Miała być droga, są spory
W ciągu najbliższych lat do Krakowa będziemy nadal jeździli przez mękę. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, Program Budowy Dróg Krajowych na lata 2012-2015 pomija potrzebę modernizacji DK52. Bielska Rada Miejska wystosowała formalny protest do kilku ważnych adresatów, ale chyba nikt w ratuszu nie wierzy w skuteczność tego rodzaju wezwań. Podobno tylko raz rząd ustąpił pod naporem samorządowców w podobnej sprawie.
Koncepcje budowy nowej drogi do Krakowa mają wieloletnią historię. Najbardziej konkretna ich wersja pochodzi z początku 2008 roku, gdy po konsultacjach z władzami lokalnymi GDDKiA ogłosiła plan modernizacji drogi krajowej nr 52 Bielsko-Biała - Głogoczów. Miała być to dwujezdniowa trasa z dwoma psami ruchu o długości ok. 70 km z obwodnicami miejscowości Andrychów, Kalwaria Zebrzydowska, Kozy, Kęty i Wadowice. Rozpoczęcie budowy zaplanowano na rok 2011. Łączny koszt - ok. 2 mld zł.
Protesty w Hałcnowie
Realizacja tak wielkiej inwestycji wymaga przeprowadzenia konsultacji z mieszkańcami zainteresowanych gmin województw śląskiego i małopolskiego. W Bielsku-Białej odbyły się dwie tury rozmów z drogowcami, podczas których bielszczanie wypowiedzieli się na temat dwóch alternatywnych wariantów przebiegu BDI. Według obu, początek projektowanego odcinka byłby zlokalizowany w węźle Suchy Potok, na skrzyżowaniu dróg ekspresowych S1 i S69.
W pierwszym wariancie trasa biegłaby z Suchego Potoku w kierunku wschodnim, przecięłaby ul. Saską, a następnie skierowała się na północ do granic miasta Bielsko-Biała i gminy Kozy. W tym miejscu przewidziany był przejazd nad ul. Krzemionki. Natomiast w wariancie drugim droga z Suchego Potoku pobiegłaby także w kierunku wschodnim, po czym przecięła ul. Saską i Witosa, przekroczyła linię kolejową nr 117 i dalej prowadziła do granic miasta i gminy Kozy.
Podczas konsultacji społecznych, które odbyły się w MDK w Hałcnowie, drogowcy zaprezentowali rozwiązania projektowe dla tego zadania oraz procedurę dotyczącą wykupów nieruchomości i sposobów ochrony środowiska przed wpływem inwestycji. Wpłynęło ponad 30 wniosków i kilkanaście ankiet. Protestowali głównie właściciele działek, przez które miała przebiegać planowana droga. Na skutek tych opinii inwestor zdecydował się przesunąć trasę o ponad 100 metrów w kierunku północnym w stosunku do pierwotnego przebiegu oraz zamontować ekrany akustyczne. Ze względu na ochronę środowiska droga przeprowadzona byłaby w głębokich wykopach.
Ucierpią kontakty gospodarcze
Zdecydowana większość uczestników konsultacji opowiedziała się za skorygowanym wariantem pierwszym. W Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2012-2015, który jest załącznikiem do ogłoszonej niedawno uchwały Rady Ministrów, brak jednak odniesienia zarówno do wariantu pierwszego, jak i drugiego. Dokument zawiera szczegółową listę inwestycji, których realizacja zostanie rozpoczęta do roku 2013, oraz plany inwestycyjne po roku 2013. Ale BDI w programie nie ma!
W obronie trasy odezwali się bielscy radni, którzy w miniony wtorek uchwalili „stanowisko” adresowane do ministra infrastruktury, GDDKiA oraz wojewodów śląskiego i małopolskiego. Podkreślają w nim m.in., że dotychczasowy stan nawierzchni DK52, brak właściwego odwodnienia, stale wzrastające natężenie ruchu, ciągle wzrastająca liczba wypadków blokują dalszy rozwój gospodarczy regionu.
- Wycofanie tej inwestycji z programu będzie miało negatywne konsekwencje dla naszego miasta - podkreśla przewodniczący Rady Miejskiej Ryszard Batycki, który przyznaje, że o decyzji rządu dowiedział się z gazet. - Na skutek korekt na szczeblu centralnym muszą zostać zmienione uchwalane przez nas wieloletnie prognozy rozwoju miasta. Ucierpią też kontakty gospodarcze, które utrzymujemy z gminami leżącymi przy DK52.
