Rozmowa z Leszkiem Millerem, byłym premierem oraz ministrem spraw wewnętrznych i administracji oraz pracy
 
Kto wygra jesienne wybory parlamentarne?
 
 - Wszystko jest w rękach wyborców. Osobiście typuję zaskakująco dobry wynik Sojuszu Lewicy Domokratycznej, dużo lepszy niż wskazują aktualne badania opinii społecznej.

                                Koalicja PO, SLD i PSL?
 
W poprzednich wyborach LiD otrzymał w Bielsku-Białej 13 proc. głosów. Teraz będzie jeszcze lepiej?
 
 - Ufam, że będzie. Od kilku miesięcy notowania SLD rosną i jestem przekonany, że podobnie będzie do końca kampanii wyborczej. Jednocześnie obserwujemy wyraźną tendencję spadkową Platformy Obywatelskiej. PiS albo stoi w miejscu, albo lekko pnie się do góry.
 
Przyjmując, że Pańskie prognozy się sprawdzą, z jakimi ugrupowaniami SLD nie będzie chciał tworzyć nowego rządu?
 
 - Zakładam, że do parlamentu wejdą cztery ugrupowania: PO, SLD, PiS oraz Polskie Stronnictwo Ludowe. Najlepsza koalicja byłaby trójczłonowa, gdyż zepchnęłaby PiS do głębokiej opozycji.
 
Ostatni transfer polityczny posła Bartosza Arłukowicza dowodzi, że PO - mimo spadku notowań - posiada atuty, dzięki którym może osłabić konkurentów politycznych. Jak Pan odbiera tę woltę szczecińskiego parlamentarzysty: czy to była klęska SLD?
 
 - Każde ugrupowanie rządzące ma niezwykłą siłę przyciągania. Po prostu, umożliwia ono realizację własnych pomysłów i programów politycznych. Ta siła, to władza. Jako premier przeprowadziłem podobny manewr, gdy pozyskałem pos. Katarzynę Piekarską, która była wcześniej gwiazdą Unii Wolności. Ale nie przeceniałbym tego, co stało się z Arłukowiczem. Nie zgadzam się komentarzami wskazującymi, że przejście tego polityka do PO osłabi SLD. Przypomnę, w pierwszej turze wyborów prezydenckich Włodzimierz Cimoszewicz udzielił poparcia Bronisławowi Komorowskiemu. Jak wykazały późniejsze badania, gest ten nie przysporzył zwycięzcy większego elektoratu lewicowego.
 
Narkoman z pierwszego miejsca
 
W każdym razie poparcie Cimoszewicza nie przeszkodziło Bronisławowi Komorowskiemu wygrać tych wyborów. Czy odebranie konkurentowi czołowego polityka jest sukcesem PO?
 
 - Być może za tym przejściem kryje się realizacja szatańskiego planu. Bartosz Arłukowicz jako wiceprzewodniczący komisji śledczej deklarował, że wcześniej czy później dopadnie polityków zamieszanych w tzw. aferę hazardową. W kontekście zmiany barw politycznych tego rodzaju deklaracje stały się problematyczne. Ciekaw jestem też, w jaki sposób nowy poseł PO ułoży sobie relacje z Jarosławem Gowinem.
 
Publicznie przedstawia się Pan jako narkoman, gdyż polityka jest Pańskim zdaniem rodzajem narkotyku. Czy stanie Pan do jesiennych wyborów parlamentarnych w drużynie SLD w Łodzi?
 
 - Jestem wdzięczny koleżankom i kolegom z Łodzi za udzielone mi poparcie. Wybór okręgu wyborczego dla mnie musi jednak wynikać z szerszej strategii realizowanej przez przewodniczącego SLD. Ostateczne decyzje podejmiemy w czerwcu.
 
Rozumiem zatem, że dopuszcza Pan możliwość kandydowania poza Łodzią. Byle z pierwszego miejsca?
 
 - Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie innej sytuacji.
 
Nie zamykałem stadionów
 
Jakimi hasłami socjalnymi lewica chce pozyskać elektorat w dobie kryzysu gospodarczego?
 
 - Wszystkie ugrupowania posługują się hasłami socjalnymi. SLD jest nowoczesną socjaldemokracją, której bliskie są idee sprawiedliwości społecznej, a przy tym odpowiada na pytanie, jak trzeba działać na rzecz wzrostu gospodarczego. Nasze ugrupowanie ma pomysły na to, jak trzeba rozwijać konkurencyjną gospodarkę rynkową, która będzie w stanie zarobić na realizację lewicowej polityki społecznej.
 
Deklaruje się Pan jako fan Widzewa Łódź. Czy kibicuje Pan drużynie ŁKS w jej drodze do ekstraklasy piłkarskiej?
 
 - Derby Łodzi są od zawsze bardzo gorącym widowiskiem sportowym. Kibicuję Widzewowi, lecz trzymam kciuki za oba łódzkie zespoły i życzę im sukcesów. Z tego co wiem, do ekstraklasy awansują dwie drużyny. Mam nadzieję, że będą to ŁKS i Podbeskidzie Bielsko-Biała.
 
Ile stadionów piłkarskich zamknął Pan w okresie, gdy był Pan premierem rządu?
 
 - Żadnego, ale natężenie negatywnych zjawisk na stadionach nie było tak ogromne, jak obecnie. Nie jestem krytykiem premiera Tuska w tej sprawie. Uważam, że jeśli nie zastosuje się bardzo drastycznych metod oraz nie przerwie patologicznych połączeń między klubami i tzw. kibolami, to nie pokonamy kryzysu. Trzeba chuliganom powiedzieć wprost: jeżeli się nie uspokoicie, to polska liga piłkarska będzie grała przy pustych stadionach.
 
Nie mam wiedzy
 
Bielska organizacja SLD przegrała ostatnie wybory samorządowe. Lewica nie ma dziś żadnej reprezentacji w Radzie Miejskiej w Bielsku-Białej. Czy odstąpienie od zgłoszenia własnego kandydata na prezydenta miasta było błędem?
 
 - Przepraszam, ale nie będę oceniał lokalnych struktur. Nie mam wiedzy w tej sprawie.
 
Dziękuję za rozmowę.
 
Rozmawiał: Robert Kowal