Po co radnemu laptop?
Biuro Rady Miejskiej w Bielsku-Białej wkroczyło w XXI wiek. Od początku tej kadencji projekty uchwał można znaleźć w sieci na długo przed sesją. W ratuszu słychać, że na informatyzacji skorzystają lasy, bo dostęp do dokumentów w formie elektronicznej zaowocuje oszczędnością papieru. Radnym w Gdańsku i Krakowie podatnicy zafundowali laptopy. - To jest nasze narzędzie pracy, o które zadbać powinien pracodawca - przyznają ich bielscy koledzy.
O postępującej informatyzacji obsługi biurowej bielskich radnych pisaliśmy już kilkakrotnie. Na początku kadencji zachęcaliśmy przewodniczącego Rady Miejskiej Ryszarda Batyckiego do przyspieszenia prac związanych z udostępnieniem projektów uchwał w sieci. Pliki elektroniczne ułatwiają pracę dziennikarzom, radni korzystają z szybkiego obiegu informacji, a biuro rady zużywa mniej tuszu do drukarek i papieru, na którym kopiowano każdy dokument.
Wysycha morze papieru
- Rada Miejska tonęła w morzu papieru - wspomina radny poprzedniej kadencji Andrzej Listowski. - Komplety dokumentów otrzymywaliśmy na każde posiedzenie komisji oraz na sesje. Wytworzenie tych kopii zajmowało urzędnikom wiele czasu i kosztowało masę pieniędzy. Trzeba wiedzieć, że np. coroczna uchwała budżetowa, to pokaźnych rozmiarów książka.
Odkąd projekty uchwał ukazują się na stronach BIP Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, biuro drukuje dla każdego radnego po jednym egzemplarzu każdej uchwały. Kopia musi wystarczyć na wszystkie posiedzenia plenarne i komisje. Z chwilą publikacji projektu w sieci wszyscy radni otrzymują z ratusza maila w tej sprawie. - W dalszym ciągu drukujemy dokumenty dla odbiorców zewnętrznych, np. dla wojewody czy regionalnej izby obrachunkowej. Ale zużycie papieru w obrębie rady zmniejszyło się dwu, może trzykrotnie - podkreśla dyrektor Biura Rady Miejskiej Danuta Brejdak.
W ślad za informatyzacją obsługi biurowej niektórzy bielscy radni sugerują (proszono nas o zachowanie anonimowości), że powinni też otrzymać służbowe laptopy. Nasi rozmówcy podkreślają wprawdzie kiepską sytuację budżetową bielskiego samorządu, ale wskazują na miejscowości, gdzie mimo problemów finansowych, gminom udało się zakupić sprzęt dla wszystkich radnych. Sprawdziliśmy w dwóch miastach, jak miejscowe rady radzą sobie z komputeryzacją biur.
Dyżury internetowe radnych
W wydziale informacji, turystyki i promocji miasta Urzędu Miasta Krakowa powiedziano nam, że tamtejsi radni mają służbowe laptopy już od trzech kadencji. Wymiana sprzętu następuje co cztery lata. W ub.r. 43 radnych czwartej kadencji otrzymało nowe laptopy, za które zapłacono niespełna 135 tys. zł (ok. 3 tys. zł wraz z oprogramowaniem za sztukę). Urządzenia używane przez ich poprzedników pozostały w dyspozycji Kancelarii Rady i Dzielnic Miasta Krakowa.
W krakowskim ratuszu nie odpowiedziano nam jednoznacznie na pytanie, ile papieru zaoszczędzono dzięki inwestycji. Joanna Trzos z biura prasowego UMK podkreśliła jednak, że laptopy ułatwiają komunikację urzędników z radnymi. Korespondencja wewnętrzna prowadzona jest drogą mailową. - Radni używają komputerów do kontaktów z mieszkańcami, część z nich prowadzi dyżury internetowe - wyjaśniono nam w urzędzie.
Gdańscy radni mają służbowe laptopy od niedawna. Na początku tego roku Rada Miasta Gdańska zakupiła 34 laptopy dla wszystkich rajców. Inwestycja przeprowadzona ze względu na ekologię i oszczędności kosztowała ponad 100 tys. zł i jest do dziś wyśmiewana przez opozycję. Obecnie odpowiedzi na zapytania i interpelacje radni otrzymują jednocześnie w formie papierowej i mailowej. Mimo zakupu komputerów, rzeka papieru płynie po dawnemu. W ratuszu liczą, że reforma zacznie przynosić spodziewane korzyści, gdy wszyscy radni opanują sztukę obsługi poczty elektronicznej.
Dwa netbooki za dietę
Zapały części bielskich rajców studzi przewodniczący Ryszard Batycki. - W obecnym kryzysie finansowym miasta nie stać na zakup komputerów dla radnych. Jest wiele pilniejszych wydatków. Być może patrzę na ten problem przez pryzmat szpitalnej biedy (radny jest dyrektorem Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej - przyp. red.), ale nie możemy pozwolić, aby sprzęt zakupiony za publiczne pieniądze służył radnym także do celów prywatnych.
