Horror przeżyli kierowcy, którzy w środę, 3 listopada, przejeżdżali przez centrum Bielska-Białej. Słowo „przejeżdżali” jest w tym wypadku mocno przesadzone. W praktyce bowiem ulice wokół centrum handlowo-rozrywkowego Sfera były tego dnia, w mniejszym stopniu także dnia poprzedniego, zakorkowane.
 
Aby pokonać ulicę Piłsudskiego oraz będące jej przedłużeniem ulice Mostową i Wałową trzeba było odstać swoje, czyli nawet godzinę! Wszystko przez remont krótkiego odcinka ulicy Piłsudskiego, tuż przy moście na Białej. O tym, że ten fragment drogi będzie remontowany, wiadomo było od dawna. I nikt nie kwestionował zasadności przeprowadzenia prac w tym miejscu. Był to bowiem ostatni fragment nienaprawionej i nieprzebudowanej drogi wokół Sfery. Problemem było to, że prace drogowe prowadzono w ciągu dnia, a ulica, na której się to działo, to jedna z najruchliwszych tras w stolicy Podbeskidzia. Efekt był łatwy do przewidzenia: gigantyczne korki.
 
Dlaczego drogowcy nie prowadzili tego remontu w nocy, gdy ruch na Piłsudskiego jest o niebo mniejszy? To pytanie zadawali sobie stojący w korkach kierowcy, klnąc przy tym na czym świat stoi. „Kronika” poszukała odpowiedzi na nie.
 
 - Wszystkie prace remontowe, jakie tylko się dało wykonać w nocy, były w nocy wykonane. Jednak nie dało się wtedy położyć nowej asfaltowej nawierzchni na remontowanym odcinku drogi - wyjaśnia Krzysztof Rogala, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Bielsku-Białej. I dalej tłumaczy, że było to spowodowane wymogami technologicznymi.
 
Ten rodzaj asfaltu, który układano na Piłsudskiego, a zwłaszcza tak zwana warstwa ścieralna, musiał być bowiem wylewany, gdy temperatura otoczenia wynosiła powyżej 10 stopni Celsjusza. Inaczej asfalt mógłby się szybko rozsypać. Tymczasem nocą temperatura powietrza spada już poniżej tej granicy. Stąd drogowcy - zdając sobie sprawę jak utrudni to ruch - zdecydowali się na to, aby układać nową nawierzchnię w ciągu dnia, czyli w warunkach najbardziej optymalnych dla asfaltu.
 
Można oczywiście zapytać, dlaczego do remontu przystąpiono dopiero teraz, czyli późną jesienią. Jeszcze kilka tygodni temu można byłoby przecież asfalt wylewać także w nocy. Na to drogowcy też mają odpowiedź. - Termin planowanego od dawna remontu znacznie się przesunął z przyczyn od nas niezależnych - wyjaśniają. Pisaliśmy zresztą już o tym w „Kronice”, a chodzi o to, że gmina toczy spór z właścicielem pobliskiej posesji, przez którą miasto miało poprowadzić chodnik dla pieszych (miał powstać przy okazji remontu drogi).
 
Już wiadomo, że z tego powodu tej części inwestycji na Piłsudskiego nie uda się - przynajmniej na razie - zrealizować.

Marcin Płużek
(Kronika Beskidzka)