Informacja o tym, że już niedługo czeka nas wymiana liczników elektrycznych we wszystkich mieszkaniach, która niedawno pojawiła się w mediach, zelektryzowała wielu mieszkańców Podbeskidzia. Mowa bowiem o naprawdę potężnym przedsięwzięciu, które ma kosztować wiele milionów złotych. Stąd pytanie o to, czy aby tego finansowego ciężaru nie odczują sami odbiorcy energii elektrycznej. A w ogóle - pytają - po co wymieniać sprawne liczniki?
 
Okazuje się, że powodem są przepisy unijne, które wymuszają na krajach członkowskich zmiany w sposobie pomiaru zużycia prądu. Z tym tylko, że sprawa nie jest tak jednoznaczna i oczywista jak przedstawiono ją w wielu mediach. Otóż - wyjaśnił nam Kazimierz Szypuła, koordynator biura informacji bielskiego oddziału spółki Enion, zaopatrującej w prąd większość mieszkańców Podbeskidzia - Parlament Europejski oraz Rada Europy przyjęły 13 lipca 2009 roku dyrektywę (2009/72/WE), która zaleca - lecz co ważne, nie nakazuje - państwom członkowskim wdrożenie między innymi systemów inteligentnych pomiarów sprzedawanego prądu.
 
 - Systemy te, nazywane w skrócie AMI, umożliwiają na przykład zdalny odczyt liczników. Zgodnie z dyrektywą, wdrożenie inteligentnych pomiarów powinno być poprzedzone ekonomiczną oceną długoterminowych kosztów i korzyści dla rynku oraz indywidualnych konsumentów lub oceną, jaka forma inteligentnego pomiaru jest uzasadniona z ekonomicznego punktu widzenia i najbardziej opłacalna - przyznał Kazimierz Szypuła.
 
Czyli mówiąc prościej, Unia co prawda zaleciła zmianę sposobu pomiaru zużycia prądu przez odbiorców na nowocześniejszy (inteligentniejszy), lecz najpierw nakazała sprawdzić, czy zmiana taka będzie uzasadniona z ekonomicznego i racjonalnego punktu widzenia. Analiza taka - zgodnie z dyrektywą - ma być przeprowadzona do 3 września 2012 roku i dopiero potem mają być podjęte decyzje co do ewentualnej wymiany liczników.
 
Gdyby okazało się, że wymiana się opłaci, system AMI ma być wdrożony w ciągu 10 lat od momentu zakończenia prac nad analizą ekonomiczną tego projektu. Dlatego też Kazimierz Szypuła nie krył, że jest jeszcze za wcześnie, aby stwierdzić cokolwiek konkretnego na temat tego, czy Enion będzie wymieniał swoim odbiorcom liczniki na „inteligentne”, czy nie. Spółka wykonuje bowiem dopiero wymaganą przez Unię analizę opłacalności wdrożenia systemu AMI.
 
 - Gdyby natomiast faktycznie do takiej wymiany doszło, to liczniki energii elektrycznej są własnością dostawcy energii, więc koszty ich wymiany obciążą bezpośrednio Enion - poinformował Kazimierz Szypuła, lecz nie omieszkał dodać, że przy tworzeniu taryf opłat za energię elektryczną uwzględniane są uzasadnione koszty działalności przedsiębiorstwa, a taryfę tę zatwierdza prezes urzędu regulacji energetyki.
 
Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)