Strażak z receptą na sukces
Rozmowa z trenerem siatkarek BKS Aluprof, Mariuszem Wiktorowiczem
Po raz kolejny musi Pan wcielić się w rolę „strażaka”, który ma ugasić „pożar” w drużynie BKS. Cieszy Pana taka forma nominacji na stanowisko pierwszego trenera?
- Nie lubię określania mnie mianem strażaka. Ja po prostu jestem trenerem. Po raz drugi spotyka mnie podobna sytuacja, więc można powiedzieć, że po raz drugi wchodzę do tej samej wody. Mój kolejny powrót na stanowisko pierwszego trenera świadczy o zaufaniu zarządu klubu do mojej osoby. W minionym roku wykonałem dobrą pracę, która powinna być kontynuowana. Decyzje były jednak inne i nie ma co do tego wracać. W porównaniu z poprzednim sezonem jest teraz mniej czasu na poprawę sytuacji. Mamy obecnie sporo kłopotów zdrowotnych. Wiele dziewczyn zmaga się z grypą. Agata Sawicka i Katarzyna Skorupa dopiero po tygodniu pojawiły się na treningu.
Każdy kryzys ma koniec
Czy jeszcze w tym sezonie zespół BKS powróci do dyspozycji sprzed obecnego kryzysu?
- Każda z zawodniczek musi uwierzyć we własne umiejętności, a to natychmiast przełoży się na grę zespołu. Jeżeli wszystkie dziewczyny powrócą do zdrowia, to na fazę play-off będziemy w pełni gotowi i powrócimy do radosnej i skutecznej gry w siatkówkę. Ważne jest także zaangażowanie zawodniczek w trening. Jest takie siatkarskie powiedzenie: „graj mecz tak, jak trenujesz - trenuj jakbyś grał”. Jeżeli moje podopieczne przełożą choćby 70 proc. swojego zaangażowania meczowego na trening, to będą z tego duże korzyści. Każdy kryzys ma swój koniec i myślę, że nastąpi on niebawem.
Jakie są apetyty zarządu klubu po ostatnich słabszych meczach? Nadal walczycie o najcenniejsze trofea na krajowym podwórku?
- Cele się nie zmieniły. W tym sezonie gramy o medal. Nie mamy kategorycznego wymogu obrony tytułu. Wiemy, że liga jest mocniejsza i jest klika drużyn, które aspirują do najwyższych laurów. Chcemy stanąć na podium i wejść do finału rozgrywek o Puchar Polski. Przy dobrym zdrowiu i pełnej dyspozycji sportowej możemy pokusić się o coś więcej.
Natalia musi odpocząć
Faza play-off zbliża się wielkimi krokami, a dobrą formę z minionego sezonu prezentuje jedynie Natalia Bamber…
- Natalia od początku sezonu prezentuje znakomitą dyspozycję, zarówno w pucharach, jak i w lidze. Ostatnio Bamber nie trenuje i nie będziemy mieli jej do dyspozycji w kilku najbliższych meczach. Zawodniczka była mocno eksploatowana w tym sezonie i w najbliższym czasie musi odpocząć jej bark, by był w pełni sprawny w decydującej fazie sezonu.
Co się dzieje z Anną Werblińską? Kiedy może powrócić do wielkiej formy?
- Ani przyplątała się druga kontuzja kolana. Później weszła w trening na pełnych obrotach i uraz się odnowił. Teraz Werblińska jest już po decyzji lekarskiej i może powrócić do normalnych treningów. Wcześniej miała problemy głównie ze skakaniem. Będziemy ją stopniowo wprowadzać do treningów i liczymy na jej pełną dyspozycję w rozgrywkach Pucharu Polski i fazie play-off Plus Ligi.
Przymusowa rewolucja
A może w zespole potrzebna jest rewolucja i więcej zaufania dla młodych zawodniczek? Anna Kaczmar, Gabriela Wojtowicz, Iwona Waligóra czy Magdaleny Pytel i Matusiak są głodne gry!
- Każda zawodniczka w naszej drużynie jest ważna. O tym, kto wychodzi w podstawowej szóstce, decyduje postawa na treningu i dyspozycja w danym dniu. Każda drużyna ma jakiś szkielet i nie inaczej jest u nas. Rezerwowe powinny prezentować formę i umiejętności, które pozwalają im w każdej chwili zastąpić zawodniczkę z wyjściowego składu. Teraz, w tych ostatnich meczach rundy zasadniczej, szansę pokazania swoich umiejętnością będą miały dziewczyny, które w tym sezonie grywały rzadziej. Tak będzie już w dzisiejszym meczu w Sopocie. Zawodniczki dotąd drugoplanowe będą miały okazję sprawdzić się na tle silnego rywala.
Pomówmy o dzisiejszym spotkaniu. W czym upatrujecie swojej szansy na zwycięstwo z liderkami Plus Ligi?
- Sopocianki będą z pewnością pałały rządzą rewanżu za sromotną porażkę w pierwszej rundzie. Dodatkowa mobilizacja zawodniczek Atomu wynika z chęci zmazania plamy po ostatniej porażce ze Stalą w Mielcu. Nie wystąpimy w tym meczu w roli faworyta, ale zagramy odważną siatkówkę. Nie po to przemierzamy 600 km, by zagrać w Trójmieście bez wiary w zwycięstwo.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał: Paweł Hetnał
O dzisiejszym meczu w Sopocie piszemy w artykule Atomowe czekają na BKS
Artykuł wyświetlono 2178 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›