosnej.

Podsumowując

W zeszłym roku do miejskich przedszkoli w Bielsku-Białej przyjęto 4085 dzieci. Wśród nich było 2,5 tys. 5 i 6-latków, dla których przedszkole jest obowiązkowe. Życzymy powodzenia w tegorocznych zapisach!
 
Piotr Maciążek