Dopiero w połowie grudnia pełną parą ruszyła ślizgawka przy ulicy Słowackiego. Podobnie było w przypadku lodowiska przy Bratków. Bielszczanie chcący wcześniej wyciągnąć swoje łyżwy z szafy, musieli jechać do innych miast, gdzie obiekty rekreacyjne tego typu funkcjonują 4-5 miesięcy w roku. Jaki sens ma w tej sytuacji budowa drużyny hokejowej w Bielsku-Białej?
 
Podczas gdy w Cieszynie czy Jastrzębiu łyżwiarze mogli poszusować już w październiku, to w Bielsku-Białej taka możliwość istnieje dopiero od kilku tygodni. Wpływ na zastój na lodowiskach miały niesprzyjające warunki pogodowe. - Być może w innych miastach były inne temperatury, być może mają tam nowsze technologie. Produkcja lodu wymaga odpowiednich warunków. Podobnie zresztą, jak wytworzenie śniegu na stokach narciarskich - tłumaczy Grzegorz Jania, dyrektor Bielsko Bialskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który zarządza miejskimi lodowiskami.
 
Nieszczelne lodowisko
 
Utworzenie tafli lodowej, to dopiero połowa sukcesu. Zupełnie inną kwestią jest jej pielęgnacja. Lód można utrzymać nawet do temperatury 8 stopni Celsjusza, lecz w tym czasie nie może padać deszcz i wiać silny wiatr, jak to bywało w ostatnich tygodniach. W obiekcie przy ulicy Słowackiego urządzenie do wytwarzania lodu ma już 10 lat. Produkuje lód w temperaturach poniżej zera, choć przed dekadą uchodziło za nowoczesne.
 
Nowoczesne na miarę XXI wieku miało być nowe bielskie lodowisko w hali przy ul. Karbowej, którą wybudowano przed dwoma laty kosztem 77 mln zł. Na początku listopada ub. roku przeprowadzono testy nowej płyty lodowiska. Wykazały pewne nieprawidłowości. - Podczas prób rozruchu ujawniła się nieszczelność rur z glikolem do chłodzenia - tłumaczy dyrektor BBOSiR. - W tej sytuacji zakwestionowaliśmy sprawność tych urządzeń. Producent nie mógł sobie poradzić ze szczelnością lodowiska i postanowił wymienić na nowe. Jest to urządzenie pracujące w najnowszej technologii, obecnie najlepszy na rynku produkt holenderski.
 
Kilka dni temu lodowisko pod Dębowcem zostało wreszcie uruchomione. Jest to znakomita informacja dla organizatorów szkółki hokejowej, która właśnie powstaje z inicjatywy Fundacji Drachma. - Nie chcemy tworzyć drużyny, aby ją zgłosić do rozgrywek krajowych  - deklaruje ksiądz Mateusz Dudkiewicz. Kapłan będzie jednym z instruktorów prowadzących zajęcia hokejowe. - Naszą główną ideą jest umożliwienie bielszczanom gry w hokeja na poziomie amatorskim. Dla nas jest to najpiękniejsza dyscyplina sportu.
 
Z koloratką na łyżwach

Ks. Mateusz, to bardzo ciekawa osobowość. Jego zamiłowanie do hokeja i kapłaństwo przypomina postać Pawła Łukaszki - księdza, któremu wróżono wielką karierę sportową. Bramkarz Podhala Nowy Targ wystąpił 27 razy w reprezentacji Polski. W wieku 19 lat znajdował się u szczytu formy i proponowano mu nawet grę w Kanadzie.
 
 - Ksiądz Paweł od dzieciństwa trenował na bramce i był świetnie zapowiadającym się zawodnikiem. Zrezygnował jednak z kariery sportowej i wybrał seminarium. Ja natomiast od początku uprawiam hokej zupełnie amatorsko. Łączy nas tylko jedno: pasja do tego sportu - podkreśla ks. Mateusz, który grę w hokeja łączy z pracą duszpasterza w parafii Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Bielsku-Białej oraz nauczyciela religii w Szkole Podstawowej nr 37 i Miejskim Ośrodku Socjoterapii.

Zainteresowanie inicjatywą Fundacji Drachma jest bardzo duże. Na pierwszym spotkaniu organizacyjnym chęć uczestnictwa w treningach zadeklarowało aż 30 osób. Najmłodszy miłośnik tego sportu ma sześć lat, a najstarszy - 34. Ze względu na brak całorocznego lodowiska w mieście zajęcia będą mogły odbywać się tylko przez dwa miesiące. - Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Postaramy się wykorzystać maksymalnie ten czas - zapowiada ks. Dudkiewicz.
 
Band nie będzie
 
Niewykluczone, że zapał księdza Mateusza doprowadzi do odrodzenia się hokeja nad Białą po wielu dekadach nieobecności. Po wojnie w Bialskim Klubie Sportowym działała sekcja hokejowa. W 1949 roku jej zawodnicy zdobyli nawet wicemistrzostwo Śląska juniorów. Najwybitniejszym zawodnikiem wywodzącym się z tej sekcji był reprezentant Polski, Wiktor Olszowski.
 
Ale niewiele wskazuje na to, by bielszczanie w najbliższym czasie mieli okazję zobaczyć choćby pokazowy mecz hokeja na lodzie. - W zasadach dofinansowania, jakie uzyskaliśmy z Unii Europejskiej nie ma mowy o lodowisku wyczynowym - tłumaczy dyrektor Jania. - Do hokeja potrzebne są specjalne bandy. Jeśli kiedyś chcielibyśmy je zakupić, to trzeba będzie się liczyć ze sporym wydatkiem.
 
Nabór do szkółki Fundacji Drachma trwa. Organizatorzy otrzymali dotację z Ministerstwa Sporu i Turystyki, która pozwala sfinansować hokeistom dużą część indywidualnego wyposażenia. Jedyne co powinien mieć uczestnik zajęć, to bilet wstępu na lodowisko oraz łyżwy - własne lub wypożyczone. Najlepsi uczniowie szkółki utworzą drużynę, która po kilku treningach na profesjonalnym lodowisku w Oświęcimiu wystąpi w turnieju drużyn amatorskich.
 
Paweł Hetnał