Sprawdziany zapowiadane przez internet, maile do rodziców z informacją o wynikach ich dzieci w nauce, automatyczne obliczanie średniej ważonej wszystkich ocen, nauczyciele sprawdzający listę obecności z iPodem w ręce... Tak docelowo funkcjonować mają bielskie szkoły. Rewolucja naukowo-techniczna rozpoczęła się już w wybranych placówkach edukacyjnych w naszym mieście.
 
Od kilku miesięcy nauczyciele trzech bielskich szkół ponadpodstawowych przychodzą na lekcje z dziennikiem papierowym pod pachą oraz iPodem w kieszeni. Za pomocą tego niewielkiego urządzenia sprawdzają obecność, wpisują do niego oceny i planują tematy lekcji. Oczywiście, nie wszyscy. Są bowiem tacy, dla których to, co ma być udogodnieniem, jest przekleństwem. Nie ma reguły, ale głównie dotyczy to nauczycieli ze starszych roczników.
 
iPod zamiast dziennika
 
W programie pilotażowym biorą udział: I LO im. M. Kopernika, V LO i Gimnazjum Nr 15 w Bielsku-Białej. Dziennik elektroniczny nie jest nowinką, bo wdrażany jest już w setkach polskich szkół. Novum polega jednak na wyposażeniu nauczycieli w narzędzie (iPod), dzięki któremu dzienniki elektroniczne mają być wykorzystywane w stu procentach. Takich szkół w Polsce jest niewiele.
 
W rozmowie z przedstawicielem bielskiej firmy informatycznej, która jest autorem programu pilotażowego i czuwa nad jego przebiegiem, dowiedzieliśmy się, jakie możliwości daje wyposażenie ciała pedagogicznego w iPody. Zdaniem eksperta, zaletą programu są gabaryty urządzenia, które - w przeciwieństwie do laptopa - można nosić w kieszeni. Można więc iść z nim nawet na boisko, gdzie odbywa się lekcja WF. Ponadto, działa cały dzień bez ładowania, nie potrzebuje łączności z siecią, żeby wprowadzać do niego dane, szybko się włącza i jest wielofunkcyjne, żeby nie powiedzieć - multifunkcyjne.
 
Pomysł wprowadzenia iPodów do szkół jest kolejnym krokiem do pełnej elektronizacji i informatyzacji polskich placówek oświatowych. Docelowo plan jest taki, żeby w momencie wpisywania przez nauczyciela oceny do urządzenia informacja automatycznie była wysyłana do skrzynki elektronicznej rodzica. Tą samą drogą docierałyby wiadomości o ewentualnej nieobecności dziecka w szkole. Każdy uczeń mógłby sprawdzić, jakie klasówki zostały zapowiedziane na najbliższy tydzień.
 
Gadżet czy przydatne narzędzie?
 
Tyle w teorii, a jaka jest praktyka? Nauczyciele w Gimnazjum nr 15 mają skrajnie różne opinie na temat programu. - Mam cały czas dostęp do wszystkich danych: do ocen moich uczniów oraz listy tematów, które już zrealizowałam - podkreśla Agnieszka Krywult, nauczycielka angielskiego. - Poza tym, używam iPoda jako magnetofonu, odtwarzam na nim uczniom nagrania. Jego zaletą jest również to, że kiedy mam dzielone lekcje i dziennik ma akurat druga nauczycielka, to mogę w iPodzie sprawdzić oceny moich uczniów.
 
Mniej entuzjastycznie odnosi się do tych małych urządzeń Joanna Włodarczyk. - Nie widzę jednocześnie ocen wszystkich uczniów. Trudno mi więc je porównać czy szybko sprawdzić, kogo jeszcze nie przepytałam. Poza tym, dla mnie małe rozmiary tego sprzętu są wadą. Jeżdżę do pracy autobusami i boję się, że ktoś może mi ukraść urządzenie, za które wzięłam odpowiedzialność.
 
