Na rynku telekomunikacyjnym trwa zacięta walka o klienta. Do gry wchodzą coraz to nowe firmy, które przy użyciu czasem nielegalnych metod zabiegają o poszerzenie swojej strefy wpływów kosztem przeciwnika. Powiatowy Rzecznik Konsumenta w Bielsku-Białej ostrzega, że ofiarami tej wojny stają się coraz częściej bielszczanie.
 
Akwizytorzy, domokrążcy, przedstawiciele handlowi i zwyczajni oszuści pukają do różnych drzwi. W dniu 11 marca br. jeden z nich odwiedził mieszkanie Anny M. w Bielsku-Białej. Lokatorce oznajmił, że reprezentuje nową na rynku spółkę telekomunikacyjną, która oferuje bezprecedensowo niskie ceny za swoje usługi. Chodziło np. o niższy abonament czy darmowe rozmowy w weekendy. Kobieta uwierzyła złotoustnemu handlowcowi i nie czytając umowy, podpisała ją.
 
Gdy klient ma rację...
 
 - Przedstawiciele nowych firm w tej branży podają się często za pracowników Telekomunikacji Polskiej - ostrzega Powiatowy Rzecznik Konsumentów Irena Krzanowska. - Namawiają do zmiany warunków umowy na rzekomo korzystniejsze. Firma „N” działa bardzo agresywnie. Jej akwizytorzy są wynagradzani od liczby pozyskanych klientów. Dlatego zrobią dużo, aby przekonać odwiedzane osoby do zmiany operatora. 
 
Po wyjściu młodego handlowca, pani M. przeczytała umowę. Następnego dnia wysłała do spółki „N” list polecony z informacją o natychmiastowym odstąpieniu od umowy. Jako że została zawarta poza siedzibą firmy, przepisy umożliwiają odstąpienie od umowy w ciągu 10 dni. W takim przypadku wystarczy wyłącznie wyrażenie woli przez klienta. Przepisy nie narzucają jakichkolwiek warunków formalnych, którym odpowiadać musi taka korespondencja. Nie potrzeba też swojej decyzji uzasadniać.
 
W dniu 17 marca bielszczanka otrzymała odpowiedź ze spółki. Treść pisma świadczyła o tym, że jego autor nawet nie zadał sobie fatygi, aby przeczytać list bielszczanki. Urzędnik informował, że firma nie przyjęła wypowiedzenia, przez co umowa nadal obowiązuje ze wszystkimi jej konsekwencjami finansowymi. Wśród przyczyn nie przyjęcia wypowiedzenia podano nie dotrzymanie przez klientkę ustawowego terminu złożenia wypowiedzenia (wynosi on 10 dni - przyp. red.) oraz brak w piśmie szeregu informacji o charakterze formalnym, np. numeru telefonu klienta.
 
... i gdy rację ma firma
 
W tej sytuacji Anna M. wystosowała oficjalną skargę do Powiatowego Rzecznika Konsumentów. Interwencja okazała się skuteczna, gdyż pod naciskiem rzecznika firma bezzwłocznie przyjęła wypowiedzenie z Bielska-Białej. Okazało się wtedy, że praktyki spółki „N” są przedmiotem postępowania Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Firma została ukarana za naruszenie obowiązków wobec tzw. użytkowników końcowych, lecz nie zaprzestała działań sprzecznych z prawem.
 
Spółka oszukała wiele osób w całym kraju, w tym co najmniej kilkunastu bielszczan. Wśród potencjalnych klientów szuka naiwnych, którzy nawet po ujawnieniu złej woli usługodawcy płaczą i płacą, bo nie znają swoich praw lub nie wiedzą, do kogo mogą zwrócić się o pomoc. Dopiero w razie interwencji instytucji odpowiedzialnych za ochronę konsumenta, przyznają rację klientowi.
 
Porażką rzecznika zakończyła się natomiast sprawa innej mieszkanki stolicy Podbeskidzia, Krystyny Z., która skarżyła się na nieuczciwą w jej przekonaniu działalność znanego operatora sieci komórkowej. Pani Krysia skorzystała z promocji przy zakupie danego rodzaju usługi, zobowiązując się w zamian do comiesięcznego doładowania swojego telefonu na kwotę co najmniej 30 zł. Bielszczanka jednak często zapominała o terminowym doładowaniu, co doprowadziło do wypowiedzenia umowy przez operatora.
 
Umowa obowiązuje obie strony

W odpowiedzi na postanowienie spółki telekomunikacyjnej, umowę wypowiedziała też abonentka, powołując się na zmianę niektórych przepisów regulaminu świadczenia usług, do czego doszło w czasie obowiązywania umowy. W poczuciu rzekomej krzywdy wyrządzonej jej przez operatora poprosiła o pomoc Rzecznika Konsumentów. Szybko wówczas dowiedziała się, że nowelizacja przepisów wewnętrznych nastąpiła na skutek zmiany przepisów ustawowych, co zgodnie z Prawem telekomunikacyjnym nie może być wykorzystywane przez klientów w sporach z operatorami.
 
 - Spółka słusznie obciążyła klientkę karą umowną - podkreśla rzecznik. - Powinniśmy zawsze czytać warunki umowy. Nawet wtedy, gdy wydrukowana jest małymi literami. Jej warunki obowiązują obie strony.
 
Robert Kowal
PS. Personalia klientów zostały zmienione.