Straż pożarna coraz mniej pożarna
Straż pożarna oraz policja z Bielska-Białej przedstawiły radnym informacje dotyczące stanu bezpieczeństwa miasta w ubiegłym roku. Opracowania te są bardzo ciekawą lekturą. Okazuje się na przykład, że wyjazdy do pożarów stanowiły jedynie 24 procent wszystkich strażackich akcji w Bielsku-Białej!
Na łączną liczbę 1673 interwencji złożyło się 408 pożarów, 92 fałszywe alarmy i aż 1173 tak zwanych miejscowych zagrożeń. Te ostatnie to przede wszystkim efekt gwałtownych opadów atmosferycznych (których w 2010 roku nie brakowało) i silnych wiatrów, wypadki i kolizje drogowe wymagające strażackiej interwencji, pomaganie policji oraz pogotowiu ratunkowemu w otwarciu mieszkań czy zabezpieczanie imprez kulturalno-rozrywkowych.
Wśród fałszywych alarmów jedynie 7 było efektem ludzkiej złośliwości. 42 razy alarm wszczęto w dobrej wierze, czyli w przekonaniu, że naprawdę dzieje się coś niedobrego, a 43 razy bez powodu włączyły się instalacje wykrywające zagrożenie.
W 408 bielskich pożarach śmierć poniosły dwie osoby, a 33 doznały obrażeń ciała. Aż blisko 56 procent pożarów (228) spowodowali nieostrożni dorośli przy posługiwaniu się ogniem, a tylko 5,2 procent (21) było efektem umyślnych podpaleń. Jak więc widać ze statystyk, nazwa straż pożarna coraz mniej oddaje rzeczywisty charakter tej służby, bo pożary to mniejszość jej akcji.
Aktywni ochotnicy
Ciekawie wyglądają też statystyki dotyczące ilości akcji, do których wyjeżdżali strażacy ochotnicy z dziesięciu bielskich jednostek OSP. Pięć z nich - OSP Komorowice Śląskie, OSP Lipnik, OSP Straconka, OSP Komorowice Krakowskie i OSP Hałcnów - należy do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, a liderem wśród nich jest OSP z Komorowic Krakowskich, która w 2010 roku miała na koncie 91 akcji. Niewiele ustępuje jej OSP Lipnik z 81 wyjazdami. Strażacy ochotnicy z Komorowic Śląskich wyjeżdżali do 43 akcji, a strażacy ze Straconki i Hałcnowa mają na koncie po 32 interwencje.
Pięć pozostałych bielskich OSP nie należy do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego. Wśród nich liderem w liczbie wyjazdów do akcji jest OSP Stare Bielsko - 59 wyjazdów. OSP Leszczyny ma ich 40, OSP Kamienica - 29, OSP Mikuszowice Śląskie - 16, a OSP Mikuszowice Krakowskie tylko 2.
Woda ujawniła wady
Ubiegłoroczne powodzie - zdaniem bielskich strażaków - ujawniły wady prawne i organizacyjne, które należy naprawić. Na przykład kwestię przepisów dotyczących ewakuacji. Bywało bowiem i tak, że kiedy zarządzono ewakuację, mieszkańcy zagrożonego terenu odmawiali. A kiedy woda się podniosła, ci sami ludzie domagali się udzielenia im natychmiastowej pomocy. Tyle, że były z tym kłopoty, bo albo ratownicy pracowali w innym miejscu, albo do ewakuacji były już potrzebne łodzie.
Jako skomplikowane i czasochłonne oceniają też bielscy strażacy procedury umożliwiające uruchomienie w kryzysowych sytuacjach wojska. I nie tylko wojska. (...) po raz kolejny nie sprawdziły się przeciwpowodziowe magazyny Wojewódzkiego Zarządu Inwestycji Rolniczych, które wydawały jedynie worki na piasek, a pozostały sprzęt był nieosiągalny lub niesprawny - czytamy między innymi w informacji komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku-Białej o stanie bezpieczeństwa w zakresie ochrony przeciwpożarowej oraz o zagrożeniach pożarowych miasta w 2010 roku.
