Prezes musi być skuteczny. I tyle
Rozmowa z Jerzym Wolasem, prezesem TS Podbeskidzie
Za Panem dwa miesiące prezesury w Podbeskidziu. Jakby Pan podsumował ten okres: zarówno dla Pana, jak i klubu?
- Za mojej kadencji zdobyliśmy dziewięć punktów. Mamy ich łącznie 12. Punktowo wygląda to nieźle i cieszy, że drużyna gra coraz lepiej, krzepnie w ekstraklasie. Zapłaciliśmy trochę frycowego, ale dość tego! Poza poważniejszą kontuzją Darka Kołodzieja, piłkarzy dotyczą tylko urazy „agrafkowe”, jak zwykł mawiać nasz fizjoterapeuta Marek Ociepka o kilkudniowych dolegliwościach.
Nie boję się krytyki
Wśród kibiców i osób zawodowo zajmujących się futbolem ma Pan swoich zwolenników i krytyków. Jest Pan wrażliwy na krytyczne opinie o swoich metodach kierowania klubem?
- Nie powróciłem do prezesowania, żeby się komuś podobać. Mam być skuteczny i tyle. Koniec mojej kadencji zbiega się z zakończeniem piłkarskiego roku. Jeśli ilość punktów zgromadzana przez drużynę pozwoli nam spokojnie przezimować, to będę bardzo zadowolony. Prezes klubu piłkarskiego jest od zawsze obiektem krytyki. Nie urodził się chyba jeszcze taki człowiek, który by dogodził wszystkim.
W programie telewizyjnym Liga Plus Ekstra, w którym gościem był Sylwester Patejuk, padło wiele kąśliwych uwag pod Pana adresem. Jakby Pan odniósł się do wypowiedzi dziennikarzy prowadzących ten program i ich gości?
- Oglądałem ten program. Zdziwiły mnie dwie sprawy. Dziwie się poważnym redaktorom, że opowiadają historie o tym, jakobym był na dywaniku u prezydenta Jacka Krywulta. To informacje wyssane z palca, które zamieścił jeden z tabloidów zajmujący się głównie plotkami. Nie rozmawiałem z Marcinem Broszem ani nie dawałem ultimatum trenerowi Robertowi Kasperczykowi, że jeśli nie wygra z Cracovią, to „poleci”. Podkreślam jeszcze raz, nic takiego nie miało miejsca.
Trzy godziny ciężkiej pracy
Nie rozmawiał Pan z prezydentem o sytuacji w klubie?
- Owszem, byłem na rozmowie z prezydentem Krywultem. Powiedział mi, że nadal mam wykonywać swoją robotę tak, jak to czyniłem do tej pory. Klub funkcjonuje sprawnie. Wszystkie należności wobec piłkarzy wypłacamy rzetelnie i regularnie. Ale że jest sporo „marchewki”, musi być też trochę „kija”. W związku z tym dziwią mnie słowa zasiadającego w studio Grzegorza Mielcarskiego. Niech poprowadzi firmę, w której zatrudnionych jest 150 osób i niech wypłaca im pensje w terminie, płaci regularnie podatki, to wtedy możemy podyskutować, czy ja jestem dobrym zarządcą. Klub jest takim samym biznesem, jak prywatna firma - na rynku ani nie łatwiejszym, ani trudniejszym. Jeżeli się płaci, to się wymaga. Nie można traktować piłkarzy, jak „święte krowy”. Jeżeli u mnie w firmie człowiek zawala robotę, to najpierw dostaje ostrzeżenie albo karę, a później wylatuje, bo działa na szkodę firmy.
Pieniądze, w tym sprawy finansowania sportu, od zawsze budzą namiętności. Jako prezes klubu piłkarskiego powinien się Pan z tym liczyć.
