Trudno wszystkim dogodzić
Tegoroczny wrzesień rozpieszczał bielszczan wspaniałą pogodą. Ale ponieważ październik nagle zaskoczył nas dużym spadkiem temperatur, Therma rozpoczęła sezon grzewczy. Niestety, jak informują nasi czytelnicy, nie we wszystkich mieszkaniach na czas kaloryfery zrobiły się ciepłe. Czy mieszkańcy niektórych spółdzielczych bloków muszą co roku marznąć?
Sezon grzewczy w Bielsku-Białej rozpoczął się w tym roku w dniu 4 października. To prawie miesiąc później niż w zeszłym roku, kiedy spółdzielcze mieszkania rozpoczęto ogrzewać 6 września. Dwa lata temu kaloryfery w blokach zrobiły się ciepłe 1 października, trzy lata temu - ogrzewanie ruszyło 15 września, a cztery lata temu - 5 września. Jak widać, tegoroczna jesień jest więc najcieplejsza od 2007 roku i może dlatego uśpiła czujność niektórych spółdzielni mieszkaniowych.
Kilka dni temu otrzymaliśmy maila od jednego z Czytelników z osiedla Karpackiego, w którym żali się na zimne kaloryfery. Pretensje pana Witolda mogły być uzasadnione, gdyż inne spółdzielnie dostarczyły już ciepło swoim mieszkańcom. Jako pierwsza, 3 października (podobnie jak w ubiegłym roku) o ciepło poprosiła SM Strzecha. Kolejne były spółdzielnie: Podgórska, Śródmiejska, Złote Łany i Beskidzka. Karpacka rozpoczęła ogrzewanie dopiero w poniedziałek, 10 października (ostatnia była również w ub. roku).
- W poniedziałek (10 października - przyp. red.) mieliśmy prawdziwy nawał próśb o włączenie ciepła - powiedział nam prezes PK Therma Józef Niedokos. - Były to przede wszystkim szkoły i instytucje, gdyż większość bielskich spółdzielni mieszkaniowych poprosiła o to już w ubiegłym tygodniu.
- W poniedziałek (10 października - przyp. red.) mieliśmy prawdziwy nawał próśb o włączenie ciepła - powiedział nam prezes PK Therma Józef Niedokos. - Były to przede wszystkim szkoły i instytucje, gdyż większość bielskich spółdzielni mieszkaniowych poprosiła o to już w ubiegłym tygodniu.
Prezes bije się w pierś
Dlaczego więc spółdzielnia Karpacka czekała do ostatniej chwili? Prezes Jerzy Skwark bije się w pierś i przeprasza. Przyznaje, że zarząd po prostu zaspał. - Na początku miesiąca było jeszcze ciepło i nie trzeba było grzać, ale nie prześledziliśmy dokładnie dalszej prognozy. Kiedy już nadeszło ochłodzenie, to w piątek (7 października - przyp. red.) nie chcieliśmy włączać grzania, bo przez pierwsze dwa dni zdarzają się awarie i przecieki. Nie miałby ich kto więc w weekend naprawiać. Ponadto części mieszkańców nie ma w soboty i niedziele w domu i nie miałby kto zgłosić, że coś jest nie tak.
Prezes podkreśla że zaistniała sytuacja nie jest rezultatem złej woli pracowników spółdzielni. Chodzi o sprawy finansowe. - Musimy liczyć każdą wydaną złotówkę, gdyż są to pieniądze mieszkańców. Tymczasem koszty centralnego ogrzewania stanowią zasadnicza część wszystkich kosztów utrzymania budynków. Dlatego kiedy jedni skarżą się, że jest im zimno, inni mogą być źli, że kaloryfery są już ciepłe, a przecież wystarczyłoby założyć ciepły sweter.
Zdaniem Jerzego Skwarka, bilans cieplny części budynków poprawią prace prowadzone w jednostce C. Oprócz dociepleń domów, wymieniana jest stolarka okienna. Modernizacja obniży zapotrzebowanie na ciepło, a co za tym idzie - spadną jego koszty, nawet o kilkanaście procent.
