Ile kasy z kas?
Od maja lekarze i prawnicy mają posiadać kasy fiskalne. Cel był prosty - miał to być zastrzyk gotówki dla budżetu państwa. Jak ta rewolucyjna wręcz nowość przyjęła się na Podbeskidziu? Ilu lekarzy i prawników, na przykład z Bielska-Białej, zgłosiło kasy? Ilu z tych, którzy zgłosili, rejestruje każdą usługę? Ilu wydaje klientom paragony? I czy przez wprowadzenie kas zdrożeją lekarskie bądź prawnicze usługi?
W przychodni w Kętach czytelniczka „Kroniki” usłyszała ostatnio, że ceny właśnie idą w górę, bo przychodnia instaluje kasy. - Chyba nie tak to miało wyglądać. Myślałam, że chodziło o to, żeby lekarze uczciwie rozliczali się z państwem, a tu się okazuje, że to się odbywa naszym kosztem - mówi zdenerwowana czytelniczka i trudno jej odmówić racji. Przekazana przez nią informacja jest prawdziwa. Dowiedzieliśmy się, że faktycznie w tej przychodni, w związku z planowanym wkrótce zainstalowaniem kas, ceny wzrosną (a już dziś wizyta kosztuje 100 zł).
Kto musi, a kto nie ?
Na początku przypomnijmy, bo sprawa nie jest taka prosta: kasę muszą posiadać wszyscy podatnicy, którzy sprzedają usługi na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych. Od maja dołączyli do tej grupy także między innymi (bo nie tylko) lekarze i prawnicy. Ale nie wszyscy. Bo zależy to od wysokości ich dochodów.
Janusz Dębowski, naczelnik Drugiego Urzędu Skarbowego w Bielsku-Białej, wylicza podatników zwolnionych z używania kas: po pierwsze, są to podatnicy prowadzący przez cały 2010 rok działalność gospodarczą, których obrót nie przekroczył w 2010 roku kwoty 40 tys. zł. Ponadto podatnicy, którzy rozpoczęli w ubiegłym roku działalność gospodarczą, a których obrót nie przekroczył w 2010 roku 20 tys. zł, a w 2011 roku 40 tys. zł (jeśli w trakcie 2011 roku nastąpi przekroczenie kwoty 40 tys. zł, to zwolnienie traci moc po upływie dwóch miesięcy, licząc od pierwszego dnia miesiąca następującego po przekroczeniu). Zwolnieni będą też podatnicy rozpoczynający wykonywanie czynności opodatkowanych VAT-em w 2011 roku do dnia przekroczenia kwoty 20 tys. zł obrotu.
Krótko mówiąc - są określone limity wysokości obrotów i to od nich zależy moment instalacji kasy. We wszystkich przypadkach ten obrót dotyczy tylko sprzedaży na rzecz osób fizycznych, nieprowadzących działalności gospodarczej. Trzeba to podkreślić, bo pacjenci dziwią się czasami, że w przychodni jest spory ruch, a nie ma kas.
Czy lekarze i prawnicy instalują kasy? „Kronika” poprosiła o dane z bielskich urzędów skarbowych. W Pierwszym Urzędzie Skarbowym od stycznia do maja tego roku zgłoszono 345 kas, w tym 85 kas lekarzy i 25 prawników. Od maja do końca sierpnia liczba kas zgłoszonych przez prawników i lekarzy nie zmieniła się.
W Drugim Urzędzie Skarbowym od 1 maja do 31 sierpnia zgłoszono 450 kas, w tym cztery kasy od prawników i 117 kas - jak informuje Janusz Dębowski - szeroko rozumianych usług medycznych i opieki (w tej liczbie są kasy zgłoszone przez gabinety lekarskie, NZOZ-y, domy pomocy społecznej i weterynarzy). W porównaniu z analogicznym okresem 2010 roku widać znaczny wzrost liczby zgłoszonych kas - od maja do końca sierpnia 2010 roku w Drugim Urzędzie Skarbowym zgłoszono w sumie 282 kasy.
Paragon poproszę
Co o kasach sądzą lekarze? - Mamy w klinice dwie kasy fiskalne. Czy kasy to dobry pomysł? Tak. W ten sposób znika szara strefa. Jestem zdecydowanym zwolennikiem przejrzystej polityki fiskalnej - mówi Klaudiusz Becker - lekarz, współwłaściciel polikliniki stomatologicznej Pod Szyndzielnią. - U nas żadnego oporu przed wprowadzeniem kas fiskalnych nie było. Uważam, że to normalne. Kto uzyskuje dochody, powinien płacić podatki. Jest trochę więcej pracy związanej z prowadzeniem dokumentacji, ale poza tym nie widzę problemu - mówi Wojciech Romanowski, fizjoterapeuta z Centrum Rehabilitacji Gałuszka&Romanowski. Rafał Muchacki, senator, a zarazem lekarz mówi, że nie słyszał, by lekarze skarżyli się na kasy.
Kontrolą sprzedaży za pomocą kas fiskalnych zajmują się Urzędy Kontroli Skarbowej. Joanna Kruz, rzecznik prasowy Urzędu Kontroli Skarbowej w Katowicach mówi, że podczas letniej akcji mandatowej, prowadzonej w okresie wakacji, inspektorzy UKS nałożyli 1473 mandaty za nieprawidłowości w ewidencjonowaniu sprzedaży za pomocą kas fiskalnych. Najniższa kwota mandatu wyniosła 138 zł, najwyższa - 2772 zł. Zapytaliśmy o kary nałożone na lekarzy i prawników. - Trudno jednoznacznie sprecyzować liczbę nałożonych mandatów w gabinetach lekarskich i kancelariach prawnych, gdyż ewidencje nie różnicują podmiotów w zakresie rodzaju prowadzonej działalności. Określają tylko za jaki czyn został nałożony mandat - wyjaśniła Joanna Kruz, dodając, że UKS skupił się głównie na lokalach gastronomicznych i miejscach sprzedaży pamiątek.
Rzeczniczka katowickiego UKS nie zdradziła nam też kulis kontroli u lekarzy i prawników. Stwierdziła tylko, że w trakcie prowadzenia czynności kontrolnych, inspektor kontroli skarbowej nie może wejść do gabinetu czy kancelarii podczas wizyty pacjenta. - Wykonywanie czynności kontrolnych przez naszych pracowników nie może naruszać praw pacjenta czy też dóbr osobistych osoby kontrolowanej - tłumaczy Joanna Kruz. Za to pewne jest jedno. Użytkownicy kas mają wydawać klientom paragon.
- Wydanie paragonu to święty obowiązek obsługującego kasę fiskalną - mówi Teresa Zejma, naczelnik Pierwszego Urzędu Skarbowego w Bielsku-Białej. Tymczasem zdarza się, że obsługujący kasę wcale nie wydaje paragonu, co najwyżej czyni to dopiero, kiedy pacjent czy klient wyraźnie się o to upomni. - Nasze działania edukacyjne i kontrolne mają doprowadzić do tego, by ewidencjonowanie i wydawanie paragonu było powszechne, bez konieczności żądania paragonu ze strony klienta czy pacjenta - mówi Joanna Kruz.
Wojciech Małysz (Kronika Beskidzka)
.jpg)
Artykuł wyświetlono 2574 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
da vinci
masz rację tam to dopiero jest szara tfu nawet czarna strefa
Leonard
Na plebani tez sie płaci księdzu za różne usługi i pozwolenia ale kas fiskalnych nie widać .

Klauzula informacyjna ›