O możliwości zlikwidowania części bielskich rad osiedli mówi się od lutowej sesji Rady Miejskiej. W miniony wtorek odbyło się spotkanie Kolegium Rad Osiedli z prezydentem miasta i przewodniczącym Rady Miejskiej, podczas którego okazało się, że właściwie mało kto popiera pomysł zmniejszenia ilości rad z 30 do 13. Dlaczego władze dążą do reformy, podczas gdy wszystkie bielskie rady są temu przeciwne? Po co nam w ogóle rady osiedli?

Do jakiego osiedla należy dom, w którym mieszkasz? Czy wiesz kto jest przewodniczącym twojej rady osiedla? Duża część bielszczan nie zna odpowiedzi na oba pytania. Czy brak wiedzy w tej sprawie oznacza, że rady osiedli są martwymi tworami, a ich działalność ogranicza się do comiesięcznych spotkań towarzystwa wzajemnej adoracji?
 
Inwestycje są zasługą społeczników?
 
 - Dzięki naszym staraniom doszło do realizacji trzech dużych inwestycji: remontu dwóch przejść podziemnych pod ul. 3 Maja i przebudowy parku przy ul. Słowackiego. Na dniach ma zostać rozstrzygnięty przetarg na remont przejścia pod Piastowską  - podkreśla przewodnicząca Rady Osiedla Dolne Przedmieście, Bożena Goły. - Co robimy na co dzień? M.in. pośredniczymy w kontaktach ze Strażą Miejską oraz policją. Zdarza się np., że ludzie mają kłopotliwych sąsiadów i zgłaszają się z tym do nas. Interweniujemy także w MZD, gdy mieszkańcy narzekają na drogi i chodniki.
 
Mieszkańcy mogą zgłaszać się na dyżur w każdy wtorek w godz.17-18 (ul. Słowackiego 27B, budynek obok Orlika). „Szefowa Dolnego Przedmieścia” zapewnia, że żadna sprawa nie ląduje „w szufladzie”, ale jest w trybie pilnym rozwiązywana, a każda skarga trafia do odpowiedniego urzędu. Raz w miesiącu odbywają się zebrania rady, na których podsumowywana jest bieżąca działalność i przygotowywane plany na najbliższy czas. Obecnie radę zajmują sprawy porządkowe, gdyż po zimie chodniki i place wyglądają jak wielkie śmietnisko.
 
 - Podczas dyżurów organizujemy także spotkania tematyczne. Jedno z nich dotyczyło uciążliwego sąsiedztwa, jakim dla mieszkańców ul. Grażyńskiego jest dyskoteka (Klub Pomarańcza” - przyp. red.). Innym razem mówiliśmy o bloku przy Gazowniczej, gdzie przystanek autobusowy zlokalizowany jest praktycznie w bramie kamienicy. Na takie spotkania zapraszamy przedstawicieli MZD, policję oraz Straż Miejską i szukamy rozwiązań - tłumaczy Bożena Goły. - Raz do roku rada organizuje spotkania integracyjne z osobami niepełnosprawnymi, spotkanie opłatkowe dla seniorów i mikołajki dla maluchów z najbiedniejszych rodzin. Odwiedzamy najstarszych mieszkańców naszej dzielnicy - osoby powyżej 90. roku życia.
 
Władze lekceważą rady
 
Skąd pochodzą pieniądze na akcje społeczne? Każda rada osiedla ma do dyspozycji 5 tys. zł... rocznie. - Zgłaszamy się do danego wydziału Urzędu Miejskiego, który dokonuje odpowiedniego zakupu czy płatności. Nie dostajemy tych pięciu tysięcy do ręki - zaznacza nasza rozmówczyni.
 
