Po względem długości występowania niskich temperatur tegoroczna zima jest najsroższa od wielu lat. W okresie minionych dwóch tygodni pękały rury wodociągowe i szyny, a samochody odmawiały posłuszeństwa. Sprawcą mroźnej i suchej pogody był rozległy ośrodek wyżowy znad północno-zachodniej Rosji. Na szczęście, meteorolodzy zapowiadają dłuższe ocieplenie. Wraz z nim dość intensywne opady śniegu.
 
Jak poinformował nas Karol Sowiński z bielskiej stacji meteorologicznej na lotnisku w Aleksandrowicach, najniższą w tym roku temperaturę odnotowano 3 lutego. Słupek rtęci pokazał tam wtedy -23,2 st. C. Jeszcze zimniej było przy ul. Kossak-Szczuckiej - 24,3 stopni mrozu. Poniżej 20 stopni odnotowano także 1-2, 4-6 i 11-12 lutego. Od 27 stycznia do 13 lutego zapisy oscylowały między -15 i -20 st. C.
 
Kora pękała w drzewach
 
Siarczyste mrozy i towarzysząca im bezwietrzna pogoda, a przede wszystkim ludzie palący w piecach czym popadnie sprawiają, że miasta - zwłaszcza leżące w kotlinach - znikają w czarnej zawiesinie. W okresie od 27 stycznia do 13 lutego każdego dnia w Bielsku-Białej przekraczane było dopuszczalne stężenie pyłu zawieszonego w powietrzu i to o 100, 200, a nawet 800 procent! Sytuację może poprawić nadchodzące ocieplenie, ale przy tym potrzebne są silne wiatry.
 
 - W tym roku przyszła do nas prawdziwa syberyjska zima - podkreśla wieloletni kierownik stacji meteorologicznej w Bielsku-Białej, Zbigniew Stasicki. - Pamiętam, że dawniej, kiedy chodziło się sprawdzać odczyty z urządzeń, słychać było jak kora pęka na drzewach. Temperatura dochodziła do -27 st. C, ale utrzymywała się tylko przez kilka dni. Oczywiście, nie wszystkie zimy były srogie. Kiedyś było +16 w lutym!
 
W całym kraju tegoroczna zima zebrała śmiertelne żniwo. Na szczęście, w Bielsku-Białej jak do tej pory policja nie odnotowała zgonów z powodu wychłodzenia organizmu. Niewykluczone, że miasto uniknęło tragedii dzięki postawie bielszczan. - Odbieraliśmy telefony od mieszkańców, którzy zauważyli osoby potrzebujące pomocy - tłumaczy Elwira Jurasz, rzeczniczka bielskiej policji.

Policja wraz z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej prowadziła akcję przeszukiwania pustostanów i innych miejsc zwyczajowo zajmowanych przez bezdomnych, aby udzielić im niezbędnej pomocy w czasie srogich mrozów.
 
Pęknięte rury, zalane mieszkania
 
Silne mrozy sprzyjają pożarom. - Aby utrzymać ciepło w domach, urządzenia grzewcze pracują na większych obrotach - tłumaczy Patrycja Pokrzywa, rzeczniczka bielskiej komendy PSP. - Paląca się w wysokich temperaturach sadza bardzo często powoduje nieszczelności w przewodzie kominowym, którymi ogień lub wysoka temperatura wychodzi na zewnątrz, powodując zapalenia materiałów na poddaszu czy też w pomieszczeniach na niższych kondygnacjach. Od początku stycznia bielscy strażacy odnotowali 39 takich zdarzeń. Co gorsze, silne mrozy utrudniały prowadzenie działań gaśniczych.
 
Strażacy interweniowali także kilka razy z powodu zalanych budynków. Do awarii rury rozprowadzającej wodę do mieszkań doszło 6 lutego na bielskiej ul. Pułaskiego. Dzień później zalane zostały dwa mieszkania w Czechowicach-Dziedzicach. 12 lutego rura z wodą pękła w Jasienicy, a następnego dnia w Wilkowicach.
 
Z całego kraju dochodziły wieści o problemach w dostawach prądu i wody, lecz mimo wszystko mieszkańcy Bielska-Białej nie mają co narzekać. Mirosław Rosik, zastępca dyrektora Thermy ds. eksploatacji mówi, że tegoroczna zima nie dała się jego firmie we znaki bardziej niż w latach poprzednich, choć pobór ciepła był dwukrotnie większy. - W ciągu trzech tygodni mrozów zdarzały się drobne nieszczelności w sieci trwające godzinę lub dwie. Tylko jedna awaria okazała się rozleglejsza i bardziej uciążliwa dla mieszkańców. Dotyczyła niewielkiego komunalnego budynku wielorodzinnego. - Ciepła brakowało przez nieco ponad dziesięć godzin. Naprawa ciepłociągu trwała ok. 2-3 godz. Pozostały czas zajęło opróżnianie i powtórne napełnianie sieci.

