Z Robertem Talarczykiem, dyrektorem Teatru Polskiego w Bielsku-Białej rozmawia Agnieszka Pollak-Olszowska

Dużo mówi się o tym, że kryzys finansowy dopadł również kulturę. Czy tego rodzaju problemy dotyczą także Teatru Polskiego w Bielsku-Białej?

 -
Te problemy dotyczą nas wszystkich. Teatr również otrzymał mniejsze środki niż w ubiegłym roku. Zaciskanie pasa dotyczy więc również instytucji kultury. Ludzie ubożeją i widać to gołym okiem, że wydają mniej pieniędzy na wartości nadobowiązkowe, czyli na kulturę. Jednocześnie widzę ogromną tęsknotę za kulturą wysoką, tj. teatrem. Chcemy wyjść naprzeciw tym potrzebom i planujemy z początkiem przyszłego roku przeprowadzenie akcji mającej na celu dostosowanie cen biletów do trudnej sytuacji naszych widzów.

Listopad bez premier

Dlaczego w listopadzie, kiedy sezon trwa już w pełni, nie zaplanowano żadnej premiery? Czy kryzys finansowy ma z tym coś wspólnego?

 -
Absolutnie, nie. Do tej pory odbyły się dwie premiery: "Singielka" we wrześniu i "Proces" w październiku z udziałem całego zespołu. Kolejna planowana premiera, to "Dziewczyny z kalendarza", czyli premiera sylwestrowa. Pracujemy według planu, a w listopadzie po prostu nie planowaliśmy premiery. Natomiast w grudniu zainaugurujemy trzecią scenę w naszym teatrze, która nosi nazwę „Pod Sceną”.

Na mieście słychać, że podobno władze samorządowe zaczęły ingerować w repertuar teatralny, życząc sobie m.in. inscenizacji lektur szkolnych. Może więc rzadsze premiery są również wyrazem buntu przeciwko próbom kierowania teatrem z Ratusza?

 -
Po pierwsze, nie zajmuję się plotkami, bo nie mam na to czasu. Po drugie, premiery pojawiają się zgodnie z planem i wcale nie będzie ich mniej niż w poprzednich latach. Premier będzie tyle samo, a może nawet o jedną więcej niż w ubiegłym roku. Co do repertuaru, jest on konsekwentnie prowadzony od dłuższego czasu i pojawiają się w nim również pozycje "klasyczne", np. ,,Zemsta”, ,,Szkice z Pana Tadeusza”, ,,Rewizor” czy ,,Proces”.

Publiczność ocenia Wasz repertuar nogami, tzn. chodzi lub nie chodzi na spektakle. A krytyka?
 
 - Sztuki klasyczne grane są obok tytułów prapremierowych, które wywołują ogromny rezonans nie tylko w naszym mieście, ale również w całej Polsce. Pozwolę sobie przytoczyć cytat z prestiżowego miesięcznika „Teatr”, który w październikowym numerze poświęcił sporą część Teatrowi Polskiemu: - Repertuar Teatru Polskiego jest wybierany z rozmysłem, otwarty na problemy współczesnego świata i rodzime uwikłania, kształcący widza w kierunku świadomego udziału w rzeczywistości. Premiery odbywają się tu co dwa miesiące. „Bóg mordu” pojawia się w tym samym sezonie, co w stołecznym Ateneum, a problem Nangar Khel brany jest na warsztat zaraz po aresztowaniu bielskich żołnierzy, kiedy media zrobiły z tego news z negatywnym przesłaniem. Teatr zamawia nowe teksty, kreuje wydarzenia. Takim okazał się spektakl „Mistrz&Małgorzata Story”, a większość nowości ostatniego sezonu, to prapremiery. Nawet jeśli nie wszystko okazuje się pełnym sukcesem, prowadzony przez Talarczyka zespół cały czas rozwija swoje możliwości i może już podjąć się bardzo wymagających zadań.

Aktorzy na saksach

Czy w dobie kryzysu aktorzy bielskiej sceny muszą dorabiać, aby utrzymać rodzinę? Jeśli tak, to w jaki sposób?

 -
Aktorzy zawsze dorabiali i będą to robić bez względu na to, czy jest kryzys czy go nie ma. Mnie cieszy fakt, ze coraz więcej bielskich aktorów jest zapraszanych do innych realizacji poza Bielskiem-Białą. Grażyna Bułka gra w Teatrze Korez, a ostatnio została zaproszona do Teatru Śląskiego. Grzegorz Sikora gra w warszawskiej Komedii, a Marta Gzowska-Sawicka przygotowuje premierę w stołecznej IMCE Tomasza Karolaka. Parę dni temu na naszej scenie odbyła się premiera filmu "Ewa" z udziałem Anny Guzik, Grażyny Bułki i moim.

Zapowiedział Pan uruchomienie „Sceny pod Sceną”. Jaka będzie ta grudniowa premiera „Spotkania na Arbacie"?

 -
W kawiarni Pod Sceną już od dłuższego czasu odbywają się różne imprezy artystyczne: koncerty, wernisaże, pokazy monodramów. Postanowiłem to usystematyzować i 9 grudnia oficjalnie rozpoczynamy działanie sceny „Pod Sceną”. Kuba Abrahamowicz i Sabina Głuch przygotowują magiczny wieczór z piosenkami Bułata Okudżawy, który nazwali właśnie ,,Spotkania na Arbacie". Serdecznie zapraszam.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Pollak-Olszowska