Z ks. dr Piotrem Gregerem, biskupem pomocniczym diecezji bielsko-żywieckiej, rozmawia Katarzyna Górna-Oremus
 
Jesteśmy zaskoczeni. Czy naprawdę nie trzeba się wcześniej zapisywać, aby dostać się do księdza na wizytę?
 
 - Jestem dla ludzi. Na tym polega posługa biskupia. Być dla każdego. Służyć radą i pomocą. Każdy może przyjść w godzinach urzędowania do kurii i porozmawiać. Nie ma specjalnych zapisów. Oczywiście, siostra prowadzi kalendarz, zdarza się, że jestem nieobecny. Wtedy jest to związane z obowiązkami w terenie: wizytacjami parafii czy bierzmowaniem. Jestem do dyspozycji we wszystkie dni pracujące, z wyjątkiem czwartku.
 
Wiara

Ksiądz biskup miał okazję pracować z różnymi grupami społecznymi. Czy doświadczenie pracy jako wikariusz w bielskich parafiach czy sekretarz, a następnie zastępca dyrektora Instytutu Teologicznego, przyniosły wymierne efekty?
 
 - Każdy człowiek zasługuje na szacunek. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jestem w stanie spełnić oczekiwania wszystkich. To trudne. Jednak doświadczenia, które nabyłem w pracy jako wikariusz czy ze studentami sprawiły, że jestem w stanie zrozumieć problemy innych, bez względu na grupę społeczną, którą reprezentują. Wiele zawdzięczam także wymagającym rodzicom, którzy nauczyli mnie wszystkiego. Mama pracowała jako nauczycielka, a tata na kopalni. To oni wypracowali we mnie poczucie odpowiedzialności za słowo. Ojciec powtarzał: "Jak coś komuś obiecasz, to pamiętaj, żebyś to zrobił, nawet jeśli miałbyś stracić. Jeżeli dałeś nadzieję, nie możesz jej odebrać. Nie możesz zawieść" - taka zasada do dziś przyświeca mi w posłudze kapłańskiej.
  
Dziś wielu twierdzi, że brakuje prawdziwych autorytetów, a idolami zostają celebryci jednego sezonu? Czy zatem jest nadzieja dla współczesnego człowieka?
 
 - Czasy się zmieniają, ale Człowiek jest niezmienny. W czasie swoich wizyt w parafiach wsłuchuję się w jego głos, także w skali kraju. Widzę, że młodzi ludzie doskonale orientują się w nowinkach technologicznych. Ta wiedza jest dobra, gdy wykorzystuje się ją z umiarem. Ostatnio gościłem w jednym z gimnazjum na terenie naszej diecezji i jestem pod wrażeniem. Uczniowie szkoły zaimponowali mi swoją wiedzą i sposobem myślenia. Dlatego nie można generalizować, że współczesna młodzież jest zła i nie obchodzi jej los tego świata. Trzeba pamiętać, że o byciu takim, a nie innym, decyduje środowisko, w jakim żyjemy. Największą rolę w wychowaniu dziecka odgrywają jego rodzice. To oni powinni wychowywać. Kościół zaś, zgodnie z katolicką nauką społeczną, pełni funkcję pomocniczą. Sprawą naturalną jest poszukiwanie idoli, osób godnych naśladowania. Dziś dla wielu autorytetem jest Jan Paweł II. Wystarczy wziąć do ręki jego pisma, by odnaleźć właściwy kierunek. Jeżeli ktoś poszukuje może także sięgnąć do Ewangelii. Sam tak robię. Czasami zapisuję na kartce papieru jedną myśl, słowo lub dwa, i wkładam do kieszeni. Później, w ciągu dnia, podejmuję refleksję nad tym co zostało napisane.
 
Nadzieja
 
Czy istnieje miejsce dla Kościoła w dobie postępującej laicyzacji, materialnego podejścia do świata? Jak sprawić, by wierni nie odwracali się od Kościoła, którego stanowią wyjątkową część?
 
 - Kościół jest w swojej naturze święty. Ta świętość, to wspólnota ludzi grzesznych. Często o tym zapominamy, że wszyscy wierni, ochrzczeni tworzą jego zręb, przynależą do niego. Owa grzeszna natura jest źródłem słabości. Jezus Chrystus wzywa jednak każdego z nas do świętości. O tym powinniśmy pamiętać. Na ulicy mijamy ludzi, którzy odcinają się od rzeczywistości. Ze słuchawkami na uszach nie dostrzegają świata. Tego, co dzieje się wokół nich. A przecież ktoś może wołać o pomoc. Nie można pozostać na to obojętnym. Należy być otwartym na człowieka i wsłuchiwać się w Słowo Boże.
 
W czasach kryzysu gospodarczego do polskich domów wkracza bieda, Polacy muszą zaciskać pasa. Gdzie szukać nadziei w tych ciężkich czasach?
 
