Mówi się, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Inaczej jest w tym przypadku. Na sporze między Ministerstwem Zdrowia i lekarzami zrzeszonymi w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy oraz Porozumieniu Zielonogórskim nikt nie zyskuje. Przeciwnie - cierpią pacjenci i aptekarze.
 
 - Do czego to podobne, żebym będąc chorym, musiał jeszcze denerwować się, czy za lekarstwo będę mógł zapłacić zgodnie z przysługującą mi zniżką? - irytuje się Zdzisław Klimczak, mieszkaniec Bielska-Białej. - Dlaczego takich spraw nie da się wcześniej odpowiednio przygotować, uprzedzić pacjentów, wytłumaczyć? Nie mogę tego zrozumieć.
 
Prezes rekomenduje protest
 
W ciągu ostatnich trzech dni w całym kraju dało się słyszeć więcej podobnych głosów (pisaliśmy o tym w artykule Chaos w bielskich aptekach). Informacyjny chaos dał się we znaki nie tylko zdezorientowanym pacjentom, ale również samym aptekarzom i lekarzom. - Co innego mówi minister, trochę inaczej NFZ. Raz tak, a raz inaczej. Panuje duże zamieszanie. Trzeba podkreślić, że wprowadzenie nowego rozporządzenia odbyło się bez odpowiedniego przygotowania. Nie wzięto pod uwagę opinii środowiska medycznego i aptecznego - przyznaje Kazimierz Kowalczyk, prezes Beskidzkiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
 
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Lekarz obawia się dziś wypisać receptę ze zniżką, bo nie dysponuje instrumentami, przy pomocy których można sprawdzić, czy jego pacjent posiada aktualne ubezpieczenie. Za błąd medyk może słono zapłacić. "Wejście w życie od 1 stycznia 2012 roku ustawy refundacyjnej postawi środowisko lekarskie w obliczu odpowiedzialności cywilnej, a nawet karnej, za uchybienia w wykonywaniu obowiązków, do których realizacji lekarze nie zostali wyposażeni w odpowiednie narzędzia” - czytamy w uchwale Okręgowej Izby Lekarskiej z 28 grudnia 2011 roku. Prezes Beskidzkiej Izby Lekarskiej "rekomenduje lekarzom i lekarzom dentystom zrzeszonym w Beskidzkiej Izbie Lekarskiej poparcie protestu w formie wypisywania recept z pieczątką REFUNDACJA DO DECYZJI NFZ". 
 
 Dla aptekarzy nastały ciężkie czasy. Za zrealizowanie recepty z nieprzysługującą zniżką otrzymują wysokie kary: 200 zł od błędu i groźbę utraty refundacji. - Po części rozumiem protest lekarzy. Nikt nie chce brać na siebie odpowiedzialności. Przykro jednak, że pacjent w tym wszystkim jest na szarym, szarym końcu - dodaje prezes BOIA.
 
Gdyby lekarz miał komputer
 
Wanda Ganszar z bielskiej apteki „Pod Białym Orłem” podkreśla, że to właśnie w jej placówce pacjent zostawia pieniądze i jeśli u lekarza spokojnie wysłuchuje, dlaczego on i jego koledzy ogłosili protest, to kupując lek po stuprocentowej cenie zaczyna mieć pretensje do aptekarza.
 
 - Moim zdaniem, przedobrzono z przepisami. Ale lekarze zepchnęli problem na nas, aptekarzy i samych pacjentów - tłumaczy pani Wanda. - Nie byłoby takich problemów, gdyby w gabinetach lekarskich były komputery. Nas nikt nie pyta, czy mamy dostęp do internetu i odpowiednie programy. Dla NFZ, to po prostu oczywiste. Gdyby lekarz miał komputer, a receptę mógłby wydrukować, nie byłoby kłopotów z określeniem poziomu odpłatności. A tak jest chaos i dezinformacja.
 
Nie wszyscy lekarze tak skrupulatnie podchodzą do zmiany przepisów. Niektórzy nie mają problemów z wypisaniem właściwej recepty. - Choć posiadam tę słynną pieczątkę, jeszcze z niej nie skorzystałam. Znam swoich pacjentów. Wielu z nich leczy się u mnie od dawna. Nie mam systemu, aby sprawdzić ich ubezpieczenie, lecz wiem, że wszystko gra. Na razie nie zostałam postawiona przed problemem wypisania leków komuś, kto po raz pierwszy do mnie trafił po diagnozę. Zdrowie i życie pacjentów jest najważniejsze - podkreśla lekarz w jednej z bielskich przychodni.

Katarzyna Górna-Oremus

W Wojewódzkim Inspektoracie Farmaceutycznym w Katowicach czynna jest specjalna infolinia związana z prawidłowością realizacji recept w aptekach województwa śląskiego. Pod numerami telefonów: 32 20 87 468, 32 20 87 470 pracownicy WIF przyjmują zgłoszenia na temat niedogodności przy realizowaniu recept, co umożliwi im ewentualną interwencję. Do 13 stycznia będą dyżurowali do godz. 18. Informacje o nieprawidłowościach można również przesyłać faksem na numer 32 20 88 469 oraz za pośrednictwem poczty elektronicznej na adres: [email protected].