Choć stary slogan „krew darem życia” mocno spowszedniał, to jednak nic nie stracił na znaczeniu. Krew jest bowiem lekarstwem, którego nie da się niczym zastąpić. Często dzięki niej można uratować czyjeś życie. Jedynym źródłem jej pozyskiwania są krwiodawcy - osoby, które z potrzeby serca oddają krew. Na Podbeskidziu jest ich sporo...
 
Wystarczy zgłosić się do punktu krwiodawstwa i w ciągu kilku minut oddać krew. Jednorazowo można jej „upuścić” nieco ponad 400 mililitrów. Zabieg jest bezbolesny i nie czyni żadnego uszczerbku na zdrowiu dawcy. Wydawać by się więc mogło, że skoro to takie proste i nieszkodliwe, to krwi nie powinno brakować. Tymczasem tak nie jest. Krwi - zwłaszcza niektórych jej grup - ciągle jest za mało w tak zwanych bankach krwi.
 
Sytuacja staje się szczególnie trudna w okresie wakacyjnym, kiedy krwi zazwyczaj potrzeba najwięcej, a dawcy w tym czasie odpoczywają. Poza tym dawniej oddając honorowo krew można było liczyć na specjalne profity. Czekolada czy kawa, jaką dostaje krwiodawca, w czasach PRL-u, gdy na rynku panowały permanentne braki takich „rarytasów”, stanowiły nie lada gratkę. Teraz osiem czekolad stanowiących równoważność energetyczną oddanej krwi czy kawa, jaką również otrzymuje krwiodawca, takiej siły przekonywania już nie ma.
 
Co prawda w kodeksie pracy pozostał zapis, że osoba, która oddała krew, powinna w tym dniu otrzymać w pracy wolne, lecz mało który pracodawca przestrzega tej zasady. Dlatego też obecnie krew oddają honorowo tylko ci, którzy czują taką potrzebę. Cieszyć więc może, iż mieszkańcy Podbeskidzia przodują na terenie województwa śląskiego (a i nie tylko tam) w honorowym krwiodawstwie. Aleksandra Dyląg z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach wręcz przyznaje, iż na górali zawsze można liczyć i lwia część krwi zbierana na terenie województwa śląskiego jest właśnie darem mieszkańców Podbeskidzia.
 
Gospodarka krwią jest zorganizowana na terenie kraju w taki sposób, iż za jej zbieranie, gromadzenie i dystrybucję odpowiadają Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. W województwie śląskim działają dwie takie placówki - jedna w Raciborzu, a druga w Katowicach. Podlegają im z kolei mniejsze podmioty, tak zwane oddziały terenowe RCKiK, których działa na tym terenie 14 (dziesięć podlega Katowicom, cztery Raciborzowi). Jednym z nich jest bielski terenowy oddział RCKiK. Jego szef Marek Graczyński przyznaje, że wśród wszystkich oddziałów działających na Śląsku, bielski zajmuje drugie miejsce w ilości pozyskiwanej krwi.
 
Wyprzedza go jedynie centrala w Katowicach, lecz tam nie dość, że działa ona na znacznie większym i ludniejszym terenie, to jeszcze dysponuje kilkoma zespołami pobierającymi krew, gdy tymczasem w Bielsku-Białej pracują jedynie dwa takie zespoły. W liczbach można to wyrazić tysiącem do tysiąca pięciuset pobrań miesięcznie, co pomnożone przez ponad 400 mililitrów daje spore morze krwi, jaką oddają co miesiąc mieszkańcy Podbeskidzia (bielski oddział terenowy RCKiK obsługuje cztery powiaty: bielski grodzki i ziemski oraz cieszyński i żywiecki).
 
Tę chęć górali do bezinteresownego oddawania krwi widać najlepiej - tłumaczy „Kronice” Marek Graczyński - zwłaszcza podczas akcji zbierania krwi w terenie. Służą do tego specjalnie wyposażone i przystosowane do tego celu autobusy przerobione na mobilne punkty krwiodawstwa. Odwiedzają one większe i mniejsze miejscowości. Krew pobierana jest podczas takich akcji niejako wprost na ulicy, a wielu spośród tych, którzy decydują się ją oddać, to przypadkowi przechodnie, którzy czasami podejmują taki krok po raz pierwszy w życiu.
 
Z wypowiedzi Marka Graczyńskiego wynika, że gdy takie akcje organizowane są na Podbeskidziu, zazwyczaj krew oddaje dwadzieścia, trzydzieści osób w ciągu dnia, gdy tymczasem w innych regionach województwa osób takich jest najwyżej kilka. - Dobrą robotę wykonuje wielu księży, którzy podczas mszy apelują i namawiają wiernych, aby oddawali krew, gdy do ich parafii przyjedzie nasz autobus - mówi Marek Graczyński dodając, iż zazwyczaj na taki apel nawet w niewielkich miejscowościach odpowiada kilkadziesiąt osób.
 
Co najważniejsze, przeważnie są to ludzie młodzi, bo głównie od takich krew może być pobrana. Dawcą nie może bowiem zostać każdy. Istnieje wiele przeciwwskazań uniemożliwiających oddanie krwi, nawet dla tych, którzy bardzo by tego chcieli. Między innymi nie mogą tego robić ludzie starsi (zasadniczo powyżej 55 roku życia lecz istnieją odstępstwa od tej zasady), osoby które przebyły lub cierpią na pewne schorzenia (chodzi głównie o choroby zakaźne i układu krążenia), czy ci, którzy są w okresie rekonwalescencji, na przykład po zabiegu chirurgicznym.
 
Tekst i foto: Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)
 
W roku 2010 Oddział Terenowy w Bielsku-Białej pobrał 6 295 741 ml krwi. Najbardziej aktywne kluby honorowych dawców krwi są w Wilamowicach, Kobiernicach, Skoczowie, Hałcnowie, Jasienicy, Czechowicach-Dziedzicach, Ustroniu. Wielkim zainteresowaniem cieszą się też akcje krwiodawstwa inspirowane i organizowane przez ks. Piotra Sadkiewicza z parafii w Leśnej.