Medalik i karnet na basen
Maj, to miesiąc, w którym dzieci przystępują do Pierwszej Komunii Świętej. Kapłani podkreślają, że jest to przede wszystkim święto duchowe. W tych dniach wiele bielskich rodzin przekonuje się jednak, że przemysł obsługujący uroczystości komunijne zarabia na nich gigantyczne pieniądze.
Termin uroczystości ustalany jest w danej parafii zwykle we wrześniu. Jeżeli rodzice nie chcą organizować przyjęcia w domu, właśnie wtedy powinni zarezerwować salę. - Sale na przyjęcia komunijne są rezerwowane zaraz po tym, jak rodzice poznają termin uroczystości - informuje pracownica restauracji „Bohema” w Cygańskim Lesie. - Najbardziej oblegane terminy, to zwykle 8 i 15 maja.
Koszty przyjęcia w bielskich restauracjach zależą od menu i wahają się od 60 zł do 200 zł za osobę. - Jedni klienci wolą menu tradycyjne, inni wykwintne - dodaje nasza rozmówczyni z Cygańskiego Lasu. - Najczęściej różnice pojawiają się przy wyborze drugiego dania. Możemy podać tradycyjną roladę czy pieczeń, ale także wykwintne roladki faszerowane szpinakiem i polane sosem serowym. Koszty obiadu z deserem i zimną płytą wynoszą u nas ok.75 zł od osoby.
W Bielsku-Białej nie brakuje karczm góralskich, które proponują tradycyjne polskie potrawy. - Na przyjęciu komunijnym najczęściej podajemy rosół, a na drugie danie kilka rodzajów mięs, np. filet z kurczaka czy kotlet schabowy - mówi pracownica karczmy „Klimczok”. - Po obiedzie, serwujemy zimną płytę m.in. z szynką zawijaną z sosem chrzanowym czy tymbalikami. Cena takiego menu z deserem i dodatkami wynosi ok. 80 zł za osobę.
Po tort do Kossaków
Do kosztów przyjęcia trzeba doliczyć cenę tortu. Za ów cukierniczy specjał dla 16 osób zapłacimy w Bielsku-Białej od 80 zł do 120 zł. Wielu bielszczan zamawia torty w mniejszych miejscowościach, np. w cukierni w Górkach Wielkich, gdzie ceny potrafią być nawet o połowę niższe, a do tego wypieki są oparte na tradycyjnych recepturach Śląska Cieszyńskiego.
Tańszą alternatywą jest zorganizowanie przyjęcia w domu. - Mój syn pójdzie do pierwszej komunii w parafii św. Maksymiliana Kolbe w bielskich Aleksandrowicach - tłumaczy pani Anna z Czechowic-Dziedzic. - Przyjęcie zorganizuję w domu dla ok.16 osób. Zdecydowałam się na to głównie dlatego, że w lokalach jest drożej i serwuje się mniej jedzenia. Podam rosół, kilka rodzajów mięs, tort i ciasta. Po obiedzie - zimną płytę, a na koniec ciepłą kolację. Będę musiała zamówić kogoś do pomocy przy podawaniu, zmywaniu, itp. Obliczyłam, że za całość zapłacę ok.1000 zł.
Kolejnym wydatkiem, który czeka rodziców są stroje komunijne i dodatki. Hiszpańscy projektanci Barcarola i Miquel Suay proponują w tym sezonie dla dziewczynek białe sukienki do kostek, obfitujące w liczne falbanki z tiulu oraz piaskowe lub srebrne akcenty. Dla chłopców zaprojektowali białe, atłasowe garnitury. Kanony mody nie są jednak najważniejsze, bo większość bielskich parafii zdecydowała się na wprowadzenie alb. Są one jednolite i skromne, a co za tym idzie - tańsze od ozdobnych strojów.
Ceny alb wahają się w granicach 90-200 zł. Najwięcej kosztują te sprzedawane wraz ze wszystkimi dodatkami. - Za albę dla syna zapłaciłam 90 zł - dodaje pani Anna z Czechowic-Dziedzic.- Jeśli doliczy się do tego spodnie i buty, wychodzi spora suma. Wiem, ile kosztują materiały i uważam, że producenci zrobili sobie z tego niezły biznes.
