Patrol Straży Miejskiej znalazł przy drodze prowadzącej na Kozią Górę pełen worek dokumentów. Były to dokumentacje z dwóch firm z Bielska-Białej oraz Bestwiny - wyjaśnia zastępca komendanta straży miejskiej w Bielsku-Białej Edward Orliński. Wśród znalezionych przez strażników dokumentów znajdowały się m.in. faktury, różnego rodzaju umowy, wezwania, zaświadczenia o wpisie do ewidencji gospodarczej, a także świadectwa pracy oraz różne dyskietki. Na razie nie wiadomo jak i dlaczego tak ważne dokumenty trafiły na dzikie wysypisko w okolicach Koziej Góry. Ponieważ zachodzi podejrzenie, że złamano ustawę o ochronie danych osobowych Straż Miejska przekazała sprawę Komendzie Miejskiej Policji. Obecnie trwają czynności sprawdzające czy dokumenty skradziono, czy też celowo się ich pozbyto.