- W naszym klubie mamy do czynienia z jeszcze delikatniejszą materią, bo jest on finansowany z kieszeni sponsorów, pieniędzy publicznych czy reklam. Trzeba tych pieniędzy pilnować i wydawać je z umiarem. Piłkarz pracuje trzy godziny dziennie. Wiem, że to jest intensywnie spędzony czas, a kariera zawodnika nie trwa długo. Dlatego dostaje on za to odpowiednio wysokie wynagrodzenie. Co mają sobie pomyśleć kibice, którzy płacą dwie czy trzy dychy za bilet, wydając pieniądze, które zarabiają często nie w osiem, ale 10-12 godzin? Łatwo jest oceniać moją pracę zza mikrofonu. Szczególnie zarzut „dywanika” u prezydenta był irytujący, bo żaden z dziennikarzy ze mną nie rozmawiał na ten temat. Nie będę się jednak z nikim boksował, bo nie ma co kopać się z koniem.
Pomówmy o stadionie. Drży Pan o licencję dla Podbeskidzia?
- Na pewno zimą trzeba będzie co nieco poprawić, by nikt nie mógł się do nas doczepić o jakieś niedociągnięcia. Nie przypominam sobie, aby któryś z klubów stracił zimą licencję. Chyba, że ze względów finansowych. Myślę, że do końca sezonu „dogramy ekstraklasę” na tym stadionie. Jest natomiast duże zmartwienie, co z przyszłym sezonem. Wierzę, że piłkarze utrzymają się, ale obawiam się o infrastrukturę. Powinno być dobrze, jeśli niebawem rozpoczną się prace budowlane.
Stadion otwarty na świat
Na początku swojej kadencji miał Pan kłopoty z kibicami. Teraz wydaje się, że współpraca przebiega poprawnie, bo na trybunach znów słyszymy doping.
- Cieszy mnie, że znów możemy przyjmować kibiców drużyn przyjezdnych. Piłka jest dla kibiców. Mam nadzieję, że sektor dla gości będzie wypełniał się co mecz. Jeżeli chodzi o naszych kibiców, to zrobimy wszystko, aby stadion był wypełniony do ostatniego miejsca w każdym meczu. Poszliśmy na rękę tym, którzy nie mają karty kibica. Mogą teraz przed meczem wyrobić ją jednorazowo za pięć złotych. Do Bielska-Białej przyjeżdża wiele osób z innych części kraju czy nawet świata. Oni też chcieliby obejrzeć piłkarzy Podbeskidzia w akcji.
Maciej Rogalski powrócił do pierwszej drużyny. Dlaczego akurat teraz?
- Jeżeli tylko zawody odbywają się w Bielsku-Białej, trener Kasperczyk jest obecny na każdym meczu drużyny rezerw i zespołu Młodej Ekstraklasy. Sztab szkoleniowy obserwuje więc poczynania zaplecza dla pierwszej drużyny. To ważne dla piłkarzy, bo czują, że mają szansę na zaistnienie w poważnej piłce. W miniony poniedziałek trener zadzwonił do mnie i stwierdził, że forma sportowa Maćka jest na tyle dobra, że zasługuje na powrót do pierwszego zespołu. Nie ukrywamy, że Maciej Rogalski był ukarany dyscyplinarnie, lecz nie można kary przedłużać w nieskończoność. Była to przestroga dla innych, że takie zachowania (przepychanki z Brazylijczykiem Serginho - przyp. red.) na treningach są niedopuszczalne.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Paweł Hetnał
Artykuł wyświetlono 2006 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 6
3591
Skoro tak dobrze było czemu Okrzesik zrezygnowal może dość rozdawania kasy i temu Wam Wolas nie pasuje
xyz
Prezes który nazywa klub "burdelem", nie zasługuje na szacunek.
nie chodze juę na mecze
Co za tupet!!!!!! Gdyby nie Okrzesik to byśmy w piątek grali z Wartą Poznń pewnie w I lidze, a nie z Górnikiem w Ekstraklasie.Taaaaa. Wolas kazał to grają. Straszne głupoty gada.
quert
Jak na razie, to "jedziesz"" Pan, na tym co zbudował Okrzesik (trener, drużyna, sponsorzy, spółka, licencja...), więc o czyjej mówisz skuteczności ? Załatwiliście Okrzesika, oby się wam nie udało załatwić TSP.

Klauzula informacyjna ›