Grzeją systemem pierścieniowym
 
Ale w Bielsku-Białej nie było mniej awarii niż w pozostałych miastach kraju. Tyle że zastosowane w stolicy Podbeskidzia rozwiązania pozwalają zminimalizować ich uciążliwość dla odbiorców. - Dzięki istnieniu dwóch źródeł ciepła i tzw. pierścieniowemu systemowi sieci cieplnych, Therma w razie awarii ma możliwość przyłączenia zasilania w ciepło z dwóch różnych stron do miejsca awarii. To minimalizuje liczbę odłączonych odbiorców. Obecnie systemem pierścieniowym objęte jest niemal całe miasto.
 
Skrajnie niska temperatura nie przeszkodziła w dopływie prądu do naszych mieszkań. Kazimierz Szypuła z Turonu wyjaśnia, że mrozy same w sobie nie są szczególnie niebezpieczne. - Oczywiście, na napowietrznych liniach energetycznych pojedyncze awarie mogą się zdarzyć. Naprawdę groźne są zimowe anomalia pogodowe.  Największe zagrożenie dla sieci stanowią skoki temperatury poprzedzone intensywnymi opadami, co powoduje osadzanie się szadzi. W analogicznym okresie lat minionych maksymalne obciążenie na terenie bielskiego oddziału spółki TAURON Dystrybucja S.A. wynosiło 700-750 MW. W czasie tegorocznych najsilniejszych mrozów przekraczało 800 MW.
 
W bielskiej spółce wodociągowej Aqua, która zarządza aż 2 tys. km sieci wodociągowej, zapewniają, że udało im się przetrwać ostatnie trzy tygodnie bez większych komplikacji. - Mrozy są uciążliwe przede wszystkim ze względu na ich długość. Właśnie z tego powodu ziemia przemarzła głębiej niż zazwyczaj, kiedy zamarza do 1-1,20 m - mówi prezes Piotr Dudek. - Nasze rury leżą średnio na głębokości 1,50 m, ale czasem jest wypłycenie spowodowane niwelacją terenu, o którym nawet nie wiemy. Wtedy może dochodzić do zamarznięć. Na szczęście, na głównych sieciach wodociągowych zdarza się to bardzo rzadko. Częściej na przyłączach, czyli na odcinkach prowadzących bezpośrednio do konkretnych posesji. Głównie wtedy, gdy budynek jest niezamieszkały lub lokatorzy są czasowo nieobecni.

Nie mieli wody przez dobę
 
W trakcie ostatnich mrozów takich przypadków było więcej niż zwykle. Towarzyszyła im zwiększona ilość rozsadzonych przez mróz wodomierzy, które trzeba było wymieniać. Część awarii może się jednak ujawnić dopiero podczas odwilży. Wtedy „puści” naturalna uszczelka, jaką teraz stanowi zmarznięta ziemia. Największą jak dotąd awarię tej zimy odnotowano w nocy z 12/13 lutego, gdy nadeszło „ocieplenie”. Woda przestała płynąć w kranach mieszkańców okolic ul. Żywieckiej (na wysokości stacji Orlen). Ok. tysiąc osób nie miało wody przez ok. 24 godziny.
 
 - Problem ze znalezieniem miejsca awarii polegał na tym, że przy takim przemrożeniu ziemi nasze przyrządy nie chcą dobrze działać - tłumaczy prezes Dudek. - Na miejsce wysłaliśmy cysterny z wodą. Zawsze tak robimy, kiedy przerwa w dostawie trwa dłużej niż trzy godziny.
 
Jak wyjaśnia Grażyna Bebłot z Instytu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Krakowie, mroźne i jednocześnie śnieżne zimy występują w rejonie Bielska-Białej co kilka lat. - Ostatni taki sezon zimowy był na przełomie 2005/2006. Wcześniejsze w latach 1995/1996, 1986/1987. Dysponujemy pomiarami od 1961 roku. Wynika z nich, że najbardziej mroźna i śnieżna zima, nazywana zimą stulecia, miała miejsce na przełomie lat 1962/1963. Najniższą dobową temperaturę powietrza (absolutne minimum) zanotowano 8 stycznia 1985 r. Było wtedy -27,4°C.
 
Okazuje się jednak, że także tegoroczna zima zapisze się w historii. A to dlatego, że mróz trwa nieprzerwanie od 24 stycznia. Od 27 stycznia temperatura wynosiła na ogół poniżej -10 st. C. Cały ten mroźny okres trwający 19 dni osiągnął średnią temperaturą -14,0 st. Tak chłodno nie było nawet w czasie zimy z 1963r.
 
Marta Polak