Prezenty od gości
Ubranie dla dziewczynki jest jeszcze droższe, bo oprócz alby, potrzeba odpowiedniego wianka, rękawiczek, bolerka, torebeczki i eleganckich butów. Rękawiczki i torebka powinny mieć identyczne ozdoby, np. wstążkę, kokardkę czy kwiatki. Wianek z mirtu lub kwiaty należy dobrać do fryzury. Według stylistów, najpopularniejszą fryzurą komunijną jest w tym sezonie kok w różnych wersjach, np. na rozpuszczonych włosach, ułożony z warkoczy czy utworzony z dwóch podwiniętych kucyków. Najbardziej naturalnie i dziewczęco wygląda jednak wianek umieszczony na rozpuszczonych włosach.
Wydatki komunijne nie kończą się na stroju. W każdej parafii rodzice składają się na pamiątki związane z przyjęciem tego sakramentu. - Daliśmy po 50 zł. Suma ta pokrywa koszty pamiątki, mszy i dekoracji kościoła. Dodatkowo płaci się za fotografa i kamerzystę - informuje pani Anna z Czechowic-Dziedzic. - W zasadzie od września na każdym spotkaniu święcono kolejne dewocjonalia dla dziecka przystępującego do Pierwszej Komunii Świętej: biblię, świecę, różaniec czy krzyżyk. Trzeba było je kupić we własnym zakresie.
Na spore wydatki powinni przygotować także goście, którzy zechcą towarzyszyć dziecku w tym ważnym dla niego dniu. Zakup odpowiedniego prezentu komunijnego jest nie lada wyzwaniem. W tym roku do łask wróciły zegarki, złote medaliki i rowery górskie. Cena takiego prezentu zaczyna się od 120 zł, a kończy na kilku tysiącach złotych. Coraz popularniejsze stają się prezenty, które mogą zachęcić dziecko do aktywności fizycznej, np. sprzęt sportowy lub karnety na basen.
To, co jest najważniejsze
W ferworze planowania komunijnych wydatków nie wolno jednak zapominać o tym, co jest w tej uroczystości najważniejsze. - Co można zrobić, by ułatwić dziecku głębokie i duchowe przeżycie Pierwszej Komunii Świętej? Najpierw należy uświadomić mu, co jest najważniejsze, a raczej kto, czyli Pan Jezus - tłumaczy ks. Mariusz Pohl współpracujący z bielskim radiem ,,Anioł Beskidów”. - Trzeba to zrobić nie tylko słowami, ale także czynami.
Zdaniem kapłana, uczestnicy uroczystości powinni skupić się przede wszystkim na mszy. Rodzinna uroczystość musi uwzględniać potrzeby dziecka, stąd wykluczony jest alkohol w jakiejkolwiek postaci. Dziecko powinno być cały czas w centrum uwagi. Wysłanie go na długie godziny, by wypróbowało nowy rower, a dorośli mieli czas dla siebie, to nie jest dobry pomysł. Jeśli w kościele organizowane jest popołudniowe nabożeństwo, dobrze by było, gdyby rodzice, chrzestni i rodzeństwo poszli na nie razem z dzieckiem. Wysyłanie z nim np. samej babci jest dla dziecka sygnałem, że ono się najmniej liczy, a nabożeństwo to przykry obowiązek, od którego wszyscy się wykręcają, a ono nie może.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Artykuł wyświetlono 3688 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
Koperek
Ale najlepszym prezentem i tak jest jedno. Po prostu wielka radość, że odtąd człowiek, który naprawdę wierzy, nigdy nie poczuje się samotny, bo będzie miał zawsze niezawodnego współtowarzysza wszystkich radości i smutków, jakim w moim przekonaniu jest Jezus. Tak, to dla mnie jest coś, co wszystkie te bibelociki i inne dodatki po prostu powala na nogi.
GabiPBB
Popołudniowe nabożeństwa to chyba jest kara dla dzieci! 30 min klęczenia przy zimnym ołtarzu i zawodzenie pieśni, których dzieci na pewno nie rozumieją raczej nie sprawią, że dziecko poczuje się wyjątkowo! Sama byłam świadkiem jak rodzice wynosili dwoje dzieci na rękach, bo zasłabły klęcząc! Jeżeli my - rodzice i chrzestni mamy dziecku pokazać jak wyjątkowym jest dzień przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej to również Kościół powinien im pokazać, że msze to wspaniały obrzęd na który warto chodzić, a nie wzbudzać traumatyczne przeżycia po których żaden 9 latek nie będzie chciał chodzić do kościoła! Obowiązek pokazywania, że nabożeństwo to nie przykry obowiązek spoczywa również na kościele!
marek
Oczywiscie prezent dla proboszcza to tez spory wydatek!!!!

Klauzula informacyjna ›