Złocisty napój z Bielska-Białej?
Sprzedaż piwa w Polsce spada. Statystycy zwracają uwagę na ofensywę małych browarów, które zwiększają swoją produkcję i coraz mocniej deptają po piętach wielkich koncernów. Jest szansa, że rozwijający się rynek browarów restauracyjnych dosięgnie także Bielsko-Białą. Polacy coraz bardziej cenią sobie jakość i smak piw, za którymi stoi osoba konkretnego piwowara.
Każdy Polak wypija średnio 90 litrów piwa w ciągu roku, co daje nam piąty wynik w Europie, a dziesiąty na świecie. Cztery litry z tego chmielowego jeziora stanowią piwa małych browarów. Coraz częściej odchodzimy od smaków proponowanych przez wielkie koncerny piwowarskie. Czasami trudno rozróżnić smak poszczególnych piw, które na co dzień reklamowane są na ekranach naszych telewizorów.
Ten smak, ta piana...
Na czym polega rosnąca popularność małych producentów piwa? Bo stawiają na smak. Na półkach bielskich sklepów coraz częściej pojawiają się wyszukane smaki regionalnych browarników. Jedynym mankamentem (a jednocześnie atutem) tych produktów jest fakt, że są to piwa na ogół niepasteryzowane, a co za tym idzie termin ich spożycia znacznie się skraca.
Konsumenci bursztynowego napoju pochodzącego od małego producenta mają najczęściej do wyboru wiele odmian, z piwami pszenicznymi, miodowymi czy koźlakami na czele. W ich repertuarze są też standardowe wytwory chmielowe, jak jasne, ciemne, pilsy czy lagery. Proces warzenia odbywa się w otwartych kadziach, w przeciwieństwie do hal produkcyjnych możnych rynku piwnego.
Ponadto mali browarnicy używają metod tradycyjnych, omijając szerokim łukiem niezdrowe ekstrakty chmielowe, syropy glukozowe czy enzymy przyśpieszające fermentację. Wielcy producenci zwęszyli już koniunkturę na małe browary i coraz częściej je wchłaniają. Np. Kasztelan stał się częścią koncernu Carlsberg, a bijący ostatnio rekordy popularności browar w Łomży od niedawna należy do Royal Unibrew.
Dla smakoszy piwa dużą atrakcją są mini browary, często zwane również restauracyjnymi. W naszym kraju jest ich zaledwie 18, podczas gdy w niewielkiej Danii ok. 100. Moc produkcyjna browarów tego rodzaju wynosi od 50 tys. do 500 tys. litrów piwa rocznie. Urok podobnych miejsc polega na tym, że klient może na własne oczy ujrzeć proces warzenia piwa, które spożyje na miejscu.
Klienci coraz częściej odwiedzają tego typu lokale, gdyż znudzeni są pubami, gdzie piwo podawane jest beznamiętnie i ma ciągle ten sam smak. Złocisty napój w wydaniu mini browaru jest towarem wyszukanym i niepowtarzalnym, a co więcej - stoi za nim konkretny piwowar. Założenie takiego biznesu, to wydatek rzędu 2 mln zł.
W Bielsku i Białej warzyli od stuleci
Najbliższe browary restauracyjne znajdują się w Krakowie i Katowicach. W Bielsku-Białej takiego lokalu obecnie nie ma, choć na terenie dzisiejszej stolicy Podbeskidzia piwo warzyło się już przed pięcioma wiekami. Najstarszą wzmiankę o bielskim browarze i uprawie chmielu można odnaleźć w opisie zamku, który został zawarty w urbarzu państwa bielskiego z 1571 roku. W XVIII wieku funkcjonowały dwa browary: w Lipniku i Białej, co można wyczytać w „Dziejopisie Żywieckim” Andrzeja Komonieckiego.
Jeszcze w latach 70. XIX wieku browar istniał także przy zamku Sułkowskich, o czym informują Piotr Kenig i Wojciech Kominek w książce "Bielsko-Biała i okolice na dawnej pocztówce w czasach monarchii austro-wegierskiej”: Ulica Wzgórze (Stadtberg), widok z ul. Węglowej w kierunku skrzyżowania z Przekopem Zamkowym , ok. 1908 r. [...] Tutaj znajdowała się dawniej dolna brama miejska. Zjazd koło zamku był pierwotnie bardzo stromy i przypominał serpentynę u wylotu ul. Krętej, dopiero w 1844 r. przebudowano do dzisiejszej postaci. Na zewnątrz muru obronnego stał browar książęcy, wyburzony pod koniec lat 70' XIX wieku, warzone w nim piwo sprzedawano m.in. w piwnicy północnego skrzydła zamku, wzmiankowanej jako "szynk zamkowy" już w 1732 r.
