“Żyjemy jak na poligonie!”- mówią mieszkańcy Pogórza koło Skoczowa. Ludzie od rana do wieczora musieli znosić strzały, którymi właściciel pobliskiego przedsiębiorstwa rybnego odstraszał znad stawów ptaki. Nie pomogły interwencje skoczowskiej Straży Miejskiej, choć komendant Artur Tyrna potwierdza, że takie działanie jest wykroczeniem. Nikt jednak nie zgłosił się osobiście w sprawie strzałów w Pogórzu. Jaka jest przyczyna całego zamieszania? “Kormorany” – tłumaczy szef gospodarstwa rybnego Ryszard Maciejewski. Jego zdaniem, gdyby nie odstraszanie, firma już by nie istniała. Dwa razy w roku Pogórze znajduje się na trasie wędrówek ptaków z i do gniazd lęgowych. Przez dwa, trzy tygodnie kormorany żerują na stawach. Największe straty gospodarstwo ponosi przez to, że ryby, które zapadły w zimowy stan uśpienia są przez ptaki rozbudzane. Przestraszone – padają. By zminimalizować straty, Maciejewski strzela z armatek gazowych...