Walka o przechód
Miejski Zarząd Dróg w Bielsku-Białej rozpoczął prace drogowe związane z długo oczekiwanym udostępnieniem dla pieszych chodnika biegnącego wzdłuż ulicy Piłsudskiego, w pobliżu mostu na Białej. Może się jednak okazać, że przechodnie nieprędko będą mogli tamtędy przechodzić.
Chodzi o kilkunastometrowy odcinek ulicy Piłsudskiego, biegnącej w tym miejscu w wąskim gardle utworzonym przez ściany przydrożnych budynków. Jezdnia jest już w tym miejscu wystarczająco szeroka, ale dla pieszych wiele miejsca po jej bokach nie zostało. A jest to bardzo ruchliwy pieszy trakt. Dawniej wzdłuż ulicy biegły na tym odcinku dwa wąziutkie chodniki.
Nie było jednak problemu z przejściem, bo większość przechodniów korzystała z przechodu prowadzącego przez budynek położony po północnej stronie traktu. Tak było przez dziesięciolecia, aż do czasu, gdy jakieś trzy lata temu obecny właściciel budynku zamknął przechód. Zagrodził też płotem część prowadzącego do niego chodnika biegnącego w tym miejscu przez jego prywatny teren. Od tej chwili przejście północną stroną drogi było niemożliwe.
Nie było jednak problemu z przejściem, bo większość przechodniów korzystała z przechodu prowadzącego przez budynek położony po północnej stronie traktu. Tak było przez dziesięciolecia, aż do czasu, gdy jakieś trzy lata temu obecny właściciel budynku zamknął przechód. Zagrodził też płotem część prowadzącego do niego chodnika biegnącego w tym miejscu przez jego prywatny teren. Od tej chwili przejście północną stroną drogi było niemożliwe.
Co prawda w trakcie remontu ulicy Piłsudskiego poszerzono nieco trotuar po drugiej stronie jezdni, lecz sprawy to nie rozwiązało. MZD cały czas próbował więc dogadać się z właścicielem budynku, by ten na powrót udostępnił zamknięty przechód oraz przesunął płot. Rozmowy te nie przyniosły skutku, więc MZD rozpoczął działania prawne oraz administracyjne zmierzające do przejęcia spornego terenu przez gminę. Zwłaszcza że drogowa specustawa daje obecnie taką możliwość. Ostatecznie prezydent miasta - na mocy tej ustawy - wydał decyzję o przejęciu za odszkodowaniem zagrodzonego płotem kilkumetrowego odcinka dawnego chodnika.
Teren ten - jak wyjaśnia Wojciech Waluś - został przejęty przez MZD na drodze tak zwanej egzekucji administracyjnej. Czyli do akcji w asyście policji wkroczyli robotnicy, którzy zdemontowali płot i odtworzyli dawny chodnik. - Właściciel budynku nie protestował podczas tych działań, ale nadal nie zgadza się z decyzją prezydenta. Z tego co wiem, odwołał się od niej do sądu administracyjnego - mówi Wojciech Waluś. Dodaje, że jeśli chodzi o przechód przez budynek, to jego przejęcie odbywało się na nieco innej zasadzie.
- W tym wypadku zwróciliśmy się do sądu o stanowienie tam służebności przejścia, bo ustawa która dała nam możliwości przejęcia chodnika, nie miała w tym przypadku zastosowania - tłumaczy Wojciech Waluś. Poinformował też, że mimo iż sąd służebność taką ustalił, to jednak właściciel budynku do tej pory nie zastosował się do tego orzeczenia i przejścia nie otworzył. Nadal blokuje je stalowa krata. - Jeśli stan taki będzie się nadal utrzymywał, rozpoczniemy procedurę prawną zmierzającą do wyegzekwowania wyroku sądu - dodaje Wojciech Waluś.
Tekst i foto: Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)
.jpg)
.jpg)
Artykuł wyświetlono 2868 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 9
ja
Mi wystarczy chodnik po jednej stronie. Już nie róbmy się tacy wygodni bo każdemu prędzej czy później zaczną na działki wchodzić jak sobie będziemy tak pozwalać. Jego teren więc ma prawo sobie zrobić z nim co chce.
Jaś fasola
Najechało się do Bielska chołoty i chcąc zrobic coś sęnsownego trzeba uciekac się do takich srodków.Teraz kumacie dlaczego przed 1 wojnom nie pozwolono się nam osiedlać w Bielsku
ZeN
jak chcieli wyremontowac przechód to sie też włascicle nie zgodzil wiec nie gadaj ze smierdzilo jak nie wiesz o co chodzi.
Miejski spacerowicz
A co, żule nie mają gdzie sikać, bo zamknął? Przejście jest z drugiej strony ulicy i mi to nie przeszkadza. Jak to zagrodzone było otwarte to i tak tamtędy nie chodziłem, bo można było paść na facjatę - taki smród.
mifal
Popatrzcie na to z innej strony. Jeśli każdy by uparcie protestował przy sprzedaży swojej własności (bo zapewne chodzi o pieniądze, jakie by miasto nie dało zawsze będą za małe, a ludzie spodziewają się nie wiadomo czego za swoją własność) to nie można by było w tej chwili w Polsce wybudować ani kawałka drogi. Zawsze znajdzie się ktoś kto nie zgodzi się z zaproponowanymi warunkami a walka z nim i negocjacje ciągnęły by się w nieskończoność i teraz byśmy jeździli po polnych drogach zamiast co prawda nielicznych ale jednak autostradach i drogach ekspresowych
fred2
miasto nie ma szans na zrobienie komuś chodnika w prywatnym budynku. Protestujecie w obronie praw i wolności w internecie, bądźcie konsekwentni i brońcie własności prywatnej, która także jest fundamentem naszych czasów. Alleluja
fred
nie rozumiem jak można pomieszczenie prywatnego budynku w którym ja miałbym np ochotę magazywnować powietrze, może być zajęte przez jakiekolwiek służby by ustanowić "służebność" dla społeczeństwa. Na miejscu właściciela zamurowałbym wejście a w pomieszczenie wynajął jakiejś prywatnej firmie pod biuro z umową podpisaną na kilka lat i z przepisaniem prawa do współwłasności. aaaaaaale by miasto miało wtedy proceduur do przejscia:) :)
admin, admin1
nieporadność naszego państwa jest wręcz niewiarygodna... Administracja jest mocna tylko w stosunku do najsłabszych, najbiedniejszych. Ludzie z pieniędzmi, wpływami i znajomościami mogą resztę społeczeństwa traktować letnią uryną, państwo może im służyć jeszcze dobrze wygrzaną deseczką... Najgorsze jest to, że zamiast wstawać z kolan po tzw okresie 'przemian" większość jest spychana do pozycji leżącej, dlatego tylko, żeby znali swoje miejsce wśród tych, którzy mogą w tym kraju nosić głowę na właściwym poziomie.. a będzie gorzej !

Klauzula informacyjna ›