Pod Strzechą analizują pogodę
Z początkiem października w grubych swetrach po mieszkaniach nie musieli chodzić mieszkańcy SM Strzecha, gdyż kaloryfery w ich mieszkaniach były ciepłe już od kilku dni. Prezes spółdzielni Jacek Żołubek wyjaśnia, że decyzję o włączeniu ogrzewania podjęto na podstawie analizy prognozy pogody.
- Trudno dogodzić 16 tysiącom mieszkańców i pytać ich o zdanie: grzać czy jeszcze z tym poczekać - tłumaczy Żołubek. - Przyjęliśmy więc, że kiedy temperatura spada poniżej 10 st. C, zwracamy się do Thermy o dostarczenie ciepła. W tym roku nie odebraliśmy żadnego telefonu z pretensjami, że zaczęliśmy sezon grzewczy za wcześnie. Duże rozbieżności zdań zdarzają się pod koniec sezonu, kiedy ludzie uważają, że grzejemy za długo.
Szef SM Strzecha podkreśla, że z decyzją o rozpoczęciu grzania nie można czekać do pierwszego zimnego dnia, bo od zgłoszenia zapotrzebowania do czasu, gdy mieszkania się nagrzeją może minąć kilka dni. Jacek Żołubek nie boi się powrotu ładnej jesieni i zarzutów, że marnuje pieniądze mieszkańców na ogrzewanie w ciepłe dni.
Ciepło z Czechowic-Dziedzic
- Rozpoczęcie sezonu nie oznacza, że kaloryfery będą grzały cały czas do kwietnia czy maja. Jeśli temperatura wzrośnie do wyznaczonej wartości, np. 16-17 st., to nastąpi odcięcie dostaw ciepła na węzłach dostawcy. Zdarza się, że w takie dni odbieramy wieczorem telefony, że jest zimno, bo oczywiście nie zdążyło się jeszcze nagrzać.
W lepszej sytuacji niż mieszkańcy bloków są prywatni odbiorcy, którzy sami decydują, czy nadeszła już pora ogrzewania mieszkania. Część z nich korzysta z usług Thermy zanim na osiedlach rozpocznie się sezon grzewczy. Ale są też tacy, którzy ubierają na siebie kolejne warstwy swetrów i dopiero, gdy nie pomaga, decydują się odkręcić zawory w kaloryferach.
Obecnie ciepło do bielskich spółdzielni mieszkaniowych dostarczane jest z EC 2 w Czechowicach-Dziedzicach. Bielska elektrociepłownia zostanie uruchomiona wtedy, kiedy nadejdzie poważniejsze ochłodzenie, czyli gdy średnia temperatura spadnie poniżej 6 st. C (w tym sezonie grzewczym EC1 w Bielsku-Białej wykorzystywać będzie jeszcze stare kotły - nowe ruszą w przyszłym roku). Niewykluczone, że stanie się to już wkrótce, gdyż na najbliższe noce zapowiadane są... przymrozki. Także w ciągu dnia nie będzie zbyt ciepło, bo w granicach 6-7 st. C.
W lepszej sytuacji niż mieszkańcy bloków są prywatni odbiorcy, którzy sami decydują, czy nadeszła już pora ogrzewania mieszkania. Część z nich korzysta z usług Thermy zanim na osiedlach rozpocznie się sezon grzewczy. Ale są też tacy, którzy ubierają na siebie kolejne warstwy swetrów i dopiero, gdy nie pomaga, decydują się odkręcić zawory w kaloryferach.
Obecnie ciepło do bielskich spółdzielni mieszkaniowych dostarczane jest z EC 2 w Czechowicach-Dziedzicach. Bielska elektrociepłownia zostanie uruchomiona wtedy, kiedy nadejdzie poważniejsze ochłodzenie, czyli gdy średnia temperatura spadnie poniżej 6 st. C (w tym sezonie grzewczym EC1 w Bielsku-Białej wykorzystywać będzie jeszcze stare kotły - nowe ruszą w przyszłym roku). Niewykluczone, że stanie się to już wkrótce, gdyż na najbliższe noce zapowiadane są... przymrozki. Także w ciągu dnia nie będzie zbyt ciepło, bo w granicach 6-7 st. C.
Jeśli prognozy długoterminowe nie kłamią, to w połowie przyszłego tygodnia może wrócić piękna złota jesień z kilkunastostopniowymi temperaturami w ciągu dnia.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 2173 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›