Masowych zwolnień nie będzie
Minęły już ponad dwa miesiące od podpisania porozumienia w sprawie połączenia bielskiego Szpitala Miejskiego oraz Beskidzkiego Centrum Onkologii. Co w praktyce oznacza fuzja dwóch bielskich placówek medycznych? Czy pacjenci powinni spodziewać się rewolucji w diagnostyce i leczeniu? A jeśli tak, to kiedy nastąpią zasadnicze zmiany? I czy słusznie reorganizacji bali się pracownicy obu placówek?
Historyczna fuzja, o którą od dłuższego czasu zabiegał prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult i senator Rafał Muchacki, ma uratować obie placówki przed upadkiem. Zgodnie z porozumieniem podpisanym w bielskim ratuszu w połowie listopada, nowy samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej będzie działał pod nazwą Beskidzkie Centrum Onkologii - Szpital Miejski im. Jana Pawła II z siedzibą w Bielsku-Białej. Jego podmiotem założycielskim jest Miasto Bielsko-Biała.
Wpis do rejestru wojewody
Pełnomocnikiem prezydenta Krywulta do spraw połączenia został senator Muchacki. - Trwają bardzo intensywne prace. Wszystkie szczegóły trzeba dograć. Tak naprawdę, do formalnego połączenia szpitali może dojść w połowie lutego, gdyż dopiero po trzech miesiącach od podpisania porozumienia można się starać u wojewody o wpis do rejestru. Wojewoda zatwierdzi fakt połączenia i wtedy realnie powstanie nowa jednostka - wyjaśnia doktor Muchacki.
Obecnie specjalny, kilkuosobowy zespół złożony m.in. z dyrektorów obu szpitali i ich zastępców opracowuje niezbędne dokumenty. Trzeba np. sporządzić regulaminy, które następnie muszą przejść procedurę konsultacji i akceptacji związkowych. Ważną sprawą jest przekazanie miastu majątku przez powiat. Konieczne jest ustalenie wielu kwestii organizacyjnych, w tym określenie, kto i za co będzie odpowiedzialny. Chodzi przecież o to, żeby powołanie nowej jednostki medycznej przyniosło pozytywny efekt przede wszystkim dla pacjentów.
Ale połączenie ma również poprawić sytuację ekonomiczną bielskiego szpitalnictwa. Senator Muchacki jest przekonany, że kontrakt nowej placówki z NFZ może być wyższy niż kontrakty obu poprzednich szpitali łącznie. - Jesteśmy po rozmowach z funduszem. NFZ płaci za procedury, a nie za pobyt pacjenta. Robi to zgodnie ze stopą referencyjności. Po połączeniu, będziemy mogli podnieść stopę niektórych oddziałów, co w rzeczywistości oznacza poprawę jakości świadczonych usług i ich większą specjalizację. Dzięki temu otrzymamy z NFZ więcej pieniędzy.
Ale połączenie ma również poprawić sytuację ekonomiczną bielskiego szpitalnictwa. Senator Muchacki jest przekonany, że kontrakt nowej placówki z NFZ może być wyższy niż kontrakty obu poprzednich szpitali łącznie. - Jesteśmy po rozmowach z funduszem. NFZ płaci za procedury, a nie za pobyt pacjenta. Robi to zgodnie ze stopą referencyjności. Po połączeniu, będziemy mogli podnieść stopę niektórych oddziałów, co w rzeczywistości oznacza poprawę jakości świadczonych usług i ich większą specjalizację. Dzięki temu otrzymamy z NFZ więcej pieniędzy.
Kompleksowa opieka medyczna
Pełnomocnik prezydenta miasta wyjaśnia, że na początku nastąpi przeniesienie całego ostrego dyżuru chirurgicznego do obecnego szpitala ogólnego. W rezultacie zmian część nowej placówki zostanie przeznaczona tylko do planowych hospitalizacji onkologicznych. Natomiast dzisiejsze centrum onkologiczne będzie pracowało do godz.17. Co z tych przeprowadzek będzie miał pacjent? - W jednym ośrodku będzie leczony od A do Z - tłumaczy dr Muchacki. - Przyjmując pacjenta, w zasadzie zagwarantujemy mu kompleksową opiekę medyczną.
W związku z reorganizacją nie będzie masowych zwolnień pracowników. Ruchy kadrowe będą związane z przenosinami do pracy pod inny adres (czyli np. z ul. Wyzwolenia na Wyspiańskiego). - Chcemy zapewnić wszystkim miejsca pracy, a co więcej, zagwarantować godziwe warunki, w tym także płacowe. Obecnie są spore różnice w zarobkach pomiędzy placówkami. Będziemy chcieli to wyrównać, oczywiście „w górę”. Mam nadzieję, że na regulację wynagrodzeń wystarczą nam trzy lata - tłumaczy doświadczony onkolog.
Doktor Rafał Muchacki jest przekonany, że pod opieką Urzędu Miejskiego nowa placówka będzie mogła się rozwijać. Gmina gwarantuje m.in. środki na rozbudowę pawilonu z kompleksem sal operacyjnych przy ul. Wyzwolenia. Gdyby nie połączenie, w ciągu najbliższych czterech lat trzeba byłoby zamknąć tamtejsze oddziały zabiegowe, gdyż sale nie spełniają podstawowych wymogów.
Bieżący dostęp do radioterapii
- Chcemy rozszerzać onkologię. Dlatego w obiekcie przy Wyzwolenia planujemy uruchomić bardzo potrzebny w Bielsku-Białej oddział hematologii. Natomiast w budynku przy ul. Emilii Plater dobiega właśnie końca remont 20-łóżkowego oddziału opieki paliatywnej. W obiekcie pojawi się sześć stanowisk dla apalików, czyli osób w śpiączce. Nasz rozmówca podkreśla, że choroby nowotworowe są w Polsce coraz większym problemem społecznym. W ostatnich latach umieralność wzrosła z ok.80 tys. do100 tys. osób, a zachorowalność z 90 tys. do150 tys. rocznie.
Kiedy pacjenci odczują realną poprawę jakości świadczonych usług? Z pewnością nie od razu. Proces będzie postępował etapowo. Dzięki połączeniu dwóch bielskich placówek medycznych osoby chore będą krócej czekały na przyjęcie do szpitala oraz na wykonanie badań. W 2012 roku nowy ośrodek otrzyma czwarty przyspieszać do napromieniania, przez co pacjenci niemal na bieżąco będą mieć dostęp do radioterapii.
Magdalena Dydo-Pyrchla
Artykuł wyświetlono 2768 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 1
leniwiec79
Mam nadzieje , że te zmiany będą zauważalne nie tylko na papierze ale i poprawie obsługi pacjentów bo z tym tak jak w większości placówkach służby zdrowia w naszym kraju pozostawia wiele do życzenia . Inie chodzi tylko o pieniądze ale SYSTEM ORGANIZACJI PRACY. Jedna rzecz znowu mnie smuci _ dlaczego musi być nazwa JPII ( kurcze jak za komuny) a nie amogła zostać nazwa szpitala jego brata. ps. niedługo w BB jeszcze będzie rondo imienia JPII , pożniej jakaś jeszcze szkoła , z 10 poników itd....

Klauzula informacyjna ›