 - Myślę, że problem kryzysu jest ukazany przez media nieco na wyrost. W naszej diecezji zanotowano jeden z najniższych stopni bezrobocia w Polsce. Niemniej jednak to przykre, gdy młodzi i świetnie wykształceni ludzi wyjeżdżają z kraju w poszukiwaniu pracy. Towarzyszy im przy tym poczucie zagubienia. Kościół wychodzi potrzebującym naprzeciw. W naszej diecezji działają licznie fundacje, które pomagają chorym, samotnym. Weźmy na przykład Caritas, Światło Nadziei, Drachmę czy Dzieło Nowego Tysiąclecia. W każdej z nich działają ludzie świeccy. Mają wiele pomysłów i energii do działania. Uważam, że są ludźmi wielkiego formatu, o wrażliwym sercu.
 
Miłość
 
Diecezja bielsko-żywiecka jest wyjątkowa. Tutaj, jak nigdzie w Polsce, ścierają się różne poglądy, religie i wyznania. Jakie działania na terenie diecezji są podejmowane w myśl idei ekumenizmu?
 
 - To prawda, nasza diecezja pod tym względem jest specyficzna. Idea ekumenizmu jest tu bardzo żywa. Świetnym przykładem jest inicjatywa wiernych wyznania ewangelickiego w Międzyrzeczu, którzy zaproponowali nam, tuż po pożarze kościoła, korzystanie ze swojej świątyni. Bardzo cenię księdza biskupa Pawła Anweilera, który był obecny na moich święceniach biskupich. Wspólnie modlimy się o jedność Kościoła, bierzemy udział w uroczystościach, podejmujemy wiele działań. Ksiądz biskup Tadeusz Rakoczy wraz z biskupem ewangelickim patronują wielu działaniom. To dowód na to, że pomimo różnic łączy nas wiara. Jednoczy nas Jezus Chrystus.
 
Jest biskup głosicielem Ewangelii, ale również człowiekiem z ludu. Jakie ksiądz ma zainteresowania, hobby, pasje?
 
 - Od najmłodszych lat interesuję się koszykówką i piłką nożną. Grałem nawet zawodowo. Po wstąpieniu do seminarium starałem się uczestniczyć w treningach. Moimi sportowymi idolami są trener Robert Pinkowski z Katowic (koszykówka) oraz Robert Kasperczyk. Przyznam, że jestem wiernym kibicem drużyny Podbeskidzia i byłem na wszystkich jej rozgrywkach w mieście. Jestem nawet w Radzie Patronackiej klubu. Tę miłość do piłki wyniosłem z domu. W niedzielę, po mszy świętej i uroczystym obiedzie, szliśmy całą rodziną na mecz. Lubię także góry, narty oraz rower.
 
Jakie życzenia chciałby ksiądz biskup złożyć naszym Czytelnikom na Boże Narodzenie?
 
 - Wraz z księdzem biskupem Tadeuszem Rakoczym życzymy wszystkim Czytelnikom portalu bielsko.biala.pl obfitości tych darów, które przyniósł na Ziemię Chrystus. Przede wszystkim daru pokoju, zwłaszcza w perspektywie tego, co dzieje się dziś w niespokojnym świecie. Niech narodzony w Betlejem Chrystus obficie obdarza darami nadprzyrodzonymi. Niech darzy pokojem i umacnia w tym co dobre. Niech błogosławi w każdym dniu zbliżającego się Nowego Roku Pańskiego 2012.
 
Dziękuje za rozmowę.

Rozmawiała: Katarzyna Górna-Oremus
 
 ***
Piotr Greger urodził się 28 marca 1964 r. w Tychach. Studiował (1983-1989) w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach. Wyświęcony na prezbitera 13 maja 1989 r. w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach przez biskupa Damiana Zimonia. W roku 2000 uzyskał stopień doktora teologii z zakresu liturgiki. 31 sierpnia 1989 r. rozpoczął sześcioletnią pracę wikariusza w parafii Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Bielsku-Białej.
 
W 1995 r. został zwolniony z obowiązków duszpasterskich i zajął się pracą naukową. Jako rezydent mieszka i pomaga w duszpasterstwie parafii św. Pawła Apostoła w Bielsku-Białej. W 1996 r. mianowany sekretarzem Instytutu Teologicznego im. Św. Jana Kantego w Bielsku-Białej, a w 2002 r. jego wicedyrektorem. Od roku akademickiego 2001/2002 wykłada w Filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie na studiach dziennych i zaocznych.
 
22 października br. papież Benedykt XVI mianował go biskupem pomocniczym diecezji bielsko-żywieckiej, przydzielając stolicę tytularną Assava. Biskup nominat jest promotorem osiemnastu prac magisterskich oraz recenzentem publikacji wydawanych przez Kurię Diecezjalną. Przewodniczy Diecezjalnej Komisji Liturgicznej. Diecezjalny duszpasterz nauczycieli.