Byliśmy wczoraj na kolejnej premierze w Teatrze Lalek Banialuka w Bielsku-Białej, który rozpoczął nowy sezon inscenizacją powieści należącej do kanonu literatury dziecięcej. Tym razem na deskach teatru wystawiono „Czarnoksiężnika z Krainy Oz” Lymana Franka Bauma. Dzięki pracy międzynarodowego zespołu bielskie przedstawienie jest atrakcyjnym widowiskiem dla całej rodziny.

Baum napisał tę książkę w roku 1899 pod wpływem epoki oświecenia, w której artyści fascynowali się wartością ludzkiego rozumu. Autor stworzył uniwersalną opowieść o małej dziewczynce podróżującej po magicznej krainie, która eksponuje znaczenie odwagi, serca i rozumu.
 
Gwiazdy teatru lalek

Klasyczny tekst specjalnie dla potrzeb Banialuki zaadaptowała Liliana Bardijewska, znana autorka współczesnych sztuk dla dzieci. Tłumaczka w mistrzowski sposób stosuje w dialogach polskie związki frazeologiczne, np. „nie mieć serca”, „brak oleju w głowie” czy „to się w głowie nie mieści”. Ale najzabawniejsze w przedstawieniu są dialogi Celnika (znakomicie zagranego przez Konrada Ignatowskiego), który w zależności od tego, na jakiej granicy Europy pracuje (wschodniej, zachodniej lub południowej), posługuje się miejscowymi językami.
 
Także pozostali realizatorzy przedstawienia (reżyser Petr Nosálek, scenograf Eva Farkašova oraz kompozytor Krzysztof Dzierma) należą do najbardziej zasłużonych artystów w obszarze lalkarskiej sztuki teatralnej. Nie po raz pierwszy Banialuka zdecydowała się pracować w międzynarodowym zespole. Czeski reżyser,Petr Nosálek już po raz piąty współpracuje z bielskim teatrem.
 
 - Najbardziej lubię pracować w Polsce, ponieważ wasz teatr jest ochrzczony, naznaczony wielkimi twórcami. Takimi, jak Grotowski, Kantor czy Dorman - wyznaje reżyser. - Nawet jeśli aktorzy nie mieli z nimi bezpośredniego kontaktu, pozostała tradycja, a to przenosi się na scenę. Dodatkowo w Polsce bardziej niż gdzie indziej zderza się wschodnia wrażliwość z zachodnią zuchwałością.

Ogólnie bardzo tu przyjemnie

Lecz nie tylko tradycje polskiego teatru przyciągają do bielskich teatrów zagranicznych reżyserów. Zachwyca ich również piękno naszego miasta.
 
 - Bielsko-Biała bardzo mi się podoba. Wiele kamienic jest już odnowionych, ale pozostało jeszcze sporo pracy - dodaje Petr Nosálek. - Ogólnie bardzo tu przyjemnie, nadal czuje się austriackie wpływy. Z chęcią do was powracam. Przy okazji poprzedniej, zimowej premiery miasto wyglądało naprawdę pięknie. Wieczorem przykryte śniegiem, z zapalonymi latarniami przypominało mi praską starówkę.

Widać, że międzynarodowy zespół artystów z oddaniem współpracuje z bielską Banialuką, bo najnowsze przedstawienie zrobiono z ogromnym rozmachem. Na początku wita widzów maleńka scena, na której występują czarujące marionetki, a te po chwili przeradzają się w aktorów i kukły ludzkiej wielkości. Każda scena zdaje się reprezentować odmienny rodzaj sztuki: pojawia się teatr cieni, elementy musicalu, a także tradycyjne sceny z udziałem lalek, pacynek, manekinów czy masek. Realizacja tak magicznego widowiska była możliwa dzięki misternie przygotowanej scenografii autorstwa Evy Farkašovej. Warta uwagi jest gra światłem i obrazem za pomocą ogromnych luster.
 
Magia z komputera
 
Jednym z najważniejszych elementów spektaklu są animacje komputerowe przygotowane przez Agatę Kurzak. Artystka - głównie za pomocą czarno-białych rysunków, przypominających klasyczne komiksy - umiejętnie kreuje magiczną rzeczywistość.
 
 - Zajęło mi trochę czasu zanim przekonałem się do tego środka - tłumaczy reżyser przedstawienia w Banialuce. - Bliski jest mi teatr poetycki, więc środki których używam mają tę poetykę wspomagać. Ważne jest to, na co położymy akcent. Jeśli multimedia są dodatkiem i uzupełniają formę, to z pewnością wzbogacają widowisko, ale żadną miarą nie mogą go przytłoczyć.

Artyści zza naszej południowej granicy przemycili do treści przedstawienia kilka czeskich akcentów. Elementy czeskiego humoru można znaleźć np. w dialogach Celnika pilnującego południowej granicy Europy. Autorzy spektaklu bawią się więckonwencją i stereotypami, a przy okazji nadają znanemu głównie w Ameryce tekstowi charakter europejski.
 
Dzieci są miernikiem prawdy

 „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” jest opowieścią o uniwersalnych wartościach. Z główną bohaterką, Dorotką może utożsamiać się każdy widz, niezależnie od wieku. Jej przyjaciele: niemądry strach na wróble (bardzo dobra rola Ziemowita Paszkowskiego), blaszany drwal bez serca i tchórzliwy lew symbolizują poszukiwanie wartości, które mają znaczenie także w życiu współczesnego człowieka.
 
Jednocześnie realizatorzy spektaklu kreują czarodziejską rzeczywistość, która zaskakuje swą różnorodnością i niezwykłością. Całość przedstawienia dopełnia niezwykła muzyka i melodyjne piosenki skomponowane specjalnie dla Banialuki przez Krzysztofa Dziermę (znanego głównie dzięki roli księdza w filmie pt. „U Pana Boga za piecem”).

Bielska inscenizacja powieści Bauma jest atrakcyjnym widowiskiem dla całej rodziny, z uniwersalnym przesłaniem. Dorotka, po licznych przygodach przekonuje się, że najpiękniejszym miejscem na świecie jest rodzinny dom. Bohaterowie tej historii udowadniają, że poprzez wiarę we własne możliwości, siłę przyjaźni i wzajemną pomoc możemy osiągnąć bardzo wiele. Rozum, serce i odwaga są ukryte w każdym z nas. Trzeba tylko nauczyć się nimi posługiwać.
 
Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: Banialuka