Szukają nietypowych miejsc
Zamek Sułkowskich czy uliczki starej części naszego miasta, to miejsca, które upatrzyli sobie bielscy nowożeńcy. Śluby w kościele św. Barbary w Bielsku-Białej biorą nawet pary zza granicy. Przed Teatrem Polskim ustawiono ostatnio specjalną ławeczkę, na której mogą sobie robić zdjęcia państwo młodzi. Niektórzy - zamiast w USC - ślubują sobie miłość w …muzeum.
Bielscy narzeczeni coraz częściej chcą, żeby uroczystość ich zaślubin była inna niż wszystkie, a fotografie tak niezwykłe, że zachwycać się nimi będą jeszcze prawnuki. Przyjęcia ślubne już dawno temu ”wyszły” z remiz strażackich na rzecz bardziej ekskluzywnych lokali. Ale to nie wystarcza młodym parom, które szukają nietypowych miejsc. Znaleziono je m.in. w Teatrze Polskim oraz w salach muzeum zamkowego.
- Ślub na zamku kosztuje 5 tys. zł - informuje Grzegorz Madej z Muzeum w Bielsku-Białej. W cenę wliczone jest tylko wynajęcie salonu muzycznego lub biedermeierowskiego na ok. trzy godziny. We własnym zakresie można załatwić catering (zimna płyta) oraz orkiestrę. Wcześniej trzeba uzgodnić termin w Urzędzie Stanu Cywilnego, aby urzędnik mógł udzielić młodym ślubu. Jest także możliwość zawarcia na zamku ślubu kościelnego, lecz nikt dotychczas z niej nie skorzystał.
Zdjęcia wśród maszyn
Zamkowa usługa nie należy do najtańszych. Dlatego w ciągu roku decydują się na nią nie więcej niż trzy-cztery pary. Ostatnia z nich brała ślub u Sułkowskich miesiąc temu. A gdyby nieco obniżyć cenę, może wówczas byłoby więcej chętnych, a co za tym idzie - więcej pieniędzy w muzealnej kasie? Grzegorz Madej nie ukrywa, że cena została celowo wygórowana. - To jest miejsce ekskluzywne, gdzie znajdują się cenne eksponaty. Nie chcielibyśmy, żeby takie uroczystości odbywały się u nas co tydzień. Zarabianie pieniędzy nie jest naszym podstawowym zadaniem. Musimy przede wszystkim dbać o muzealne wnętrza.
Muzeum ma dla młodych jeszcze jedna ofertę - zdjęcia ślubne w zamkowych wnętrzach. Koszt półtoragodzinnej sesji ślubnej wynosi 1200 zł netto, w Domu Tkacza - 1000 zł, w Willi Juliana Fałata - 1200 zł, a w Muzeum Techniki i Włókiennictwa - 800 zł.
Podobną ofertę ma dla nowożeńców Teatr Polski w Bielsku-Białej. Ceny kształtują się na podobnym poziomie. Za wynajem wnętrz teatralnych na ok. trzy godziny w celu realizacji sesji zdjęciowej trzeba zapłacić 700 zł. Natomiast możliwość zorganizowania ślubu i mini przyjęcia na piętrze gmachu głównego teatru kosztuje 1,5 tys. zł za godzinę. Za zorganizowanie ok. 3-4 godzinnej uroczystości na Małej Scenie trzeba zapłacić 5 tys. zł. Jak dowiedział się nasz portal, ceny podlegają negocjacji.
Ustawili im ławkę
Także na tę ofertę decyduje się niewiele par. Całe rzesze młodych chcą za to zrobić sobie zdjęcie z bielskim teatrem w tle. - Widziałam nawet kiedyś, jak jedna para czekała „w kolejce”, a druga fotografowała się przed budynkiem - mówi Sabina Muras, zastępca dyrektora do spraw administracyjnych i ekonomicznych Teatru Polskiego w Bielsku-Białej.
Na przełomie czerwca i lipca obok fontanny na placu u zbiegu ulic 1 Maja i Partyzantów stanęła ławka projektu Lidii Sztwiertni. Od tego czasu siadają na niej nowożeńcy pozujący do zdjęć. - Nie ukrywam, że fotografujące się przed teatrem pary zainspirowały nas do stworzenia takiej ławki - tłumaczy dyrektor Muras. - Pierwotnie chcieliśmy ją postawić obok Małej Sceny, ale fotografowie, z którymi konsultowaliśmy sprawę zasugerowali nam, żeby na razie ustawić ją obok fontanny w taki sposób, aby robiąc zdjęcia widać było gmach teatru.