Bliskie spotkania z drogówką
W podobnej informacji dotyczącej stanu porządku i bezpieczeństwa publicznego, którego autorem jest komendant miejski bielskiej policji, znaleźć można na przykład ciekawe informacje o sytuacji na bielskich drogach. W 2010 roku 15 178 osób miało okazję poznać bliżej policjantów z drogówki. Dla 1183 skończyło się to na pouczeniu, 13 260 osób ukarano mandatami, a w 735 przypadkach skierowano wnioski o ukaranie do sądów. Policjanci złapali aż 379 nietrzeźwych kierowców.
Kolizji drogowych było w Bielsku-Białej w 2010 roku 2408, a wypadków - 139. Zginęło w nich 11 osób, a 160 zostało rannych. Nieco bezpieczniej było na drogach powiatu bielskiego, gdzie doszło do 1396 kolizji oraz 112 wypadków, w których zginęło 9 osób, a 129 zostało rannych. Najczęstszymi przyczynami wypadków i kolizji drogowych było niezachowanie bezpiecznego odstępu od pojazdu poprzedzającego oraz nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu.
Najbardziej zagrożonymi wypadkowością ulicami w Bielsku-Białej w roku 2010 były: ul.Warszawska - 253 zdarzenia w tym 15 wypadków (1 zabity, 17 rannych), ul.Andersa - 181 zdarzeń w tym 10 wypadków (3 zabitych, 11 rannych), ul. Żywiecka - 152 zdarzenia w tym 6 wypadków (1 zabity, 6 rannych), ul.Cieszyńska - 108 zdarzeń w tym 5 wypadków (6 rannych), ul.Partyzantów - 95 zdarzeń w tym 6 wypadków (9 rannych) - czytamy w informacji komendanta miejskiego policji o stanie porządku i bezpieczeństwa publicznego w Bielsku-Białej w 2010 roku.
Z dokumentu tego wynika również, że najbardziej zagrożonych wypadkami na terenie Bielska-Białej jest sześć skrzyżowań - Warszawskiej z Kwiatkowskiego i Sarnim Stokiem, Partyzantów z Andersa i Bora-Komorowskiego, Warszawskiej z Bohaterów Monte Cassino, Andersa z Francuską, rondo Hulanka oraz skrzyżowanie Andersa z Michałowicza.
Sławomir Horowski (Kronika Beskidzka)
.jpg)
Artykuł wyświetlono 3017 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 4
czester
Napewno w tym artykule nie chodzi o przedstawienie liderów w strukturach OSP. Ilość wyjazdów świdczy tylko o zaangażowaniu danej jednostki w działalność operacyjną i nie zawsze ta ilość zależy od samej OSP. Wszystkie jednostki są alarmowane przez stanowisko kierowania. Może warto napisać jak wygląda alarmowanie OSP , bo napewno było by to interesujące.
maxBB
Nie tylko tytuł. Aż dziw bierze stwierdzenie autora: "Opracowania te są bardzo ciekawą literaturą" albo "ciekawie wyglądają też statystyki dotyczące ilości akcji..." oraz użyte dwa razy stwierdzenie: "... liderem wśród jednostek jest...". DO AUTORA. Każdy większy lub mniejszy wyjazd to strata albo ludzkie nieszczęście! Co "ciekawego" jest w danych wyjazdach? Nie chodzi o to, która jednostka jest lepsza "liderem" bo ma więcej wyjazdów. Odwrotnie! Im mniej wyjazdów tym lepiej. Logiczne. Myśl którą chciało się przekazać w artykule, należało obrać w trochę inne słowa. i tyle.
Ryszard O.
Szkoda marnować papieru na opisywanie tego, co już dawno było i szeroko znanie jest opinii publicznej. Kronika Beskidzka od wielu lat nie zmienia się. Stały wieloletni zawiedziony czytelnik KB.
mothman
Co tytuł artykułu niby ma oznaczać?:1. Jaka inna służba ugasi pożar jeśli nie straż pożarna ? straż pożarna - JEST JAK NAJBARDZIEJ POŻARNA I ZAWSZE BĘDZIE !
2. To świetnie że tak mało było pożarów, O TĄ ILOŚĆ I TAK ZA DUŻO
3. Gdy znikną dziury w jezdni, ilość wypadków także spadnie - niestety to jest prawdopodobnie wartość niemierzalna

Klauzula informacyjna ›