Zawdzięczamy Mu secesyjne perły architektoniczne Bielska-Białej. Żył raptem 54 lata, ale zdążył zbudować m.in. Dworzec Kolejowy, hotel ,,President”, szpital przy ul. Wyspiańskiego oraz Pocztę Główną. Monumentalne pamiątki po tym znakomitym budowniczym znajdują się także w Krakowie, Andrychowie, Wadowicach i Żywcu. Nazywał się Karol Korn.

Urodził się w 1852 roku w Wadowicach. Pochodził z rodziny żydowskiej. Studiował na politechnice w Karlsruhe i uniwersytecie w Wiedniu. Po studiach został asystentem w szkole technicznej w Brnie, a potem w Bielsku. Zyskał sławę dzięki działalności swojej firmy budowlano-architektonicznej „Karol Korn”, która po śmierci architekta działała pod dawną nazwą kierowana przez Jego syna, Feliksa.
 
Karol Korn był także właścicielem cegielni, kamieniołomu w Straconce (należącego wcześniej do Jego brata, Juliusza) i tartaku, a przez pewien czas także zaprojektowanego przez siebie hotelu „President”. Korn znany był ze swojej działalności filantropijnej. Najwyższym uznaniem dla Jego pracy był tytuł cesarsko-królewskiego radcy budowlanego, który nadał Mu cesarz Austrii, Franciszek Józef I.
 
Promenada Karola Korna

Budowle autorstwa Karola Korna charakteryzują się bogatym zdobnictwem i rozwiązaniami przypominającymi architekturę wiedeńską. Dobrym przykładem tego rodzaju rozwiązań jest budynek bielskiej Poczty Głównej zbudowany w 1898 roku w stylu neobarokowym. Szczególnie interesująco prezentuje się kopuła na dachu z figurami Jowisza i Merkurego.
 
Do dziś turyści przyjeżdżający do naszego miasta zachwycają się architekturą Dworca Głównego. Został on zbudowany w 1889 roku i niedawno odrestaurowany. Na frontowej ścianie budowli widnieje napis przypominający, iż stacja w Bielsku była częścią Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda, jednej z najstarszych linii żelaznych w tej części Europy. Wnętrze dworca zdobią przepiękne freski, odkryte i zakonserwowane podczas prac remontowych.
 
 - Trakt wiodący ulicą 3 Maja od zamku Sułkowskich do dworca kolejowego można nazwać promenadą Karola Korna - twierdzi historyk, dr Ewa Janoszek. - Znajdujące się na tej trasie kamienice i wille bogate są w secesyjne sztukaterie i wieżyczki.

Afera wokół synagogi

Mimo, że Karol Korn nie był ortodoksyjnym Żydem, bielskie synagogi zaprojektował z niezwykłą starannością. Największa z nich zlokalizowana była przy ul. 3 Maja (budynek dzisiejszego BWA).
 
 - Synagogę w Bielsku zdobiły orientalne, cebulaste kopuły dwóch wież i ceglasto-biała, pasowa elewacja - dodaje dr Janoszek. - Kamienica, której Korn był właścicielem, znajdująca się nieopodal synagogi przy ul. A. Mickiewicza, wyróżnia się szczytami rodem z niderlandzkiego renesansu oraz freskową dekoracją sieni. Bielska synagoga została podpalona 13 września 1939 roku, będąc pierwszą ofiarą wojsk hitlerowskich wkraczających do miasta.
 
Z tą budowlą związany jest pewien skandal. Jeszcze w czasie uroczystości otwarcia synagogi wiedeński architekt Ludwig Schone stwierdził, że Karol Korn był jedynie wykonawcą jego pomysłu, a nie projektantem budynku. Aferę szeroko komentowały ówczesne media. Zarzut architekta Schone potwierdza obecnie Jacek Proszyk. Znany bielski historyk odkrył na Węgrzech identyczną synagogę, która nie jest projektem Korna. Gmach zachował się do dnia dzisiejszego.
 
Walka o utracone dziedzictwo

Karol Korn zmarł w Bielsku w 1906 roku i został pochowany na żydowskim cmentarzu przy ul. Cieszyńskiej. Z pamiątek po artyście zachowało się raptem kilka fotografii i artykuł opublikowany po jego śmierci w jednej z wiedeńskich gazet. Największym skarbem po Kornie są więc jego budowle, która bielszczanie mogą oglądać każdego dnia w centrum miasta.
 
Architekt wraz z żoną Paulą miał trzech synów. W latach wojennych i powojennych potomkowie Korna rozjechali się po świecie. Obecnie mieszkają m.in. w Izraelu i Stanach Zjednoczonych. Ale niektórzy nadal żyją w Bielsku-Białej. Mimo tysięcy kilometrów dzielących ich od miasta przodka, rodzina zasłużonego architekta reaktywowała spółkę ,,Korn”, której zadaniem jest odzyskanie utraconego dziedzictwa.
 
 - Nadawanie synom imienia Karol jest w mojej rodzinie wieloletnią tradycją - powiedziała nam prosząca o anonimowość bielszczanka, prawnuczka Karola Korna. - Tak miał na imię mój krewny, który jako pierwszy ubiegał się o zwrot mienia po pradziadku. Kiedy mu się to nie udało, wyjechał wraz z rodziną do Izraela, gdzie był architektem. W 2003 udało nam się odzyskać tylko tartak przy ul. Czechowickiej. Musieliśmy wynająć kogoś, żeby go pilnował do czasu aż zostanie przeniesiony do Muzeum Techniki w Bielsku-Białej.
 
Prawnuczka Karola Korna kultywuje pamięć o przodku. Uczestniczy w spotkaniach z uczniami bielskich szkół i pomaga w badaniach nad historią jej pradziadka.

Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: Jacek Proszyk
W tym cyklu zamieściliśmy: Skandalistka z Białej