Znany wszystkim bielszczanom browar przy ulicy Cieszyńskiej powstał w 1875 r. Założony został przez Adolfa Mänhardta oraz piwowara Ferdynanda Wilhelma Mähnela i miał charakter nowoczesnego zakładu przemysłowego. Później przez wiele lat udziałowcami browaru było miasto Bielsko i miejscowi restauratorzy. Był to czas, gdy bielskie marki piw święciły największe sukcesy. W czasie okupacji browar nie zaprzestał produkcji i wytwarzał piwo na potrzeby restauracji i wojska niemieckiego.
W latach powojennych zakład upaństwowiono, a w 1955 r. stał się częścią Zakładów Piwowarskich w Żywcu. Choć w następnych dziesięcioleciach fabrykę modernizowano, browar zakończył produkcję 31 grudnia 1996 r. W ostatnich latach funkcjonowania warzył piwo jasne pełne "Pilsko".
Będzie bielskie piwo?
Obiekt starego browaru należy obecnie do prywatnej firmy deweloperskiej, która w bliżej nieokreślonej przyszłości zamierza przywrócić blask temu miejscu. Na witrynie właściciela obiektu - firmy Comfortime Developer możemy znaleźć informację, że projektowana zabudowa obierze kształt łuku. Wjazd na parking zlokalizowany będzie od ulicy Cieszyńskiej, wejście piesze do budynku natomiast - na rogu ulic Cieszyńskiej i Browarnej.
Na działce od strony dziedzińca zaplanowano posadzenie zieleni wysokiej. Przewiduje się około 100 miejsc postojowych, które wkomponowane będą w otaczającą przyrodę. Na parterze kompleksu mają powstać pomieszczenia handlowe o łącznej powierzchni użytkowej ok. 2,6 tys. m kw. Trzy kolejne kondygnacje przeznaczone będą pod apartamenty o powierzchni użytkowej około 7 tys. m kw.
Dzięki temu przedsięwzięciu jest szansa, że pod Szyndzielnią znów będą warzyć piwo - Obiekt pozyskaliśmy ze względu na jego duszę, bo nie ukrywajmy, że mamy do czynienia z ruiną - mówi Sylwester Jurek, dyrektor ds. inwestycji firmy Comfortime Developer. - Te budynki, które są zabytkowe z pewnością wyremontujemy. Na terenie inwestycji planujemy utworzenie restauracji stylizowanej na browar. Być może będzie tam odbywać się produkcja piwa. Zamysł taki jest, ale o tym czy zostanie zrealizowany, zadecydujemy później. Chcielibyśmy, aby inwestycja wyróżniała się pośród innych prowadzonych na terenie miasta. Terminu rozpoczęcia prac jeszcze nie jesteśmy w stanie sprecyzować.
Paweł Hetnał
Artykuł wyświetlono 3846 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 15
daj mi noge daj mi
Piwo z bowaru i sprzedaż na miejscu bedzie o połowe tansze .Czyli zamiast 4.50 w sklepie albo w knajpie , bedzie kosztowało max 2.50 pól litra .
niezarejestrowany -
Dobrze by się stało aby taki lokalny browar powstał. Będąc na wakacjach kosztowałem piwa z lokalnych browarów, i okazało się że te lokalne " sikacze" jak je kiedys nazywano, są o niebo lepsze od tyskich, żywców i innych tych z reklam tv. Ostatnimy czasy żywiec się pogorszył, choc nie tylko ta marka, miewam się po nich zle, dlatego tego reklamowanego piwa piję mało, a piwo z małych browarów jest trudno osiągalne i drogie.
piwosz
i fajnie , bielskie pamiętam taka lura z drożdżami na dnie - ale nowe będzie na pewno podobne do tatry czy warki...
to ja
Radzę zauważyć, że mowa o "niekreślonej przyszłości". Zanim do niej dojdzie browar rozwali się ze szczętem i powstanie śliczne, deweloperskie blokowisko w doskonałym punkcie miasta!
kąnton
Piwo to najtanszy napój , powinni sprzedawać tak samo jak w markecie np; cekuladę ......1 kupisz + 1 darmo ...
kubol
może wreszcie można będzie się napić smacznego piwa - a nie przemysłowego sikacza z tanków żywieckich czy tyskich
akkk
marzy mi sie Bielskie smaczne piwo, ktore mozna kupic tylko u Nas w miescie,
torreno
Pewnie, że przyjdą tłumy. Napić się takiego piwa to czysta przyjemność.
LENIN
zgadzam sie z przedmówcą że pifffko jest b.potrzebne.Ale powinno być darmo!
kufel piwa
Piwo jest potrzebne , powinno na miejscu kosztowac 2 zł / pól litra , bo jak bedzie kosztowac wiecej to z Komorowic nikt tam nie przyjedzie
maciek
A co z minibrowarem w nowej sferze? mieli otwierac i co?
damian_komo-ce
Bardzo dobrze jak będzie tam piwiarnia to jestem gotowy jeździć nawet z Komorowic , żeby się napić...
von Bielitz
Trzymam za nowego właściciela kciuki.Właśnie tę zabytkową część trzeba ratować... A na piwo "bielskie" będą przychodzić tłumy.Pozdrawiam.

Klauzula informacyjna ›