Nawet z bardzo daleka widać ogromną brązową pryzmę, piętrzącą się nad Bielskiem-Białą. To miejskie wysypisko śmieci, które właśnie przechodzi ogromną metamorfozę. W jej efekcie stare wysypisko zamieni się w ogromny kombinat przeróbki i segregacji odpadów komunalnych. Sprawa jest poważna, a terminy gonią.
 
Dzieje się to za sprawą Unii Europejskiej, która nie życzy sobie, aby surowce wtórne czy energetyczne trafiały do gleby. Wszystko, co się jeszcze do czegoś nadaje, ma być odzyskane i powtórnie wykorzystane. Dotyczy to także odpadów organicznych, które zamiast trafiać na składowisko, mają być przerobione na kompost.
 
Już w tym roku, zgodnie z unijnymi wytycznymi, które Polska zaakceptowała podpisując deklarację członkowską, 25 procent odpadów organicznych z całej ich ilości zebranej w ciągu roku (podstawą wyliczeń są dane z roku 1995) ma być przetworzonych. A ile jest ich przetwarzanych obecnie? W Bielsku-Białej, podobnie zresztą jak w większości polskich miast - jak przyznaje prezes Zakładu Gospodarki Odpadami Wiesław Pasierbek - niewiele. Aby nie powiedzieć, że w ogóle nie są one przetwarzane.
 
 - Od pewnego czasu część trafiających do nas odpadów organicznych, zebranych w sposób selektywny na terenie miasta, jest kompostowane w pryzmach na specjalnie do tego celu przygotowanym placu - tłumaczy Wiesław Pasierbek. Chodzi na przykład o skoszoną trawę czy inne tego typu ogrodowe odpady, trafiające na miejskie wysypisko. To, co jest odpadem organicznym, a co przyjeżdża z gospodarstw domowych wraz z innymi śmieciami, nie jest w ogóle przetwarzane. A to przecież stanowi większość tego typu odpadów wytwarzanych przez nasza cywilizację.
 
Tymczasem już w 2012 roku aż 50 procent organicznych śmieci ma być kompostowanych. A w 2013 roku na składowiska nie mają już trafiać żadne odpady mające jakąkolwiek wartość energetyczną. Inaczej posypią się kary i to spore, którymi Unia obciąży Polskę za niewywiązanie się z przyjętych proekologicznych zobowiązań. Aby jednak prowadzić właściwą gospodarkę odpadami, potrzebne są ogromne inwestycje w ten zacofany i niedoinwestowany sektor gospodarki.
 
W Bielsku-Białej trwa właśnie proces wychodzenia z tego śmieciowo-ekologicznego dołka. Kosztem około 80 milionów złotych, z czego 70 procent pochodzi z Funduszu Ochrony Środowiska, modernizowane jest miejskie wysypisko odpadów. Jak tłumaczy prezes ZGO, spółki zarządzającej tym obiektem, jego modernizacja podzielona została na trzy etapy. Pierwszy to budowa nowej komory służącej do składowania tych odpadów, których nie będzie się dało już przerobić. Komora ta jest już gotowa i posiada wszelkie zabezpieczenia wymagane przez Unię i spełnia wszystkie inne unijne standardy.
 
Drugim z realizowanych przedsięwzięć jest kończona właśnie rekultywacja starej, nieużywanej od wielu już lat, części składowiska. To właśnie w tym miejscu powstaje ogromna ziemna pryzma, widoczna z prawie każdego zakątka miasta. Skrywać będzie śmieci składowane w tym miejscu przez kilka dziesięcioleci. Teren ten nie był jednak w żaden sposób zabezpieczony. Trawa i krzaki wyrosły na sprasowanych odpadkach. Teraz, po zniwelowaniu i nadaniu stercie odpowiedniego wyglądu, została ona pokryta 30 - centymetrową warstwą nieprzepuszczalnej gliny, na którą nasypano równie grubą warstwę żwiru, a ten z kolei pokryła warstwa humusu. Po zasianiu trawy teren ten wyglądać będzie jak wielka zielona łąka.
 
Jednocześnie warto dodać, iż cały ten obszar został odpowiednio zmeliorowany tak, aby woda spływająca z tej ogromnej zielonej pryzmy przypadkiem nie zanieczyściła wód gruntowych. Jednak największą i najkosztowniejszą ze wszystkich planowanych na wysypisku inwestycji jest budowa na jego terenie dużego zakładu segregacji odpadów wraz z nowoczesną kompostownią oraz zapleczem magazynowym. Ma to kosztować, wraz z zakupem maszyn i urządzeń potrzebnych do normalnego funkcjonowania tego megawysypiska, 72 miliony złotych.
 
Prace budowlane powinny - jak ocenia to Wiesław Pasierbek - rozpocząć się lada moment i potrwać do końca przyszłego roku. Następnych kilka miesięcy potrwa rozruch procesów technologicznych. Stąd zakład ruszy pełną parą w połowie 2012 roku. Takie są przynajmniej założenia inwestycyjne.

 - Gdy to już nastąpi, około 50 procent tych odpadów, które teraz trafiają na zwały, będzie odzyskiwana i przetwarzana - mówi Wiesław Pasierbek dodając, że w tej masie będą także odpady organiczne powstające w gospodarstwach domowych, które w nowoczesnych komorach fermentacyjnych zostaną przetworzone na kompost.
 
Tekst i foto: Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)