Starsi mieszkańcy Bielska-Białej pamiętają z pewnością rok 1988 oraz wielkie emocje i nadzieje, jakie towarzyszyły otwarciu w grodzie nad Białą ogromnego domu towarowego (tak wtedy mówiło się na centra handlowe) Klimczok. Jak wygląda on dzisiaj? 
 
Ówczesna „Kronika” pisała z dumą, iż: Po Szpitalu Wojewódzkim (powstawał blisko 20 lat, a jego budowę ukończono dopiero ponad 10 lat po tym, jak ukazał się cytowany artykuł - przyp. M.P.) jest to największa inwestycja w mieście. Największy budujący się dom towarowy w Polsce - 18,5 tys. m kw. powierzchni użytkowej, wysokościowy parking dla samochodów, schody ruchome wewnątrz budynku, telewizja przemysłowa itp. Jednym słowem - pełna nowoczesność za miliard 300 mln zł.
 
Nie ma się czemu dziwić, skoro Bielsko mogło się poszczycić największym w tym czasie sklepem w całym kraju. A jeśli doda się do tego, iż były to czasy ciągłych - jak to eufemistycznie określano - niedoborów rynkowych, radość mieszkańców miasta z otwarcia tego giganta była jeszcze większa. Panował bowiem w tym okresie pewien zwyczaj. Władza „rzucała” do nowo otwieranych sklepów najlepsze towary w sporej obfitości, i to nawet takie, których w innych sklepach ze świecą by szukać.
 
Dlatego przed Klimczokiem w dniu jego otwarcia zebrały się nieprzebrane rzesze klientów spragnionych luksusowych dóbr. To, co się potem wydarzyło, przeszło już do legendy. Tak o tych wydarzeniach pisała „Kronika”: 19 grudnia otwarto dom handlowy Klimczok należący do PSS Społem w Bielsku-Białej. Braki w zaopatrzeniu innych sklepów zgromadziły tłumy kupujących. To, że szyby ostały się całe, że nikogo nie zdeptano, zawdzięczać należy wysiłkom bielskiej milicji. Gdyby nie chłopcy w niebieskich mundurach, nie wiadomo, co mogłoby się stać - twierdzą właściciele Klimczoka.
 
Od tego momentu Klimczok był symbolem bielskiego handlu,   miejscem, gdzie bielszczanie, i nie tylko oni, chętnie robili zakupy. Czas jednak płynął i Klimczok przestał być największym i najlepiej zaopatrzonym sklepem, i to nie tylko w Polsce, ale nawet w Bielsku-Białej. W stolicy Podbeskidzia powstały centra handlowe na miarę przemian społeczno-ekonomicznych dokonujących się w Polsce, a ich obecność mocno zachwiała dotychczasową pozycją Klimczoka. Widać to zwłaszcza, gdy odwiedzi się teraz dwa jego górne piętra. Niegdyś gwarne, pełne stoisk z towarami, dziś powoli pustoszeją. Zwłaszcza najwyższa, trzecia handlowa kondygnacja, robi wrażenie wymarłej. W ostatnim czasie sporą część tego piętra zakryły plandeki, co świadczy o prowadzonych tam pracach remontowych.
 
Co więc z tym Klimczokiem? To pytanie zadaje sobie dzisiaj wielu bielszczan, szczególnie tych, którzy od lat lubili w tym sklepie robić zakupy. Zwłaszcza że pojawiły się pogłoski, iż Klimczok, a przynajmniej jego opustoszałe drugie piętro, zostanie przerobione na... parking. A warto dodać, że na dachu Klimczoka od samego początku funkcjonuje duży, kryty parking, cieszący się - zwłaszcza wśród osób spoza Bielska - wielkim powodzeniem. Wszak Klimczok stoi w samym centrum miasta, gdzie od zawsze brakowało miejsc parkingowych. Może więc kolejny parkingowy poziom byłby w Klimczoku potrzebny?
 
Prezes bielskiego PSS Społem Barbara Dudek stanowczo dementuje te pogłoski. Wyjaśnia, że przerobienie budynku Klimczoka na wielopoziomowy parking nie jest i nigdy nie było brane pod uwagę. Na parterze funkcjonuje duży społemowski supersam, cieszący się ciągle wielkim i nawet zwyżkującym - jak informuje nas prezes - zainteresowaniem klientów. Na drugim piętrze prowadzony jest rzeczywiście remont. Prezes wyjaśnia, że w niedalekiej przyszłości mają tam powstać stoiska handlowe działające pod wspólnym hasłem „wszystko dla domu”.
 
 - Na razie szukamy chętnych, którzy chcieliby tam handlować - mówi Barbara Dudek. Remont powinien zakończyć się w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Potem powinny pojawić się tam nowe stoiska. Szefowa Społem nie kryje jednak, że w dobie ostrej konkurencji panującej w handlu, życie może nieco zmodyfikować te plany.
 
Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)