Przewodnicząca uważa, że ktoś zabrał się za tę reformę od tyłu. Zamiast tworzyć sztuczne podziały i łączyć rady według dziwnego, bliżej nieokreślonego klucza, trzeba było zapytać społeczników. - Wtedy sami zaproponowalibyśmy, że „najbliżej” nam np. do Górnego Przedmieścia i takie połączenie mogłoby mieć sens. Ale Bielsko-Biała Wschód już zupełnie do nas nie pasuje, choćby ze względu na dzielącą nas odległość - wyjaśnia pani Bożena. - Gdyby rady miały większe kompetencje, mogłyby prężniej działać. Pracuję w radzie osiedla od 20 lat. Przez ten czas trwa rotacja członków rady. Jest jednak sześcioosobowa grupa, która działa już drugą kadencję. Najczęściej w pracę społeczną angażują się osoby starsze. Członkowie rady działają zupełnie za darmo. Tylko jej „szef” dostaje 137 zł miesięcznie.
 
Przewodnicząca Rady Dolne Przedmieście dziwi się, że forsowany jest pomysł połączenia rad, podczas gdy właściwie nikt go nie popiera. - Radny Andrzej Gacek zgłosił wniosek, żeby wycofać ten projekt w związku z brakiem zainteresowania zarówno ze strony rad, jak i większości radnych.
 
Kto popiera ten projekt?
 
Zdaniem Grażyny Staniszewskiej, łączeniu rad przeciwni są radni z klubu PiS. Głośno nie popierają tego pomysłu także radni z KWW Jacka Krywulta. Dezaprobaty nie boi się okazywać Józef Łopatka z PO, były przewodniczący Rady Osiedla Kopernika. Przede wszystkim jednak przeciwne są same rady, które uzgodniły wspólne oświadczenie w sprawie projektu reformy podziału terytorialnego miasta. Czytamy w nim m.in., że Kolegium Rad Osiedli chce pozostawić dotychczasową liczbę rad, wprowadzić obligatoryjny obowiązek zasięgania opinii rad oraz konsultacje z mieszkańcami, a także przyznać radom prawo do inicjatywy uchwałodawczej.
 
Skoro wszyscy są przeciw, to kto jest za? Wiceprzewodniczący bielskiej Rady Miejskiej Jarosław Klimaszewski, który na pierwszym posiedzeniu komisji bezpieczeństwa i samorządności poświęconym tej sprawie przedłożył projekt nowego podziału miasta przekonuje, że nic nie jest przesądzone, a przedstawiony podział, to nawet nie wstępny projekt, ale luźna propozycja.
 
Klimaszewski wyjaśnia, że projekt reformy jednostek pomocniczych miasta Bielsko-Biała ma być gotowy do 30 czerwca. Następnie zostanie skierowany do konsultacji z mieszkańcami, którzy będą mogli przedstawiać swoje opinie do 15 września 2011 r. Po rozpatrzeniu opinii i uwag mieszkańców w terminie do 31 października, komisja przekaże ostateczny projekt uchwały przewodniczącemu Rady Miejskiej.
 
Nic o was bez was
 
 - Nie chcemy, żeby decyzję podejmowały rady osiedli, które są stroną w tej sprawie, ale mieszkańcy - mówi wiceprzewodniczący RM w Bielsku-Białej. Jeśli także obywatele powiedzą NIE dla proponowanych zmian, wtedy Rada Miejska niczego nie będzie robiła na siłę, przeciwko mieszkańcom.
 
Próbę reformy jednostek pomocniczych miasta podjęto po tym, jak komisarz wyborczy stwierdził, że okręgi wyborcze nie mogą dzielić osiedli, a tak właśnie dzieje się w kilku przypadkach w Bielsku-Białej. Zapytaliśmy Klimaszewskiego, dlaczego nie można było zreformować tych kilku osiedli, a resztę zostawić „po staremu”.
 
 - Jesteśmy jedynym miastem z tak dużą ilością rad osiedli. Np. w Katowicach jest ich 12 - wyjaśnia nasz rozmówca. - Niczego nie chcemy dzielić. Jeśli już, to łączylibyśmy poszczególne rady. Część z nich rzeczywiście prężnie działa, ale są też takie, gdzie nic się nie dzieje. Ze względu na małe zainteresowanie mieszkańców w poprzednich wyborach w pierwszym terminie nie udało się powołać nowych rad w siedmiu osiedlach.
 
Magdalena Dydo