Mieszkańcy ulicy Mickiewicza w Bielsku-Białej zaalarmowali policję i konserwatora zabytków, że ktoś w biały dzień demontuje płot neobarokowej willi Schneidera.

Willa Hermanna Schneidera przy ul. Mickiewicza 27 powstała w latach 1903-1905, prawdopodobnie według projektu miejscowego architekta Andrzeja Walczoka. Po wojnie mieściło się w niej miejskie przedszkole, a kilka lat temu bielskie władze budynek sprzedały. Nabyła go prywatna osoba z Nysy.
 
Kilka tygodni temu przy willi rozpoczęły się prace remontowe. Najpierw zdemontowany został zabytkowy ganek. - Już ta sytuacja nas zaniepokoiła. Ale gdy zobaczyliśmy, jak jacyś ludzie demontują zabytkowy płot okalający teren willi, uznaliśmy, że trzeba o tym powiadomić odpowiednie służby. Baliśmy się, że to złomiarze grasują już nawet w biały dzień! - powiedział „Kronice” jeden z czytelników.
 
Reporter „Kroniki” ruszył na miejsce. Okazało się, że jest spore zamieszanie. Ekipa demontująca płot od razu przyznała, że ma dzisiaj istny nalot wielu służb. - Była już policja, przybył konserwator zabytków. Ale my tego płotu nie niszczymy, lecz rozbieramy go, ponieważ ma zostać przewieziony do renowacji.
 
Więcej szczegółowych informacji udzielili nam Zbigniew Bala i Dariusz Stanclik z firmy PPHU Szymlok Piotr. - Nasza firma otrzymała zlecenie nie tylko na remont willi i jej otoczenia, ale przede wszystkim na jej renowację. Prywatny właściciel, który nam to zlecił, posiada wszystkie możliwe uzgodnienia z urzędami. Mieliśmy tu policję i konserwatora zabytków, którzy sprawdzali nasze dokumenty. Ale nie znaleźli nic, co byłoby niezgodne z prawem. Płot tniemy starannie przy elementach łączenia. Zostanie poddany głównie tak zwanemu piaskowaniu. Z kolei renowacja willi jest kompleksowa. Odnawianie elewacji mamy zakończyć do września. Nieco dłużej potrwa renowacja wnętrz, ponieważ jest tam bardzo dużo do zrobienia. Po zakończeniu prac budynek zostanie wyposażony w zewnętrzną iluminację świetlną. Będzie to znów, jak przed laty, perełka architektoniczna.
 
To, że w kwestii rozbierania płotu nie było działań niezgodnych z prawem, potwierdza Roman Waluś, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. - Najpierw otrzymaliśmy informację, że jacyś złomiarze rozbierają płot. Na miejscu okazało się, że robi to legalna firma, która po prostu zabiera ten płot do renowacji.
 
Także przedstawiciele Miejskiego Konserwatora Zabytków w Bielsku-Białej, którzy na miejsce przybyli wspólnie z przedstawicielami Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i bielskiego Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego potwierdzają, że po sprawdzeniu dokumentów nie dostrzegli żadnego naruszenia przepisów.
 
Paweł Szczotka (Kronika Beskidzka)