Bezpieczny spacer z psem
Pisaliśmy ostatnio o bardzo nieprzyjemnym zdarzeniu, którego niechlubnymi bohaterami były dwa bernardyny. Przypomnijmy, że te potężne psy pogryzły w bielskim Cygańskim Lesie chłopca próbującego obronić przed ich kłami kilkumiesięcznego szczeniaka. Zarówno bernardyny, jak i szczeniak były pod opieką, a mimo to doszło do nieszczęścia. Okazuje się, że nie jest to przypadek odosobniony. Do podobnych zdarzeń dochodzi coraz częściej w miejskich parkach i na terenach rekreacyjnych. Jak temu zaradzić?
Trudno obwiniać o to, co się dzieje, psy. Kierują się one przecież zwierzęcymi instynktami. Dlatego to na właścicielach psów spoczywa obowiązek dopilnowania ich ulubieńców w taki sposób, aby nie stwarzały zagrożenia dla innych. I to zarówno dla ludzi, jak i innych zwierząt. W tym także tych dziko żyjących.
Bardzo ważne jest właściwe wychowanie i wyszkolenie psa. Kodeks wykroczeń precyzuje jasno i jednoznacznie, iż każdy, kto posiada zwierzę, ma obowiązek sprawowania nad nim - pod groźbą kary - właściwego nadzoru. Dotyczy to wszystkich zwierząt - zarówno hodowlanych, jak i tych trzymanych dla przyjemności. Stąd przepis ten nie precyzuje, jak ów „właściwy nadzór” ma wyglądać. Określa to zazwyczaj prawo lokalne.
Władze samorządowe w wielu miejscowościach, również w Bielsku-Białej, uchwaliły dla właścicieli psów szczegółowe wytyczne, co wolno, a czego nie podczas spaceru z psem. I tak - tłumaczy nam komendant bielskiej straży miejskiej Mirosław Tronkowski - każdy pies, i to bez względu na to, czy jest to zwierzak mały czy duży, łagodny czy ostry, musi być prowadzony na smyczy. Nie mają przy tym znaczenia zapewnienia właściciela czworonoga, że jego pupil smyczy nie potrzebuje, bo „nikomu nic nie zrobi” lub że „jest tak łagodny, iż nie trzeba się go bać”.
Praktyka pokazuje bowiem, że nawet z pozoru „miłe” czy malutkie pieski w pewnych sytuacjach mogą zachować się nieobliczalnie. Dlatego - przyznaje Mirosław Tronkowski - strażnicy miejscy bardzo stanowczo i rygorystycznie egzekwują ten przepis. Bo - jak mówi - z jego przestrzeganiem przez właścicieli psów jest różnie. Interwencja strażników czasami kończy się tylko na pouczeniu, a czasami mandatem dla niesfornego posiadacza czworonoga.
Poza tym wskazane jest - sugerują funkcjonariusze straży miejskiej - aby psy ras uznawanych za groźne oprócz tego, że prowadzone są na smyczy, miały także założony kaganiec. Obowiązkowo - uznali radni - musi go posiadać także każdy pies puszczony luzem, z tym że można to robić tylko w miejscach, gdzie nie stwarza to zagrożenia. Czyli gdzieś, gdzie nie ma w pobliżu innych osób ani innych biegających psów. A z tym w Bielsku-Białej i okolicach może być problem, biorąc pod uwagę stopień zurbanizowania terenów miejskich i podmiejskich. Prawo zabrania także puszczania psów luzem na terenach leśnych, z wyjątkiem tych uczestniczących w polowaniach. W praktyce więc bezpiecznie można pozwolić biegać pupilowi wyłącznie we własnym ogrodzie.
Nieprzestrzeganie tych zasad bardzo często prowadzi do poważnych następstw i sporych kłopotów, na jakie naraża się posiadacz psa. I nie chodzi nawet o mandat czy pouczenie, jakie otrzyma od strażnika czy policjanta. Opiekun czworonoga ponosi bowiem pełną odpowiedzialność - zarówno karną, jak i finansową - za szkody, jakie wyrządzi zwierzę, którego nie dopilnował. A wtedy koszty puszczenia psa luzem bez kagańca mogą okazać się wręcz astronomiczne...
Tekst i foto: Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)
.jpg)
Artykuł wyświetlono 4957 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 12
agi
W USA miasta przeznaczają ogromne tereny na tzw. dog Parks, czyli ogrodzone parki, w których można psa puścić luzem dla wybiegania się. To rozwiązuje problem wszystkich stron. Tylko że u nas jest problem z parkami dla ludzi, a co tu mówić o psach ...
antoś
niech straż miejska przjdzie po osiedlach ile psów goni beż smyczy i kagańca a szczególnie na w komorowicach
mieszkaniec okolicy
Co za porąbany kraj. Artykuł o psach a ludzi piszą jakie to zakupy robili w Savi. A wracajac do piesków, bardziej mi przeszkadzają zule wysiadujace pzred sklepem i żebrajace niz pieski szczekajace.
aqw
Bardzo zaciekawił mnie artykuł...biorąc pod uwagę fakt, że na popularnych Bulwarach Straceńskich problem jest znany od lat, a Strażnika Miejskiego nie uświadczy... Ale najważniejsze to dobry PR.
unikaj tesco
Najgorsze Tesco jakie znam jest przy Grunwaldzkiej. nigdy nie ma koszykow bo pannom nie chce sie ich nosic z kas do wejścia. z reguły czynna jest jedna kasa (na cztery) a gdy tłum gęstnieje z kontorka wychodzi wsciekła panna zeby otworzyc drugą. Praaasze przejść na drugą kasę - zaprasza tonem znanym z Misia (pamiętacie scene w barze mlecznym?)
Markoo
Utwórzmy Komitet Reaktywacji CZANTORII !!! Nie róbmy zakupów w TESCO przy Kierowej !!! Tam nie ma zadnego wyboru. Nawet chleb już nie ten. Niech skisnie ta karma dla psów. Jak miło robić zakupy w PSS Społem w KLIMCZOKU, w Delikatesach Centrum czy choćby w Biedroneczce. Może zamkną to Tesco jak inne np przy ulicy.
bks
Karać, za to że pies nie jest na smyczy no nie głupi pomysł ale myslę, że dużo większym problemem są stolce pozostawiane gdzie popadnie przez pupili. Skoro za puszczanie psa jest kara to za walenie min też powinna być bo tutaj to mało kto sprząta a na smyczy grzecznie śmiga zdecydowana większość.
dirk digler
Czantoria/ Savia to był sklep. Przyjeżdżałem tam z peryferi Bielska. Teraz mamy żenujący asortyment. Obsługa też się psuła ostatnimi laty. z 2-3 osoby (mięso i kasa) nie powinny wogóle w handlu pracować. Klient jest dla nich kłopotem więc lubią odburknąć jak ekspedientka u Barei.Tak Tesco ulepszyło handel.
Markoo
Bardzo czesto wrecz notorycznie zdarza się , że psy na czas zakupów zostają przywiązywane do słupków przy sklepie TESCO (dawna nieodżałowana Czantoria). Często w sobotę i niedzielę we wczesnych godzinach rannych. Psy szczekają wręcz ujadają w oczekiwaniu na swoich opiekunów uniemożliwiając sen. A niechże przyjdą choć raz strażnicy i przykładnie ukarają włascicieli pesków.
mary
brawo strażnicy, wreście się doczekałam praworządności!!

Klauzula informacyjna ›