Co roku już od listopada sklepy i centra handlowe kuszą licznymi promocjami. W wirze przedświątecznych zakupów łatwo stajemy się ofiarami marketingowych chwytów. Nasza redakcja postanowiła sprawdzić, jak na klientach zarabiają bielskie hipermarkety.
 
Okres przedświąteczny jest doskonałym czasem dla handlowców. Klienci planują wtedy zakup szerokiej gamy produktów: od środków czystości, dekoracji świątecznych, artykułów spożywczych po różnego rodzaju prezenty. Specjaliści od marketingu wykorzystują taką wzajemną zależność na różne sposoby.
 
Przy kasie zawsze się sprzeda
 
Pierwszą zasadą jest odpowiednia lokalizacja towaru. Jeśli promocyjne artykuły umieści się tuż przy wejściu do sklepu lub przy samej kasie, jest szansa, że zabiegany klient się nimi zainteresuje. - Marketing kreuje nowe potrzeby, przekonuje klienta do czegoś, co mu wcale nie jest potrzebne. Taki głód nowości powoduje wiele negatywnych skutków, np. ekologicznych - mówi ekonomistka Jadwiga Adamiec. - To jest robienie ludziom wody z mózgu. Warto przed podejściem do kasy dokładnie przyjrzeć się temu, co mamy w koszyku. Zrobić selekcję, sprawdzić, ile jest w tym reklamowanych produktów. Wiele osób nie wie, że w cenę produktu mamy też wliczone wydatki na reklamę.
 
Kolejnym chwytem jest odpowiednie dobranie i opakowanie produktów. W jednym z bielskich hipermarketów od razu przy wejściu można kupić elegancko zapakowany zestaw kosmetyków znanej firmy (żel pod prysznic i mleczko do ciała) w cenie jednego z tych produktów. Kiedy pofatygowaliśmy się na dział z kosmetykami i sprawdziliśmy cenę każdej z tych rzeczy z osobna okazało się, że są... o połowę tańsze. Zapewne niewielu klientów w ten sposób porównuje ceny, więc nieświadomie przepłacają.
 
 - Często przy okazji świąt sklepy pozbywają się artykułów, których nie mogą sprzedać. Najprościej jest je dobrać w ładnym opakowaniu z produktem, który się dobrze sprzedaje -dodaje nasza rozmówczyni. - W świątecznych promocjach sprzedaje się rzeczy gorsze jakościowo, które na co dzień nie cieszą się zainteresowaniem klientów. W ten sposób obroty firm rosną o 100 proc. Nawet jeśli obniży się cenę produktów, to i tak w okresie przedświątecznym więcej osób zrobi zakupy, przez co następuje znaczny wzrost popytu.
 
W dużym worku mały kot
 
Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że przed świętami nasze ulubione produkty zmieniają opakowania. Często nie zwracamy jednak uwagi, że w nowym, dużym pudełku w kształcie św. Mikołaja czy choinki kryje się mniejsza ilość towaru, a cena pozostaje bez zmian.
 
 - Z punktu widzenia społecznego marketing jest stratą pieniędzy - przekonuje Jadwiga Adamiec.- Szczególnie negatywnie reklama oddziałuje na dzieci, które bywają rozczarowane, że wymarzony produkt nie jest taki, jak w telewizji.
 
Innym chwytem marketingowym są zakupy dla „nocnych marków”. Jeśli zrobimy zakupy w danym hipermarkecie po godz. 22.00, możemy nabyć niektóre towary w atrakcyjnych cenach.
 
- Niedawno z ulotek dowiedziałam się, że w znanym, bielskim hipermarkecie będzie po północy wyprzedaż zabawek. Kiedy przyjechałam do sklepu przeżyłam szok. Klienci z zakupami ustawili się w kolejkach do kas już dwie godziny wcześniej! - mówi Dorota, mama 9-letniego Piotrusia. - Do tego okazało się, że owszem wyprzedaż jest, ale polega na tym, że trzeba zapłacić całą kwotę za zabawkę, a upust dostaje się dopiero przy następnych zakupach w tym konkretnym sklepie. Musiałabym więc do niego drugi raz specjalnie jechać, chociaż wcale nie mam po drodze. To jest oszustwo!
 
Zdarza się, że ceny na metkach są podnoszone niedługo przed wyprzedażą. Widząc obniżkę z 200 zł na 100 zł, część klientów kupuje artykuł, który nie jest im potrzebny. - Świąteczne dekoracje pojawiają się już po 11 listopada, co powoduje, że łatwiej dajemy się skusić na zakupy. Ilość reklam i promocji świątecznych prowokuje w nas konsumpcjonizm świąteczny, czyli mamy potrzebę natychmiastowego kupienia często zbędnych przedmiotów - wyjaśnia socjolog Joanna Lizurej.
                                   
Rękodzieło zawsze w promocji
 
Na ogół nie zwracamy uwagi na to, że w cenę wielu produktów jest wliczona opłata za reklamę. Ile razy wybieramy droższy jogurt znany nam z reklamy zamiast tańszego, polskiego produktu?
 
 - Sprzedawcy liczą na to, że w zapale jak najlepszego przystrojenia domu ,,gadżetami świątecznymi” będziemy chcieli pokazać się przed sąsiadami. Wpadamy w euforię, która powoduje, że bardziej skupiamy się na zakupach niż na duchowym przeżywaniu świąt - dodaje socjolog. - Dlatego wiele osób właśnie w okresie świątecznym zadłuża się, biorąc „kredyty świąteczne”. Kupujemy dużo więcej niż potrzebujemy i potem marnujemy jedzenie. Konsumpcjonizm sprawił także, że zanika wiele pięknych tradycji, np. wysyłania kartek świątecznych.
 
Jest wiele innych sposobów na to, aby zaoszczędzić bez wpadania w pułapki promocji. Co roku warto uważnie przyjrzeć się ozdobom choinkowym i zastanowić, czy rzeczywiście za każdym razem potrzebujemy nowych. Jednocześnie świetną zabawą dla całej rodziny może być robienie łańcuchów z kolorowego papieru czy satynowych bombek. Prezenty dla najbliższych możemy również zrobić własnoręcznie.
 
Jeżeli nie wiemy jak, to warto się udać na różnego rodzaju festiwale i kiermasze świąteczne (niedawno pisaliśmy o Babskim Bielsku, w tym tygodniu odbywać się będą kolejne warsztaty), gdzie specjaliści radzą, jak w domu samodzielnie zrobić świece, satynowe broszki czy kartki z życzeniami.
 
Agnieszka Pollak-Olszowska