Ex-radny Listowski nie wyobraża sobie pracy bez komputera. Uważa, że każdy „poważny człowiek” powinien mieć własny laptop. Tym bardziej polityk, który musi utrzymywać stały kontakt z wyborcami. Ale podobno w poprzedniej kadencji były takie osoby, które nawet nie podchodziły do komputera. Potrafią pracować wyłącznie tradycyjnymi metodami i w obawie przed całkowitym wycofaniem wydruków papierowych z obsługi biurowej nie poprą ewentualnego projektu uchwały w sprawie zakupu komputerów służbowych. - Netbook kosztuje obecnie poniżej tysiąca złotych. Za jedną dietę każdy radny może sobie pozwolić na kupno dwóch takich urządzeń.
Dyrektor Brejdak przyznaje, że jest tylko urzędnikiem i gdy taka będzie wola rady, biuro kupi dla radnych przenośne komputery. Inna sprawa, jak tego rodzaju pomysły swoich reprezentantów odbierają wyborcy.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 3578 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 21
XYZ
słucham? to nie jest żart? :((((( w naszym mieście jest tyle spraw, za które trzeba się zabrać, tyle pilniejszych potrzeb... :(((( smutno. bardzo.
Bielszczanin
Tym naszym radnym to chyba już całkiem odwaliło , ciekawe co jeszcze sobie zażyczą ,niech lepiej zajmą się ogrzewaniem w mieszkaniach komunalnych i zamiast laptopów przeznaczą to na ten podwójny wat przy ogrzewaniu mieszkań dla tych najbiedniejszych którzy nie mają na dopłatę przez ich decyzje.
nik
To że ktoś taki temat wywołał to ważne bo w innych miastach radni otrzymali na wyposazenie laptopy to dlaczego nasi nie mogą ich dostać. Miałem w poprzedniej kadencji zmalomego radnego i wiem ile on papieru otrzymywał, a tak będzie oszczedność a może po części zwróci sie zakup papieru. Powinniśmy im przestać zazdrościć bo to jak ważna to funkcja to należy się zapoznać z ich pracą. Znajony czasami nie miał czasu wyjścia ze znajomyni bo jak nie sesja to komisje spotkania z radami osiedla wyjscia na dzielnice i studiowanie papierów. Radny działa na rzecz miasta a nie w prywatnym interesie za to dostaje dietę a osoby pracujące dostają płacę prywatni odliczaja sobie zakup laptopów innych artykułów z podatku.
niezarejestrowany -
Radni niech lepiej sie zastanowią, czy dzieci w domach dziecka bardziej nie potrzebuja komputerów...100 000 pln to bardzo duzo pieniedzy a za diete radnego, radny moze sobie pozwolic na zakup 2 laptopów, w koncu funkcja radnego to słuzba, nie obowiazek pracy------wiec dołaczam sie do respondendów-sam postulat zakupu laptopów radnym z budzetu miasta woła o pomstę!
niezarejestrowany -
Pozycja radnego to jego decyzja służby wobec miasta i jego mieszkanców .... to nie jest stosunek pracy...radny jesli chce byc bardziej dostepny wobec mieszkanców, to powinien kupic sobie laptota za diete 2000pln, diete, która KAZDY mieszkaniec miasta radnemu juz PŁACI
marek
Takich se wybraliście... Radny jest funkcją społeczną, więc poza ciągłym czerpaniem korzyści niech korzystają ze swoich laptopów i komputerów. jeszcze im mało - wstydzilibyście się Panowie i Panie. Ale takich radnych ludzie sobie wybrali a ja za nich będę musiał i muszę płacić! Raczej wolę dyktaturę od demokracji i jest potem taki mat.. jak Krywult i reszta krywult-rullez. Tak dalej Panowie - wstyd i hańba
gość
Chcesz się rozwijać to inwestuj w siebie a nie czekaj co mieszkańcy dadzą.Goście widzę nie umieją nawet zaparkować samochodu bo kiedyś wydzielono im parking przy UM.
tom
Drabek napewno ma laptopa. Bo ma strone www. Niech redakcja poda nazwisko, który sie o laptopa dopomina i będzie wszystko jasne. Moim zdaniem ci co mają kontakt z netem napewno mają sprzęt a reszta i tak by miała dodatkowy mebel w domu albo zabwke (prezent) dla dziecka.
marek
Wstyd, żeby Drabek czy Batycki żebrali o miejski laptop jakby nie stać ich było na samodzielny zakup.
ricki masarz
bielszczanin, obawiam sie , ze jakbys przeanalizował aktywnosc spoleczna wiekszosci radnych, to bys mogl byc raczej niemile zaskoczony, wystarczy popatzrec na ilosc interpelacji poszczegolnych radnych, bez nawisk, powiem ci, ze sa tacy co nie robia nic, a mimo to ludzie glosuja na nich w kolejnych kadencjach... i to byl temat na artykul odpowiedni, a nie granie na niskich instynktach.....
