Zrób herbatę i powiedz, że kochasz
Romeo i Julia, to jeden z najczęściej inscenizowanych dramatów Williama Szekspira. Uniwersalna opowieść o miłości od wieków wzbudza emocje odbiorców i inspiruje artystów. W minioną sobotę w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej odbyła się premiera sztuki pt. „Romeo, Julia i czas”. Pomimo wielu trudnych kwestii, przedstawienie sprawia, że po powrocie do domu ma się ochotę zrobić ukochanej osobie herbatę, usiąść obok i wyznać jej miłość.
Czy można jeszcze coś odkrywczego zrobić z tekstem Szekspira? Była już oświeceniowa opera, romantyczny balet i film Baza Luhrmanna, którego akcja ukazuje wojnę między narkotykowymi gangami u schyłku XX wieku. Okazuje się, że klasyczna historia kochanków z Werony może znaleźć miejsce również w nowoczesnym teatrze. Igor Šebo, słowacki aktor i dramaturg - znany w Polsce ze zrealizowanych na scenie Teatru Polskiego w Bielsku-Białej „Intercity” oraz „Pomału a jeszcze raz” - potraktował szekspirowską historię jako inspirację. W swoim autorskim dramacie pyta, jak mogłoby wyglądać życie kochanków z Werony wiele lat po ich ślubie.
Ich dwoje i czas
Od początku spektaklu widz zastanawia się, skąd wziął się tytuł sztuki. Bohaterowie są współczesnym małżeństwem w średnim wieku, które żyje tak, jak większość zwykłych ludzi: piją razem herbatę, oglądają telewizję i notorycznie się kłócą. Wraz z biegiem akcji poznajemy dzieje miłości Romana i Jolanty. On (w tej roli Adam Myrczek) sypie cytatami z Szekspira, z pozoru jest spokojny, ale bywa stanowczy. Ona (Grażyna Bułka) wierzy we wróżby i przesądy, nie potrafi słuchać i bywa apodyktyczna.
Wprawdzie nie pochodzą ze zwaśnionych rodów i nie musieli brać ślubu po kryjomu, ale poznali się w studenckim teatrze, gdzie mieli zagrać sławnych kochanków z dramatu Szekspira. Widz obserwuje, jak ewoluował ich związek, co wzbudza w nim bardzo silne emocje. Swojej córce dali na imię Julia i doczekali dnia, w którym wzięła ślub w tajemnicy przed nimi. Dlatego nie potrafią jej zrozumieć. Osobom żyjącym w stałym związku trudno nie utożsamiać się z bohaterami dramatu, którzy najpierw nieśmiało się do siebie zalecają, a po latach przeżywają ślub czy narodziny pierwszego dziecka.
Zapewne nie wszystkich losy są tak zagmatwane, jak w historii Romka i Joli, ale najbardziej wzruszające momenty pozostają wspólne w dziejach wielu par. Widzowie czują tę wspólnotę dzięki sprawnemu aktorstwu. Grażyna Bułka i Adam Myrczek są zawodowcami, lecz oglądając wcześniej sztuki z ich udziałem miałam wrażenie, że popadają w rutynę. W spektaklu „Romeo, Julia i czas” pokazali, jak znakomicie sobie radzą, gdy podniesie im się poprzeczkę. Szczególnie wyraźnie było to widać w scenach powrotu do przeszłości, kiedy z nienawidzącej się pary w średnim wieku nagle na oczach widza zmieniali się w zakochanych pierwszą, młodzieńczą miłością i potrafili pięknie zagrać sceny namiętności.
Scena bez fajerwerków
- Sztuki, w których gra tylko dwoje aktorów są bardzo trudne. Muszą być tak dobrani, by siebie nawzajem lubić i szanować. Po raz pierwszy z Adasiem gramy tylko we dwójkę. Nigdy nie było nam dane zagrać razem takich emocji - podkreśla sceniczna Jola, Grażyna Bułka.
Przestrzeń małej sceny sprawia, że widzowie współuczestniczą w życiu bohaterów. Wszystko jest ascetyczne - bohaterowie krążą wśród ubogiej biało-szarej scenografii autorstwa Ewy Sataleckiej. Największą siłą sztuki Šebo staje się więc reżyseria i błyskotliwe dialogi. Autor zrezygnował z nowoczesnych efektów specjalnych na rzecz kameralnej i szczerej dramaturgii.
- Nie zajmuję się tym, co by było gdyby było, ale tym, jak mogę zmienić moje relacje z kimś, z kim żyję - tłumaczy Igor Šebo. - Dla mnie „Romeo i Julia” nie jest tylko dramatem o miłości, ale głównie o nienawiści. W mojej sztuce Szekspir jest tylko pretekstem do dalszych rozważań. Jeśli się okaże, że widz po obejrzeniu naszego spektaklu wróci do domu i będzie choć trochę milszy dla swojej drugiej połowy, to będziemy naprawdę szczęśliwi.
Łzy w teatrze
Żadne słowo bohaterów sztuki nie jest wypowiedziane bez potrzeby. Są słowa, które śmieszą widzów i takie, które zasmucają do łez. Trudno nie zareagować na postawione przez bohaterów pytanie: kiedy miłość zmieniła się w nienawiść? Tytułowy czas działa więc niszczycielsko na ich miłość, ale jednocześnie uzależnia ich od siebie.
- Tyle lat jesteśmy ze sobą, a ja nic o nim nie wiem. Nie możemy żyć ani ze sobą, ani bez siebie - wyznaje Jola. Również w słowach wykrzyczanych w czasie kłótni widzowie mogą odnaleźć gorzkie prawdy, które nieraz usłyszeli od swojej drugiej połowy. Bohaterom Šebo nie udało się wychować córki tak, jak chcieli i żyć w dozgonnym szczęściu tak, jak sobie obiecywali.
„Romeo, Julia i czas” jest sztuką uniwersalną, piękną, pełną ciepła i miłości, ale także goryczy nienawiści i braku zrozumienia po wielu latach wspólnego życia. Jej siłą jest także zaskakujące zakończenie, które na długo pozostaje w pamięci odbiorców. Myślę, że zainteresuje widzów niezależnie od ich wieku i miłosnych doświadczeń. Pomimo wielu trudnych kwestii sztuka ta sprawia, że po powrocie do domu ma się ochotę zrobić ukochanej osobie herbatę z imbirem (namiętnie pitą przez Jolę), usiąść obok i wyznać jej miłość.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Igor Šebo - Romeo, Julia i czas
tłumaczenie: Robert Talarczyk
reżyseria: Igor Šebo
scenografia: Ewa Satalecka
obsada:
Ona - Grażyna Bułka
On - Adam Myrczek
Artykuł wyświetlono 1911 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
Anka
Sredniej jakosci przedstawienie,aktorzy niespecjalnie mnie przekonali a temat ciekawy
Dr Freud
Ben. Racja, raczej dla zdegenerowanego pokolenia, ktore mysla, ze milosc i nienawisc to jest to samo.Ja stwierdzam, ze w relacji pomiedzy ludzmi gdzie wystepuje nienawisc, istnieje tylko toosyczna milosc.
nata
Jeśli ktoś ma ochotę ruszyć głową,a nie tylko się rozerwać - polecam:) Świetna gra aktorska, odrobina psychologii i możliwość "odbicia" się w spektaklu jak w lustrze:)
aga
Byłam, widziałam, bez szału....sztuka raczej dla starszego pokolenia.

Klauzula informacyjna ›