Spory w innych gminach
O wyjaśnienia poprosiliśmy urzędników Ministerstwa Infrastruktury. Dowiedzieliśmy się, że budowa BDI nie weszła do programu ze względu na trudną sytuację budżetu państwa. „Mimo tego - czytamy w piśmie, które nasz portal otrzymał z resortu min. Cezarego Grabarczyka - GDDKiA jako inwestor przedmiotowego zadania podjęła działania w celu przygotowania jej do realizacji. Bardzo wysokie i równomierne natężenie ruchu sięgające granicy przepustowości spowodowało konieczność podniesienia parametrów technicznych drogi krajowej nr 52. Małe odległości między miejscowościami położonymi w ciągu drogi oraz przebieg drogi przez centra miejscowości czynią bezzasadnym na znacznym odcinku modernizację przedmiotowej drogi i powodują konieczność poprowadzenia jej po nowym śladzie na praktycznie całym odcinku od Bielska- Białej do Głogoczowa”.
- W chwili obecnej trwają prace związane z uzyskaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia - wyjaśniła nam zastępca dyrektora biura informacji i promocji MI Teresa Jakutowicz. - Po jej uzyskaniu, co przewidywane jest na przełomie II i III kwartału br., podjęte zostaną prace zmierzające do uzyskania decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej.
Opinię pani dyrektor z Warszawy przetłumaczyliśmy na język potoczny. Wyszło na to, że, przyczyną wycofania inwestycji z programu są znaczące opóźnienia prac dokumentacyjnych, których źródłem są protesty mieszkańców. Najwięcej sporów przy wytyczaniu przebiegu trasy było w gminie Wadowice, gdzie władze miasta i jeden z komitetów protestacyjnych domagały się poważnej zmiany przebiegu planowanej trasy. Tymczasem zdaniem przedstawicieli GDDKiA, budowa nowej drogi w skorygowanym przez mieszkańców wariancie jest niemożliwa, gdyż musiałaby przebiegać przez strefę ochrony przyrody Natura 2000. Podobne spory trwają w Zebrzydowicach w gminie Kalwaria oraz w Głogoczowie.
Będą pieniądze, będzie droga
Decyzja rządu nie przekreśla nadziei władz Bielska-Białej. W przyszłym roku program zostanie zaktualizowany poprzez określenie zadań przewidzianych do rozpoczęcia do roku 2015. Wiąże się to m.in. z perspektywą przyznania Polsce dodatkowych środków z budżetu UE w ramach kolejnych funduszy pomocowych. W obecnej sytuacji pierwszeństwo realizacyjne mają te inwestycje, które znalazły się w programie
- Jak dotąd, rząd tylko jeden raz zmienił swoją decyzję na skutek odwołania ze strony zawiedzionych samorządów - mówi przewodniczący Batycki. - Stanowisko naszej rady zostało uchwalone jednogłośnie. Natychmiast je podpisałem, a kopie rozesłałem do sąsiednich gmin zainteresowanych modernizacją drogi do Krakowa.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 3416 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 11
bmkdra
Jest jeszcze jedna prawdopodobna przyczyna, która kiedyś była poruszana: trasa byłaby prawie równoległa do A4 Katowice-Kraków i choć pewno kiedyś też płatna, to odbiera cały ruch A4 -ce od granic ze Słowacją i Czechami (S69, S1) w kierunku Krakowa. Ktoś widocznie nie może stracić.......
kurce blade
Zalać smołą głębokie dziury, NAPRAWIĆ muldy w mieście , wyciąć chaszcze które zasłaniaja znaki drogowe ........ a wy tu chcecie nową drogę .
Alojzy
Droga nie jest taka pilna ,pilniejsze jest utrzymanie naszego wojska w Afganistanie
Grubson
Prędzej w każdym garażu każdy będzie trzymał swoja awionetkę niż świat zobaczy jakąkolwiek normalną drogę Bielsko-Kraków.
krk
brak słów... Ile lat można czekać na drogę Bielsko-Kraków na europejskim poziomie!
aaa
A co z S1 do Pyrzowic? Dobrze że BDI nowym śladem chcą prowadzić bo modernizacja aktualnej drogi to buł poroniony pomysł.
sinus
Chciałem zgłosić nieoficjalną nazwę tej drogi jako "Lemówka", na cześć naszego najwybitniejszego pisarza-futurysty do końca tworzącego w Krakowie. Jak widać nazwa ta pasuje jak ulał do obecnej sytuacji... "Lemówka" pozostanie zatem wizją bliżej niesprecyzowanej przyszłości...

Klauzula informacyjna ›