Do siłowni Aqua na bielskim osiedlu Złote Łany wybrała się tylko po to, by zeszczupleć. Gospodarz przybytku atletów, słynny odkrywca trójbojowego talentu Andrzeja Stanaszka, Stanisław Mirocha zadzwonił do niej już po tygodniu, pytając czy ma dres... Chodziło o to, by miała w czym jechać na zawody. Dres się znalazł, pojechała. Teraz, po czterech latach przerzucania ton w siłowni, jest o krok od wyjazdu na przyszłoroczną paraolimpiadę w Londynie.
 
Na sztandze brakuje jej niemal tyle, ile zeszczuplała - siedmiu kilogramów. 35-letnia bielszczanka Magda Konior, bo to właśnie ona stoi przed szansą wyjazdu na paraolimpijskie igrzyska, była rewelacją rozegranych ostatnio mistrzostw Polski niepełnosprawnych w wyciskaniu. Do Tarnowa, miejsca spotkania siłaczy, pojechała z rekordem życiowym 77,5 kilograma. Na dzień dobry, w pierwszej próbie, dołożyła do niego, bagatela, jedenaście kilo!
 
 - Natychmiast wokół niej zrobił się tłok. Oficjele, trenerzy z innych ekip, zawodniczki - zbiegli się, by popatrzeć na zawodniczkę, która poprawiła rekord Polski (82,5 kg - przyp. tom). Za kilka minut byli już w szoku, bo ten wynik… przestał być rekordem. W drugim podejściu Madzia wycisnęła sztangę ważącą dwa i pół kilograma więcej! - relacjonuje, pękając z dumy, trener zawodniczki Stanisław Mirocha.
 
Tarnowski wyczyn stworzył Magdzie szansę przejścia przez wrota wiodące na przyszłoroczną paraolimpiadę. Żeby otworzyły się do reszty, musi na nie natrzeć z siłą 92 kilogramów - tyle wynosi limit uprawniający do paraolimpijskiego startu.
 
 - Mam czas do końca listopada. Wtedy upłynie termin uzyskania wymaganego wyniku. Trenując pięć razy w tygodniu przerzucam około czternastu ton. Raz już wycisnęłam dziewięćdziesiąt pięć kilogramów, ale trening to nie zawody - wzdycha Magda. - Ale te wyniki to nie moja zasługa. To trener Mirocha z jego pasją i nieprawdopodobnym optymizmem sprawia, że dźwigam. On rozpisuje każdy mój ruch na treningu i zawodach. Ja tylko się kładę na ławeczce i wyciskam - dodaje w stylu tygrysa narciarskich skoczni Adama Małysza (słynne: Odbijam się i lecę!) mistrzyni Polski. - Będzie setka! A z takim rezultatem można już wojować o miejsce w szóstce najsilniejszych na świecie - zapowiada trener złotej medalistki.
 
Magda znana jest nie tylko w sportowym światku. Także wśród klientów bielskiego II Urzędu Skarbowego. Pracuje w nim już siedemnaście lat. Musi znać się na swoim urzędniczym fachu. Zaczynała od stanowiska referenta. Teraz jest komisarzem skarbowym.
 
Tomasz Giżyński (Kronika Beskidzka)