W ub. roku miasto wydało prawie 1,5 mln zł na prace w budynkach Urzędu Miejskiego. Teraz jest w trakcie realizacji kolejnej wielkiej inwestycji, która pochłonie 6 mln zł Chodzi o adaptację gmachu po banku, który stoi vis-a-vis ratusza. Trzy lata temu miasto kupiło go za niemal 8 mln zł. Dlaczego w dobie kryzysu, kiedy w budżecie brakuje pieniędzy niemal na wszystko, urzędnicy wydają miliony na potrzeby biurokracji?
 
W ubiegłym roku na prace realizowane przez wydział inwestycji w budynkach Urzędu Miejskiego magistrat wydał prawie 1,5 mln zł. Blisko pół miliona kosztowała przebudowa przyłączy kanalizacji sanitarnej i deszczowej do budynku przy pl. Ratuszowym 1. Ponad 600 tys. zł pochłonęło wykonanie klimatyzacji w sali sesyjnej ratusza. Natomiast po ok. 60 tys. zł wydano na remont pomieszczeń w budynku przy pl. Ratuszowym 7 oraz wykonanie klimatyzacji w sali Biura Obsługi Interesanta. 
 
Teraz przyszedł czas na prace adaptacyjne we wnętrzu budynku po Banku Handlowym przy pl. Ratuszowym, które mają zakończyć się do lipca. Następnie będzie trzeba przeprowadzić dość skomplikowaną logistycznie akcję przenoszenia całego sprzętu, dokumentów i pracowników do nowej siedziby. Za przejęcie nieruchomości gmina zapłaciła bankowi 7,7 mln zł.
 
Zamkną niektóre wydziały?
 
 - Operacja musi się odbyć bardzo sprawnie - podkreśla Grzegorz Tomaszczyk, sekretarz miasta. - Niewykluczone, że przenoszone wydziały będą musiały zostać zamknięte na jeden dzień. Najwięcej problemów będzie zapewne z przeprowadzką Urzędu Stanu Cywilnego.
 
W nowej siedzibie USC zajmie aż dwie kondygnacje. Z kilku powodów. Po pierwsze, dużo miejsca zajmie obszerne archiwum. Po drugie, wewnątrz byłego banku powstają właśnie dwie eleganckie sale: w jednej będą odbywały się śluby, a w drugiej - jubileusze. Kiedy pierwsza para młoda wypowie słowa przysięgi małżeńskiej w nowej sali? Tego Tomaszczyk nie chciał nam zdradzić, tłumacząc, że jeszcze nie został ułożony plan przenosin. Ale przybliżony i realny termin, to czwarty kwartał tego roku.
 
Oprócz USC, do nowo pozyskanego budynku na pl. Ratuszowym przeprowadzą się: wydział mienia gminnego i rolnictwa, wydział audytu wewnętrznego i kontroli, redakcja Magazynu Ratuszowego i biuro pełnomocnika prezydenta miasta ds. rewitalizacji starówki. Do wyremontowanego gmachu zostaną przeniesione także wydziały robocze zajmujące obecnie pomieszczenia w zabytkowym budynku ratusza, w którym docelowo mają zostać jedynie jednostki związane bezpośrednio z obsługą urzędu prezydenta i Rady Miejskiej.
 
Nowe biura za 14 mln zł
 
Cała ta rewolucja biurowa będzie kosztowała bielszczan prawie 14 mln zł. - Przez pierwszy rok po wykupie tej nieruchomości nie mogliśmy rozpocząć żadnych prac, gdyż nadal funkcjonował tam bank, który płacił nam za wynajmowanie lokalu - tłumaczy sekretarz miasta. - Choć na zewnątrz budynek wygląda dobrze, to jego wnętrze nadawało się do gruntownej przeróbki, gdyż nie spełniało wielu standardów budowlanych. Dostosowanie obiektu o powierzchni 2858 m kw. do owych standardów, skomputeryzowanie obiektu, zainstalowanie klimatyzacji, itd. wraz z wykonaniem niezbędnej dokumentacji i wszelkich prac projektowych, a także umeblowaniem pomieszczeń będzie nas kosztowało 6 mln zł.
 
Już w 2009 roku prezydent Jacek Krywult przekonywał, że wydziały urzędu cisną się w dotychczasowych pomieszczeniach. Dlatego nadrzędnym celem jego administracji jest usprawnienie obsługi mieszkańców poprzez zlokalizowanie w jednym miejscu tych urzędów, które teraz są porozrzucane po całym mieście. Inną korzyścią tej inwestycji miałoby być pozyskanie mieszkań socjalnych, które mogłyby powstać w budynkach opuszczonych przez agendy bielskiego UM.
 
Urzędnicze imperium rozrasta się
 
Jeżeli nawet prezydent ma rację, to czy kosztowną inwestycję biurową trzeba przeprowadzać w warunkach obecnego kryzysu finansów publicznych? Na ostatniej sesji bielskiej Rady Miejskiej odpowiedziała na to pytanie radna Grażyna Staniszewska.
 
 - Na nową siedzibę urzędu miasta damy 6 mln zł, a równocześnie z planów wypadły bulwary straceńskie. Sześć milionów na powiększenie imperium urzędniczego, gdy inwestycja dla ludzi odchodzi w bliżej nieokreśloną przyszłość? To nie są dobre sygnały - radna nie ukrywała swojego niezadowolenia z rozrzutności bielskich władz. - Miasto chce przeznaczyć 320 tys. zł na remont szatni w BCK, a tylko 60 tys. zł da na łaźnie i natryski dla strażaków. Czy są to właściwe priorytety inwestycyjne w czasach kryzysu?
 
Magdalena Dydo