Na bielskich budynkach znajduje się blisko 4 tys. ton rakotwórczego azbestu. Ponad 2,5 tys. m kw. wyrobów zawierających ten minerał pokrywa ściany Zespołu Szkół Ogólnokształcących przy ul. Sterniczej, w którym uczą się setki dzieci. Uszkodzone poszycia zawierające azbest są dla człowieka śmiertelnie niebezpieczne. Dlatego do 2032 roku cały azbest z terenu Bielska-Białej ma zostać unieszkodliwiony.
 
Bielscy radni przyjęli wczoraj „Program usuwania wyrobów zawierających azbest z terenu miasta Bielska-Białej”. Podstawą do jego opracowania były badania zrealizowane przez Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk. Jak wyjaśniła nam kierownik Pracowni Badań Środowiskowych i Gospodarki Odpadami PAN dr inż. Beata Klojzy-Karczmarczyk, wykonanie inwentaryzacji i przygotowanie planu pozbywania się azbestu z budynków położonych na terenie naszego miasta zostało wymuszone przez „Program oczyszczania kraju z azbestu na lata 2009-2032” przyjęty przez Radę Ministrów w lipcu 2010 roku.
 
 - Przygotowany przez nas program zawiera szeroką inwentaryzację. Przede wszystkim pokazuje, ile jest wyrobów azbestowych, na jakich obiektach oraz jaki jest stopień pilności ich usuwania - podkreśla doktor Karczmarczyk. - Proponujemy, żeby azbest usuwać zgodnie z kolejnością zgłoszeń, ale najpierw trzeba zwrócić uwagę na budynki oświatowe: pięć przedszkoli i cztery szkoły.
 
Ściana w ścianę z rakiem
 
Według obliczeń IGSMiE, łączne koszty usunięcia, transportu i unieszkodliwiania całego „bielskiego” azbestu wyniosą ponad 2 mln zł. Na terenie miasta znajduje się blisko 4 tys. ton wyrobów zawierających azbest, z czego ok. 3,5 tys. ton może zacząć pylić. Dopiero uszkodzony, pylący azbest jest dla człowieka niebezpieczny.
 
 - Jeżeli poszycie dachu wykonane jest z materiałów zawierających azbest, ale jest ono nieuszkodzone, dobrze zaimpregnowane, to jest dla człowieka niegroźne - tłumaczy naukowiec z PAN. - Ale jeśli została naruszona jego struktura, np. przez warunki atmosferyczne, to wtedy zaczyna pylić. Włókna wbijają się w pęcherzyki płuc, co powoduje nowotwory.
 
Na szeroką skalę azbest rozpoczęto wykorzystywać w budownictwie w latach 60. Obecnie zaczynają pylić wyroby układane wtedy na dachach. Nasza rozmówczyni uspokaja jednak, że zachorowalność pojawia się dopiero po kilkunastu latach narażenia na ekspozycję. Ale jeśli nasz dom pokryty azbestem od dłuższego czasu nie jest w najlepszym stanie, to ekspozycja na szkodliwe działanie azbestu już trwa. Badania kliniczne i epidemiologiczne potwierdzają, że mieszkańcy takich budynków są narażeni na nowotwory górnych dróg oddechowych, ale także jelit, jajnika i chłoniaków.
 
Dziewięć szkół z pierwszym stopniem pilności
 
Jeszcze bardziej niebezpieczny od azbestu na dachu jest ten wykorzystywany do ocieplania ścian. Znajduje się bowiem na wysokości dróg oddechowych, przez co człowiek ma z nim bezpośredni kontakt. Z azbestu wykonane są elewacje dziewięciu placówek oświatowych. Są to: ZSO na os. Beskidzkim, SP 18, SP przy ul. Lipnickiej 226, ATH, przedszkola nr 6, 38, 51 oraz przedszkola integracyjne nr 1 i 2.
 