Niezastąpiony papier
 
Nauczycielki nie ukrywają, że na razie iPody przysporzyły im dodatkowej pracy, gdyż całą dokumentację trzeba wykonywać podwójnie - w wydaniu papierowym i elektronicznym. Ci, którzy używają iPodów i do nich wprowadzają dane na lekcjach, dokonują jedynie transferu danych do serwera. Natomiast osoby, które iPoda wciąż traktują jak zło konieczne, muszą na przerwie „na piechotę” przepisywać wszystko z dziennika papierowego do jego elektronicznego odpowiednika w komputerze. 
 
Najgorzej jest w sytuacjach kryzysowych, bo wtedy nie wiadomo co robić, gdzie nacisnąć, co napisać. Wszyscy nauczyciele, z którymi rozmawialiśmy przyznali, że najbardziej im brak szkolenia w zakresie obsługi urządzeń i rozwiązywania nietypowych problemów. Uważają, że twórcy systemu powinni się ich pytać, co trzeba w nim poprawić. Dopiero po takich poprawkach będzie można zrezygnować z papierowych dzienników. Na razie, nie jest to możliwe.
 
Oporni rodzice
 
Nauczyciele, dyrekcja gimnazjum i Miejski Zarząd Oświaty są zgodni co do tego, że dzienniki elektroniczne na razie nie poprawiły kontaktów z rodzicami. Ci, którzy dotychczas interesowali się postępami w nauce swoich pociech, nie potrzebują do tego internetu. Natomiast opiekunowie, których do tej pory nie można było doprosić się, aby dotarli na wywiadówkę, nie skorzystają także z możliwości kontaktów mailowych z wychowawcą.
 
 - Prawda jest taka, że niektórzy rodzice nie mają maili - mówi nauczycielka angielskiego. - Musi minąć jeszcze jakiś czas i nadejść nowe pokolenie rodziców, które wychowuje się na komputerach. Ono bardziej doceni ten system i będzie z niego umiało korzystać.
 
Dyrektor Gimnazjum nr 15 w Wapienicy, Katarzyna Jurczyk: - Dopiero dwa tygodnie temu powiedzieliśmy rodzicom o możliwościach, jakie stwarza e-dziennik. Dlatego zapewne część adresów mailowych dopiero do nas spłynie. Uczniowie przyjęli zmiany raczej spokojnie. Wzrósł prestiż nauczycieli, którzy posługują się takimi urządzeniami. Z drugiej strony dzieci są pod większą kontrolą. Dzięki iPodom dyrekcja ma też możliwość kontroli realizacji programu przez nauczycieli.
 
Znikną tradycyjne dzienniki
 
Obecnie w rękach nauczycieli bielskich szkół jest ok. 100 iPodów. Wszystkie zakupiło miasto. Docelowo papierowe dzienniki mają zupełnie odejść do lamusa.
 
 - Na razie za wcześnie na ocenę - tłumaczy Janusz Kaps, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Oświaty. - Weryfikacja nastąpi w czerwcu. Jeżeli okażę się, że pomysł z iPodami sprawdził się i elektroniczne dzienniki działają bez zarzutów, to od nowego roku te trzy szkoły zrezygnują ze zwykłych dzienników. W zależności od tego, ile będziemy mieli pieniędzy, programem objęte zostaną kolejne szkoły. Pytany o koszta elektronicznej rewolucji Kaps tłumaczy, że obecnie nie da się ich oszacować, gdyż całe przedsięwzięcie jest swego rodzaju eksperymentem. Dlatego dopiero po jego zakończeniu będzie wiadomo, ile kosztował.
 
W MZO poinformowano nas, że niektóre polskie miasta mają wpisaną elektronizację szkół w wieloletnią strategię rozwoju. Np. we Wrocławiu wszystkie placówki mają mieć elektroniczne dzienniki w 2012 roku. W Belgii jest to od kilku lat standard.
 
Magdalena Dydo