Ryszard
Żenada, żenada i jeszcze raz żenada z takimi „radnymi”. Szkoda coś więcej pisać, bo już to zostało napisane, co i ja myślę. Powiem tylko tyle, że ja abym mógł normalnie pracować sam za własne pieniądze kupiłem komputer i drukarkę oraz tonery i papier do niej, że o wcześniejszym zakupie maszyny do pisania (elektronicznej) nie wspomnę. Dodam, że nie tylko ja tak robiłem, ale wiele innych osób pracujących w budżetówce, bo w ostatnich latach nawet na długopis od pracodawcy nie można liczyć.
ricki masarz
tato cie chyba nie kocha, ze ci jeszcze laptopa nie sprawił...
anka
mój tato jest radnym i prydałby się mu nowy laptop bo wieczorem mogłabym wchodzić na gadu gadu albo czat.
bielszczanin
Fakt faktem pozostaje, że radni nie są pracownikami miasta, a jak słusznie zauważył, "njoy", otrzymują dietę jako ekwiwalent za utracone zarobki, w czasie keidy trwa np. sesja, nie wiem czy wszyscy nasi radni poza tym, że radzą w um, pracują w różnych instytucjach, ale najpewniej tak, inna jest więc sytuacja rickiego masarza, a inna radnego, więc pomysł moim zdaniem przynajmniej chybiony..Bycie radnym to przede wszystkim służba, a nie stosunek pracy, ale co tam będę komunałami sadził..Dołączam się do hasła "żenada"..
ricki masarz
poziom komentów żenujący, sami żeście tych radnych wybrali, a jak nie wybrali to siedziec po cichu, jak tez dostałem narzedzia w pracy i nikt mi nie wymaawia, zamiast zastanowic sie nad sensem sprawy, tylko piane toczycie, tylko swiadczy to o tym, ze wsadzajac wszystkich radnych do jednego worka pojecia o nich nie macie i otym co soba reprezentują i co ewentualnie robią, lub nie robia
damian_komo-ce
Dostają kasę niech kupują ze swoich pieniędzy....
njoy
Pierwsza i najważniejsza rzecz: niech do tych kmiotków dotrze, że bycie radnym to nie jest praca zarobkowa tylko społeczna!!! Przecież pieniądze, które otrzymujecie, to nie jest pensja tylko diety za sesje!!! W dawnych, pięknych czasach radnymi zostawali ludzie z raczej pokaźnym majątkiem, którzy potrafili do czegoś dojść sami, mieli poważanie wśród mieszczan a ich nazwiska coś oznaczały. Dzisiaj? Dzisiaj to są karierowicze, których nazwiska w znakomitej większości nic nie mówią, a na funkcji chcą tylko ugrać coś dla siebie ŻENADA!Drodzy radni, sami sobie kupcie laptopy jak ich jeszcze nie macie!
wiech 01
Jakich to przestarzałych radnych wybraliśmy, że nie mają własnych laptopów, czy netbooków. Jak oni mają Bielsko unowocześniać i przeprowadzać przez XXI wiek? I oni mają czelność przyznawać się do tego, że nie mają komputerów i nie są przygotowani do pełnienia funkcji radnego? To na co oni liczyli startując w wyborach? Czy również trzeba im kupić garnitury, by godnie miasto reprezentowali? Smartfony, by mogli się z porozumiewać z wyborcami? A może nie wolno poprzestać na garniturach i komórkach i trzeba pójść dalej i kupić każdemu wypasioną furę? Do czego to doszło, że urzędnik, mający wysokie aspiracje nie ma własnego komputera, ale mianuje się być politykiem. Dziś każdy student ma odpowiednie narzędzie (WŁASNE), jeśli nie, to nie poradzi sobie na uczelni. I nie żąda od uczelni laptopa, tylko gniazdka lub Wi-Fi, do jego podłączenia. Wstyd panowie radni (i pani), wstyd.
pusia
nie dajmy się zwariować! mowa o wydaniu kilkudziesięciu tysięcy złotych w skali prawie 200 tys.miasta. Żyjemy w XXI wieku, jak trafnie ktoś zauważył. może radnym z laptopami zacznie wreszcie zależeć na rozbudowie miejskich hot spotów??
BOB
Jako informatyk mogę powiedzieć, że laptopy dla radnych są niepotrzebne 50% nawet nie wie jak ich używać. Kupcie lepiej dzieciom bo za tyle pieniędzy cztery pracownie informatyczne można zrobić. Młodzież się zmusza do nauki na sterych gratach a ci muszą mieć najnowocześniejszy sprzęt !!!

Klauzula informacyjna ›