 - Dlatego sugerujemy, żeby w pierwszej kolejności programem usuwania azbestu objąć szkoły i przedszkola. Wszystkie dostały pierwszy stopień pilności - powiedziała nam dr Klojzy-Karczmarczyk. - Obiekty, które otrzymały np. trzeci stopień mogą poczekać jeszcze kilka lat.
 
Do pierwszej grupy pilności zakwalifikowano niemal 30 proc. zinwentaryzowanych obiektów (II stopień - 36,5 proc, III st. - 34 proc.). Wśród nich jest aż 1464 budynków należących do osób prywatnych, które pokrywa łącznie ponad 180 tys. m kw. wyrobów zawierających azbest. Na tej liście są także budynki przy ul. Orzeszkowej 9 i Lipnickiej 60 należące do ZGM oraz obiekty przy ul. Michałowicza 14 i Sempołowskiej 48, które są własnością spółdzielni mieszkaniowych. Oprócz pokryć dachów i ścian, zinwentaryzowano m.in. zniszczone płyty dachowe złożone na terenie poszczególnych posesji. Wszystkie zaliczono do pierwszego stopnia pilności.
 
Usunął azbest i co dalej?
 
 - Koszty ściągania i unieszkodliwiania odpadów azbestowych, to nawet nie połowa wydatków, które trzeba ponieść, żeby sfinalizować całą operację - zauważył podczas wczorajszej sesji Jan Dzida. - Aby budynek szkolny wrócił do funkcjonowania po zdjęciu azbestu, trzeba go na nowo przygotować: dać mu ocieplenie, tynki, dach. Tych kosztów nikt nie przeliczył.
 
Jak przyznał naczelnik wydziału ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej Tadeusz Januchta, radny Dzida ma rację. - Przykładem jest szkoła na os. Beskidzkim. Koszt unieszkodliwienia azbestu, to zaledwie 50 tys. zł, ale na termomodernizacje i inne niezbędne remonty miasto wyda ok. 5 mln zł. Tylko w roku 2011 na ten cel przeznaczyliśmy 1,1 mln zł.
 
Na razie nie ma dokładnego programu wyznaczającego kolejność i terminy remontów kolejnych placówek. Naczelnik Januchta zapewnia jednak, że będzie to dla miasta priorytet. Pieniądze na jego realizację mogą pochodzić z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który wspiera te działania.
 
Zdrowie będzie nas dużo kosztować
 
Azbest z domów prywatnych najprawdopodobniej będzie usuwany zgodnie z kolejnością zgłoszeń. - Osoby fizyczne mogą uzyskać dotację w wysokości 580 zł na jedną tonę wyrobów zawierających azbest i 11 zł za 1 m kw. powierzchni, z której są one demontowane. To pokrywa średnie koszta tej operacji na rynku w Bielsku-Białej - wyjaśnia Tadeusz Januchta.
 
Przeciętny koszt usunięcia azbestu z domu jednorodzinnego wynosi ok. 5 tys. zł. Niestety, to zaledwie 25 proc. kwoty, która jest niezbędna przy inwestycji. Po ściągnięciu azbestu, trzeba przecież dom z powrotem ocieplić lub wykonać nowe pokrycie dachowe.
 
 - Nie możemy przyjmować na siebie kosztów remontu i modernizacji całych obiektów prywatnych - tłumaczy naczelnik wydziału ochrony środowiska. - Obecnie pierwszeństwo mają obiekty miejskie, gdzie ekspozycja ludzi na szkodliwe działanie jest największa. Kiedy się uporamy z tym zadaniem będzie szansa, że w jakimś stopniu wesprzemy remonty budynków prywatnych.
 
Wnioski o dofinansowanie na usuwanie azbestów z naszych domów będzie można zacząć składać w najbliższych dniach. Trzeba poczekać na opublikowanie w Dzienniku Województwa Śląskiego uchwały Rady Miejskiej w Bielsku-Białej z 8 marca br., która zawiera regulamin udzielania dotacji.
 
Magdalena Dydo

Foto: Marek Kocjan