Część naszych Czytelników krytykuje policję za ich zdaniem małą skuteczność w wykrywaniu sprawców przestępstw lub nieobecność w miejscach zagrożonych przestępczością. Malkontenci na ogół nie wiedzą, że stróże prawa dbają o nasze bezpieczeństwo często także w mało spektakularnych okolicznościach. Czas służby z gumy nie jest, a przepisy są po to, aby je respektować nawet wtedy, gdy wydają się irracjonalne.
 
W ub. tygodniu informowaliśmy o zatrzymaniu młodego bielszczanina, przy którym znaleziono 1.5 g amfetaminy (Amfetamina jak cukier). Niewielka ilość zakwestionowanego przez policję narkotyku sprowokowała niektórych Czytelników do szyderczych komentarzy na temat skuteczności wykrywczej bielskich funkcjonariuszy. Tymczasem policjant na służbie nie może oceniać prawa. Płacą mu za to, aby je egzekwował mimo, że prywatnie uznaje je czasem za wadliwe.
 
Klaksony na pogrzebie
 
W podobnych sytuacjach bywa drogówka. Niedawno kierowców korzystających z ruchliwej ul. Żywieckiej zdumiał widok konduktu pogrzebowego podążającego z kościoła przy ul. Straconki na cmentarz przy ul. Krasickiego. Za karawanem z trumną osoby bliskiej szło kilkudziesięciu pogrążonych w rozpaczy żałobników. Towarzyszył im radiowóz policyjny z włączonym sygnałem świetlnym. Zdarzenie miało miejsce we wczesnych godzinach popołudniowych.
 
Nawet krótkotrwałe utrudnienie w ruchu na zatłoczonej przez znaczną część doby drodze krajowej jest przyczyną korków i opóźnień w kursowaniu autobusów miejskich oraz międzymiastowych. W tym przypadku zablokowane pojazdy tłoczyły się na dystansie kilkuset metrów, a ich właściciele klaksonami manifestowali swoje niezadowolenie. Nie wiedzieli, że na szpicy idą żałobnicy, którym żal po stracie osoby najbliższej przesłania tak prozaiczny problem, jakim jest sprawny ruch drogowy.
 
Gdy w KMP w Bielsku-Białej zapytaliśmy, czy blokowanie ruchu ulicznego jest zgodne z prawem, przypomniano nam jeden z zapisów Ustawy o Policji, w którym wskazuje się, że podstawowym zadaniem tej formacji jest „ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych oraz w środkach publicznego transportu i komunikacji publicznej, w ruchu drogowym i na wodach przeznaczonych do powszechnego korzystania”. Poza tym - argumentowano - kondukt zajął ulicę zaledwie na dystansie ok. 300 m, a przemarsz trwał ok. 10 minut.
 
Bielscy policjanci nie odmawiają
 
Dodatkowo rzeczniczka bielskiej komendy powołuje się na przepis Prawa o ruchu drogowym, zgodnie z którym przemarsz konduktu pogrzebowego po drodze publicznej nie wymaga wydawania zezwoleń na wykorzystanie drogi do celów szczególnych. - Kondukty pogrzebowe poruszają się po drogach stosownie do miejscowego zwyczaju, a w naszym rejonie zwłoki wyprowadzane są często z domu zmarłego - podkreśla kom. Elwira Jurasz.
 
Z wykładni tej wynika jasno, że tego dnia państwowy radiowóz ochraniał bezpieczeństwo uczestników prywatnej ceremonii o charakterze religijnym. Art. 195 kodeksu karnego przewiduje karę dwóch lat pozbawienia wolności dla osoby, która złośliwie przeszkadza pogrzebowi, uroczystościom lub obrzędom żałobnym. W małych miejscowościach kondukt na drodze w zasadzie nie utrudnia lokalnego ruchu. Natomiast patrol może być potrzebny w większych miastach, gdzie żałobników najczęściej dowozi na cmentarz specjalny autobus. Dlatego mieszkańcy aglomeracji nie przywykli do takich utrudnień, jak pogrzeb na przelotowej ulicy.
 
Komisarz Jurasz pociesza bielskich kierowców, że podobnych przypadków, jak przez nas opisany, jest w skali roku w Bielsku-Białej ledwie kilka. Organizatorzy konduktów na drogach publicznych powinni swój zamiar zgłosić - np. telefonicznie - w wydziale ruchu drogowego miejscowej komendy, przy czym policja jest zobowiązana przyjąć powiadomienie. Można także poprosić o asystę patrolu zmotoryzowanego. Dowiedzieliśmy się, że bielscy stróże prawa z zasady nie odmawiają.
 
Budżet nie urósł wraz z awansem
 
Koszty obecności radiowozu na prywatnej uroczystości religijnej ponosi policja. Jak podkreśla kom. Jurasz, w żaden sposób nie da się ich przeliczyć na bezpieczeństwo uczestników uroczystości pogrzebowych. Analogicznie nie można przecenić spokoju w miejscach publicznych w okresie bezpośrednio poprzedzającym zawody sportowe oraz po ich zakończeniu. Wkrótce z całego kraju na mecze zaczną przyjeżdżać do Bielska-Białej grupy kibiców o nie zawsze pokojowych zamiarach. Tymczasem jak poinformowano nasz portal w KMP, budżet bielskiej policji nie urósł nawet o złotówkę wraz z awansem Podbeskidzia do ekstraklasy.
 
Obecnie w związku z zamknięciem krótkiego odcinka ul. Sobieskiego, w godzinach szczytu w okolicy tworzą się kilometrowe korki. Kierowcy skarżą się nam, że jak dotąd nie widzieli patrolu drogówki, który pomógłby w rozładowaniu tłoku. Policjanci mają tysiąc obowiązków. Ciekawe, gdzie dyżurny musiał posłać radiowóz, którego najbardziej potrzeba w rejonie skrzyżowania ulic Piastowskiej i Emilii Plater?
 
Robert Kowal