W najbliższej przyszłości ławka trafi na pierwotnie wybrane miejsce, gdyż ma służyć nie tylko jako rekwizyt do zdjęć ślubnych. Przeznaczona jest także dla małżeństw np. obchodzących Złote Gody albo po prostu zakochanych par. Obecna lokalizacja - obok jednej z głównych ulic Bielska-Białej - nie sprzyja spędzaniu romantycznych chwil we dwoje.
W kolejce do św. Barbary
Panie w białych sukniach i panów w eleganckich garniturach można co sobotę spotkać również w innych miejscach o charakterze zabytkowym. Oprócz zamku Sułkowskich, wśród nowożeńców popularne są kamieniczki w pobliżu katedry św. Mikołaja, uliczki sąsiadujące z Rynkiem, a nawet ratusz.
Wdzięcznym miejscem na ślubne zdjęcia jest jeden z najstarszych kościołów w Bielsku-Białej - św. Barbary. Dlatego wiele bielskich par - zamiast w swojej rodzinnej parafii - decyduje się na ślubowanie miłości właśnie w Mikuszowicach Krakowskich. Miejsce to jest na tyle urokliwe, że terminy trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, a na liście oczekujących są także obcokrajowcy.
Magdalena Dydo
Nasz portal współpracuje z serwisem fotograf-wesele.pl
Foto: Bielskie Studio Fotografii
Foto: Bielskie Studio Fotografii
Artykuł wyświetlono 3672 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 10
niezarejestrowany -
Pytanie: największy kicz i tandeta? Odpowiedź: Ślub i wesele! Te baloniki na druciku i ludzie robiący z siebie idiotów przy "kaczuszkach" Fuj!!!
lalala
Komercja., cyrk a gdzie prawdziwy slub na cale zycie..wszystko jest robione na pokaz i co najciekawsze, ze to wszystko kosztuje a mlodzi licza na gosic=ofiarodawcy iz taka zabawa sie zwroci i jeszcze cos zostanie na nowa droge zycia...scenariusz zaslubin jest piekny, nawet piekne formulki bezwiednie wyklepane pryz wszystkich.Tylko brakuje najcenniejszego: prawdziwej milosci, co widac po ich krotkim pozyciu malzenskim...pozostana tylko wspomnienia i zdjecia....
Kaśka
Jak chcecie dbać o muzealne wnętrza to zamknijcie drzwi na 4 spusty i po problemie.
td
Zdjecia przed teatrem albo na rynku- kicz lub improwizacja. co za przyjemnosc miec zdjecia slubne identyczne jak 100 tys. par wczesniej.
mizia
jakie te fotografie są banalne i przewidywalne.. ojej trzymają się za rączkę i pan młody zaraz wpaaaadnie do wody!!!!
Kasia
Kredyt na wesele i mieszkanie z rodzicami a potem rozwod po 2 latach. POlacy Polacy
GabiPBB
Mój przedmówca musi mieć straszne doświadczenia skoro uważa, że my młodzi wyprawiamy wesele na pokaz. Nawet przez głowę mi nie przeszło, że ten wyjątkowy dzień robię po to, aby komuś zaimponować! Przykro mi "niezarejestrowany", że masz takie doświadczenia. Widocznie masz za mało asertywności, aby przeciwstawić się rodzinie i znajomym i żyjesz na pokaz. Bardzo mi przykro i życzę więcej szczęścia.
niezarejestrowany -
a tak naprawdę te wymyślne śluby, przyjęcia weselne to młodzi robią głównie dla gości, żeby się pokazać, że ich stać. Biorą kredyty na ileś lat, byle przyjecie było pokaźne, a potem wkraczaja w nowe życie z długiem. Zwykle sami sa tak przejęci, że w tym dniu nie zwracają uwagi na nic innego jak tylko na siebie, a rodzina i tak obgada i tak obojętnie jak dobre są relację między rodzianmi
Z średnim stażem małżeńskim
I gdzie w tym uduchowienie- prawdziwa miłość, której obojętne jest to co materialne..... A gdzie po paru latach bedą brać rozwody? pewnie przez internet. Bo juz nie będą chcieli patrzeć na siebie. Powodzania!!

Klauzula informacyjna ›