Wczoraj byliśmy na premierze w bielskim Teatrze Lalek Banialuka. Najnowsze przedstawienie na scenie Lucyny Kozień znacznie różni się od poprzednich. „Złoty klucz” Jana Ośnicy podejmuje co prawda uniwersalną tematykę roli wartości etycznych w życiu człowieka, lecz czyni to za pomocą rzadko spotykanej we współczesnym teatrze formy.
 
Sztuka już od pierwszych scen przykuwa uwagę widza. Akcja rozgrywa się na niewielkiej przestrzeni, przypominającej zamykane z przodu pudełko. Do wielkości misternie rzeźbionych, drewnianych lalek dostosowane są niewielkie mebelki i starannie skonstruowane dekoracje. Fabuła spektaklu jest metaforyczna, nawiązująca do słowiańskich baśni, a jego bohaterowie posługują się archaicznym językiem.
 
Wartka akcja w trzech przestrzeniach
 
Głównym bohaterem jest ubogi Duda (w tej roli Piotr Tomaszewski), który pyta napotkanego w karczmie św. Piotra o to, dlaczego źle mu się powodzi, choć jest uczciwy. Zasypywany pytaniami przez wielu ludzi, święty odpowiada wymijająco: „Wiedzie ci się źle, bo nie przykręcasz". Duda interpretuje tę odpowiedź jako przyzwolenie na nieuczciwe życie i odtąd zaczyna takie wieść, co na zawsze zmienia bohaterów dramatu.
 
W sztuce Ośnicy postaci realistyczne mieszają się z fantastycznymi. Nikogo nie dziwi jednak św. Piotr przebywający wśród lejącej się gorzałki w jednej karczmie z diabłem, bo ,,Od zawsze święci i diabły z ludźmi żyli”. Dzięki temu wartka akcja „Złotego klucza” rozgrywa się w trzech przestrzeniach symbolizujących ziemię, piekło i niebo.
 
 - Byłem jednym z nielicznych twórców, którzy we wczesnych latach 80-tych postulowali o zwrócenie większej uwagi na aktora, a lalkę traktowałem tylko jako jego ,,narzędzie" - podkreśla reżyser spektaklu, Janusz Ryl-Krystianowski. - W obecnej sytuacji, w której większość teatrów zapomina zupełnie o lalce, na przekór obowiązującej modzie, postanowiłem przywrócić jej podmiotowość i z niej uczynić bohatera spektaklu.
 
Dowcipne dialogi i komizm
 
„Złoty klucz” jest opowieścią, która ukazuje wyraziste charaktery bohaterów, nawiązujące do polskiej kultury i tradycji: chciwego Karczmarza (w tej roli Ryszard Sypniewski), gadatliwego Gazdę (Tomasz Sylwestrzak) czy szanowanego w społeczeństwie Kleryka (Lucyna Sypniewska). Nie byłoby to możliwe bez poprawnej gry aktorskiej. Odtwórcy poszczególnych ról musieli opanować nie tylko dialogi wymagające doskonałej dykcji, ale także umiejętnie poruszać klasycznymi, drewnianymi lalkami. Widać, że obsada została starannie dobrana, bo wszyscy aktorzy poradzili sobie z tym wyzwaniem znakomicie.
 
Mocnym atutem spektaklu jest umiejętna reżyseria znanego już bielskiej widowni Janusza Ryl-Krystianowskiego, która sprawia, że wszystkie elementy sztuki składają się w jedną, metaforyczną całość. Mamy w jego przedstawieniu zarówno dowcipne dialogi i komizm sytuacyjny, jak i filozoficzne rozważania nad wyborami etycznymi, jakich człowiek musi wiele razy dokonywać w ciągu swojego życia.
 
Przygotowując inscenizację „Złotego klucza”, Banialuka po raz kolejny sięgnęła po międzynarodowy zespół. Autorką projektów dekoracji, kostiumów i lalek jest ceniona litewska scenografka Julia Skuratova, dla której inspiracją były ludowe figury z przydrożnych kapliczek. Postaci realistyczne i fantastyczne zostały stworzone w tej samej konwencji. Bóg, górujący nad pozostałymi lalkami, ma twarz Chrystusa Frasobliwego według wizerunku często występującego od XIV wieku w ludowej rzeźbie na terenie prawie całej Europy. Z kolei diabły przypominają znanego w polskiej literaturze Borutę.
 
Sztuka dla dorosłych
 
Całość spektaklu wspaniale dopełnia metafizyczna muzyka Roberta Łuczaka, która potrafi zarówno przerażać, jak i wzruszać. Poruszane w sztuce wątki są uniwersalne. Próby moralne, z którymi musi się zmierzyć Duda, mogą dotyczyć każdego człowieka. Nieraz przecież musimy zadać sobie pytanie, czy lepiej być uczciwym, pokornym, ale biednym, czy też wzbogacić się, krzywdząc innych ludzi? Tytułowy złoty klucz jest więc zarówno symbolem bogactwa, jak i furtki do niebiańskich bram.
 
Nowe przedstawienie w Banialuce jest pięknym i nietypowym widowiskiem, zdecydowanie przeznaczonym dla starszych dzieci i dorosłych. Młodsi odbiorcy nie zrozumieją go w pełni (co było widać na premierowym pokazie), a niektórych scen mogą się przestraszyć. Z pewnością jednak spektakl na długo zapada w pamięci widzów. Bo czy można zapomnieć tak piękne cytaty, jak np. „Za łotrów sprawiedliwi oddają życie, a za sprawiedliwych łotrzy”?
 
Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: D.Dudziak